3 lutego 2013

"Źle się dzieje w państwie duńskim"

Grafika: Anna Tworek

Autor: Gabriel Hadło

Obchodzona niedawno 150. rocznica powstania styczniowego daje do myślenia. Nie chodzi tutaj o wspomnienie jakichś faktów historycznych, krwawych bitew czy nawet ocenę, czy było warto. Chodzi o coś, czego dzisiaj nam bardzo brakuje – jedności i chyba prawdziwej wolności. 22. stycznia 1863 roku Polacy zjednoczyli się w walce ze wspólnym wrogiem. Dzisiaj niby jesteśmy państwem suwerennym i niepodległym, ale mimo to zastanawiam się – czy tamte czasy aż tak bardzo różnią się współczesnych, przynajmniej pod względem sytuacji życiowej obywateli...

Co mamy dzisiaj? Na pewno prześladowanie na tle religijnym i światopoglądowym.  Teraz dominuje jedyna słuszna opcja, którą chyba można już nazwać szaleństwem. Wszystko wolno i niczego nie wolno (zależy czy pytamy o to, co ktoś myśli czy o sytuację faktyczną). Tylko tak naprawdę co wolno? Przede wszystkim to, co jest na korzyść naszej (na pewno naszej?) władzy. Wolno obrażać osoby, które cenią patriotyzm. Bo to nieeuropejskie. Wolno obrażać osoby wierzące – bo to groźna dla państwa sekta i w dodatku ograniczająca, nie bojąca się określić czynów jako złe i dobre. Wolno obrażać tych, którzy czują ducha narodu, którzy czują się Polakami – bo są w większości bandą „pastewnych buraków”. Wolno obrażać ludzi, którzy cenią wartości takie jak życie i rodzina – bo nie mają litości dla np.: nastolatek, które chciałyby się “bzykać” do woli, a potem nie psuć sobie kariery. Wolno, chociaż Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zabrania dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu. Natomiast bardzo skutecznie karana jest jakakolwiek krytyka w stronę przedstawicieli „nowoczesnych postaw”, np.: krytykowanie homoseksualistów -  to homofobia, krytykowanie Żydów to antysemityzm i w ogóle nazizm na dodatek.  

Homoseksualizm, a w szczególności działalność aktywistów LGBT zasługują tutaj na nieco szerszy opis. Przede wszystkim ciągle podnoszą krzyk jak to są dyskryminowani, znienawidzeni, marginalizowani i chcieliby w końcu normalnie żyć. A kto im zabrania normalnie żyć? Przypatrzmy się ich sytuacji w Polsce. Osoby homoseksualne nie są wedle prawnie dyskryminowane, mają takie same możliwości, jak każdy inny obywatel. No bo jak inaczej? Dyskryminacja byłaby wtedy, gdyby np: w z powodu swojego homoseksualizmu mieli problemy w pracy. Ale przecież brak regulacji prawnych, umożliwiających zawarcie związku małżeńskiego przez pary homoseksualne nie może być uznany za przejaw dyskryminacji, ponieważ z przywilejów, jakie są konsekwencją zawarcia związku małżeńskiego, nie korzysta także każda inna osoba, nie będąca w związku małżeńskim. Musielibyśmy więc, uznając równość wszystkich, powiedzieć o dyskryminacji dzieci (nie mogą zawierać małżeństw do określonego wieku), duchownych niektórych wyznań (np.: Kościoła rzymskokatolickiego), którzy również nie mogą zawierać małżeństw, osób chorych i upośledzonych umysłowo, którzy ze względu na chorobę czy zaburzenie również nie mogą w świetle prawa zawrzeć takiego związku. Na tym właśnie polega lewicowość i wręcz socjalistyczna myśl dzisiejszej Europy - zrównać wszystkich we wszystkim. Problem w tym, że natura wyposażyła nas w różny sposób i zawsze będą bogatsi, biedniejsi, wyżsi, niżsi, mądrzejsi i głupsi, dlatego komunizm w praktyce (poza brakiem akceptacji przez społeczeństwo) z góry okazał się niewypałem. Taką samą sytuację mamy w tym wypadku. Homoseksualiści nie mają zabronionego prawa do życia czy wspólnego pożycia, w końcu istnieją nie od dziś, ale osoba stawiająca na równi parę gejów z normalną rodziną musi być wręcz oderwana od realiów życia (mówiąc delikatnie)Prawda w oczy kole, ale popatrzmy w jej oczy – środowiska LGBT domagają się nie równości, a przywilejów! Naprawdę pięknie nauczyli się manipulować społeczeństwem. 

Przypatrzmy się formie, w jakiej aktywiści LGBT domagają się „swoich praw”. To już, na razie tylko werbalny, wrestling. Fight, fight, Mortal Combat – jak to dalej pójdzie w tym kierunku to będę oglądał dyskusje z ich udziałem zamiast boksu czy gali KSW. Kwiatkiem niech będzie wypowiedź Joanny Senyszyn do uczestników Warszawskiej Parady Równości, 13 czerwca 2009: "(…) A homofobia? Cóż, jak każda inna fobia jest chorobą i trzeba ją leczyć. Chociaż czasem zastanawiam się czy rzeczywiście oni zasługują na miano ludzi chorych, bo chorym należy się współczucie. To są po prostu szowiniści orientacji seksualnej i dlatego trzeba ich zwalczać i przeciwko nim uchwalić odpowiednie przepisy (…)". Czy to nie pani Senyszyn mówiła coś o „mowie nienawiści”? Jak się nazywa to słowo, które chciałoby się teraz powiedzieć… Już wiem – hipokryzja. A tak w ogóle, gdyby chcieć sprecyzować, to czym właściwie jest homofobia? Bo fobią to na pewno nie jest (odsyłam do psychiatrii).Więc? Nawet słownik w edytorze tekstu podkreślił mi to słowo, jako nieznane.

Mimo tego, że słowo jest w samej istocie błędne, ktokolwiek panów i panie z LGBT obrazi jest homofobem! To jeszcze demokracja, a może już homokracja? Oczywiście, aktywiści jak to osoby bardzo aktywne, bardzo aktywnie działają w różnych dziedzinach. Przykład: wydanie książki "Z Tango jest nas troje" o homoseksualnych pingwinach opiekujących się potomstwem i jej promocja w przedszkolu. Promocję książki zorganizowano zaś w jednym z prywatnych przedszkoli w Gdańsku-Oliwie.
- W Polsce, taka książka ucząca tolerancji, powinna być lekturą obowiązkową, dla wszystkich – przekonywał poseł Robert Biedroń. Kwiatek roku, jeśli poczytać trochę o rozwoju człowieka w kontekście psychologii i pedagogiki. Komentarza nie trzeba, bo i po co? Nadmienię tylko, że z powodów, których publiczne podanie naraża na ośmieszenie, homoseksualizm został wykreślony z listy zaburzeń, na której niegdyś się znajdował… Pośmiali się z mojej homofobii? Ok, to teraz będzie mniej zabawnie – obecnie trwa dyskusja o usunięciu z listy zaburzeń pozostałych parafilii, a więc nekrofilii, zoofilii czy pedofilii – dlatego, że akceptacja i promocja odchyłu jakim jest homoseksualizm pociąga za sobą dyskusję na tematy innych mniejszości, które do tej pory odrzucano. To już nie jest śmieszne…


Tak samo – nie bójmy się użyć tego słowa – przerażające jest to, co można było niedawno przeczytać w „Fakcie”: "Władze Amsterdamu ogłosiły, że osoby znane z niechęci do gejów i lesbijek, związków homoseksualnych, a także wobec cudzoziemców będą przymusowo wygnane do specjalnego kontenerowego osiedla – getta na granicy miasta. Przesiedlane będą nie tylko pojedyncze osoby, ale nawet całe rodziny. W tym drugim przypadku nastąpi to, gdy antygejowskimi postawami wykażą się... dzieci" (źródło: onet.pl). Jeśli to prawda to mamy do czynienia z zalążkiem ideologii podobnej do komunizmu czy nazizmu. A pisałem kilka linijek wcześniej, że kierowanie się w życiu ideologią w oderwaniu od rzeczywistości może się źle skończyć, pisałem to zanim przeczytałem ten artykuł o władzach Amsterdamu. I pisząc tamte słowa byłem pewny, że będę mógł dopiero za kilka lat powiedzieć „A nie mówiłem?”. Nie przypuszczałem, że nastąpi to tak szybko… Jak powiedział Jan Paweł II: “Demokracja bez wartości przeradza się w totalitaryzm”.

Władze chyba chciałyby, byśmy udawali jak to cudownie nam się żyje. I wielu udaje – do tego stopnia, że zdaje się, sami zaczynają w to wierzyć. Kto ma w tym interes? Mamy nowy, wspaniały świat, w którym patologia staje się normą, a norma patologią, prawda – fikcją, a mity prawdą. Jesteśmy wolni ale już chyba tylko w teorii, bo osoby nadużywające wolności są zniewolone przez ideologię i ślepe na to, co się dzieje, a osoby niepozbawione jeszcze własnego myślenia – są zniewalane przez pozostałych, już zaślepionych.

28 komentarze:

A. pisze...

Drogi autorze tego tekstu!
Jestem osobą tolerancyjną, nie zdarza mi się raczej głośno wyśmiewać się z czyichś przekonań czy ideologii. Potrafię uszanować czyjeś zdanie czy poglądy. Tak, rozumiem że każdy ma swoją opinie na pewne tematy, to rzecz naturalna. Co więc na celu ma przyrównywanie homoseksualistów do jakiegoś podgatunku? Bo tak odebrałam niekoniecznie nawet ten tylko tekst, ale inne pisane dawniej przez innych autorów na tymże blogu. Homoseksualizm nie jest chorobą, a każdy kto uważa inaczej powinien się zaznajomić chociażby z definicją choroby. To orientacja seksualna. Jedna z kilku. Nie można dyskryminować osób ze względu na to jacy są. Homoseksualistą się rodzi. To nie jest żaden wybór. To dokładnie tak jakby śmiać się z ludzi urodzonych z jakąś wadą rozwojową. Wyśmiewanie tego jest niewłaściwe, nie robimy tego. Dlaczego więc dyskryminujemy ludzi o odmiennej orientacji?
Porównanie homoseksualizmu do zoofilii czy pedofilii było posunięciem co najmniej niestosownym. Jak można porównać gejów i lesbijki do przestępców, zbrodniarzy i zboczeńców jakimi są pedofile. To było bardzo nie na miejscu, poniżej wszelkiego poziomu... Pedofil gwałcąc dzieci wyrządza im krzywdę, zoofil tak samo, homoseksualiści nie wyrządzają sobie nawzajem żadnej krzywdy. Ciężkie do zrozumienia?
Chyba przyszedł najwyższy już czas aby otworzyć oczy, spojrzeć, nie wiem, może w kalendarz i uświadomić sobie, że czasy gdy wszelka odmienność była karalna minęły. Nie żyjemy w średniowieczu. Każdy człowiek ma swoje prawa. Prawo do godnego życia. Nie wmówisz mi, że homoseksualiści mają równe prawa, bo tak nie jest. Polacy nie są tolerancyjni. Polacy są zacofani, zaślepieni nienawiścią do wszelkiej inności. To homofobów należy leczyć!
Wiem, że piszę to na marne, bo jako "prawdziwy chrześcijanin" i Polak ślepo wierzysz w swoje prawicowe przekonania.

Gabeiel Hadło pisze...

Drogi autorze powyższego komentarza. Zacznę od tego, że pisząc ten tekst nie miałem na myśli tego, co chciałbym żeby było (czyli nie wyraziłem poglądu) ale to co jest, takim jakim jest. I na tym skończę bo reszta wynika z próby podciągnięcia faktów pod poglądy, do czego sprowokować się nie dam. Jeśli autor jednak koniecznie chce polemiki na ten temat to na początek:
1. Proszę o przedstawienie dowodów na "rodzenie się z homoseksualizmem".
2. Proszę o przedstawienie przypadków nietolerancji, którą, z racji pełnienia takiej a nie innej służby publicznej, na pewno się zainteresuję lub prześlę do odpowiednich organizacji. O ile nie będzie to oczywiście skarga na to, że ktoś śmiał nie zgodzić się z tym, że np: płeć jest zdefiniowana kulturowo lub podobne bzdety, które "tolerancyjne" środowiska LGBT podnoszą do rangi niemal ludobójstwa.
3. Proszę o zdefiniowanie słowa "homofobia" w odniesieniu do znanych zaburzeń i schorzeń wraz z argumentacją.
4. Proszę o dane wskazujące, że Polacy są nietolerancyjni.
5. Proszę o podanie w jakich przypadkach homoseksualiści nie są równi wobec prawa w porównaniu z resztą.
6. Proszę uzasadnić w czym się objawia nienawiść Polaków do wszystkiego co inne, definiując przy tym słowo "inne" i posługując się konkretnymi danymi lub/i rzeczową argumentacją.
7. Proszę wskazać, gdzie pisałem o karaniu odmienności. Bo pisałem jedynie o nie dawaniu odmienności przywilejów (bo i po co) i dyktatury nad resztą (chyba nie trzeba pisać dlaczego).
8. Proszę wskazać, w którym miejscu powyższy artykuł jest podyktowany chrześcijańskimi poglądami a nie naukową wiedzą lub obserwacją i logicznym wnioskowaniem.
9. Proszę wskazać, w którym miejscu naśmiewam się z osób homoseksualnych. Naśmiewałem się - i owszem - z pewnego typu środowisk, które, tu odpowiem nieco biblijnie, nie wiedzą co czynią (należy to rozumieć tak dosłownie, jak i w przenośni.
10. Proszę mi odpowiedzieć: skoro "każdy ma swoje prawa" to dlaczego nie mam mieć prawa do krytyki danych środowisk? Czyżby moralność Kalego?
11. Odnośnie niestosowności wzmianki o pedofilii proszę na początek zapoznać się z: http://www.sadistic.pl/jak-to-bylo-z-wykreslaniem-homoseksualizmu-z-listy-zaburzen-vt150126.htm
Inaczej przyznam rację tylko w jednym: całość komentarza jest napisana na darmo.

Pasterzppp pisze...

Był kiedyś świetny materiał którego autor nie oglądał, bo ukazał się w zbrodniczym tvnie to porównanie Polski za czasów PRL i dziś, pod względem wolności słowa, wyznania itp. Na koniec komentarz osoby która była aresztowana przez SB, przetrzymywana w więzieniu itp, "każdy kto uważa że w obecnej Polsce nie ma wolności jest idiotą". Zgadzam się w 100%.
Z homo jest ten problem dać im palec odgryzą rękę. I jak sejm pozwoli na adopcje przez nich dzieci i pierwszy pójdę do Warszawy obwieszony plastikiem, i allah akbar.

Gabriel Hadło pisze...

Niestety, autor ogląda zarówno zbrodniczy TVN, Polsat jak i inne niedozwolone telewizje oraz czyta takie pisma jak Fakt i Gazetę Wyborczą :-) Ma też jednak wiedzę i doświadczenia życiowe - swoje i innych, które pokazują, że TVN, może zbrodniczy a może nie, ale na pewno błądzi daleko poza realiami życia...

Anonimowy pisze...

Polacy są nietolerancyjni:

http://www.oecd.org/berlin/47570353.pdf

Jak widać, w Europie tylko Turcy i Estończycy są mniej tolerancyjni. Ameryka Łacińska jest bardziej tolerancyjna. Poludniowa Afryka jest bardziej tolerancyjna. Polacy są tylko trochę bardziej tolerancyjni od mieszkańców Indonezji, kraju gdzie za brak wiary idzie się do więzienia.

Przesiedlenia w Amsterdamie: Pomysł, przyznam, godny radzieckich sekretarzy, nawet w swojej prawdziwej formie. Tym nie mniej, nie usprawiedliwia naginania faktów (przez pana czy tez humorystycznie nazwane "Fakty"). Nikt nie proponuje przesiedlania "osób znanych z niechęci do gejów i lesbijek, związków homoseksualnych, a także wobec cudzoziemców" Propozycja nie dotyczy homofobów takich jak pan, tylko skrajne przypadki ludzi agresywnie i wielokrotnie zastraszających i prześladujących sąsiadów, z jakiegokolwiek powodu, co jest w Holandii przestępstwem (a wiec teoretycznie można za to trafić nie tylko do kontenera, ale do wiezienia).

Gabriel Hadło pisze...

No cóż - tak jak myślałem, brak odniesienia do czegokolwiek o co prosiłem, oprócz (to badanie to jakiś żart? bo bada subiektywne odczucia a nie obiektywne zjawisko - psychometria tu się kłania z kolei - dorzucam kolejny punkcik do zapoznania się).
Resztę ignoruję do momentu rzeczowego odniesienia się do tego, o co prosiłem. Chyba, że innego niż homofob "argumentu" brak?

Anonimowy pisze...

Oczywiście, tolerancja, jako postawa, badana przez psychologię i socjologię, nie może być mierzona poprzez analizę stwierdzeń tę postawę wyrażających. Że też nie przyszło mi do głowy, ze tu potrzebne są badania krwi i moczu. Szkoda, że ci naukowcy z OECD nie uczęszczali do tej samej szkoły co pan! Nie publikowaliby takich głupot.

No cóż, jak się nie ma żadnych rzeczowych kontrargumentów, zawsze można przywołać poważnie brzmiące słowa, jak psychometria.

Anonimowy pisze...

Mam dla Ciebie propozycję, jak i dla każdego innego oszołoma, który wypisuje swoje życiowe smuteczki na tym blogu - jedź na zachód. Jedź do Wielkiej Brytanii, jedź do Francji, Belgii czy Holandii. Zobacz jak żyją normalni ludzie, bez ciemnoty, katolandu, klapek na oczach i umysłowego ograniczenia. Zrób oficjalną zrzutkę na bilet - obiecuję, że się dorzucę! Poznaj trochę świata, zobacz coś, a dopiero wtedy publikuj swoje średniowieczne opinie. Zobacz jak żyją normalni ludzie, a nie ludzie wychowani przez gościa w czarnej sukience, który przez całe życie kładzie chałe w oczy ; ) Powodzenia - a nóż wymyślisz coś mądrego ; )

Paweł Szala pisze...

Wycieczka będzie sponsorowana dla całej redakcji czy tylko dla autora? Bo nie wiem, ile biletów rezerwować.

Gabriel Hadło pisze...

Jak na ironię losu - wyjeżdżałem do Niemiec, Austrii, Belgii... No cóż - tak agresywna reakcja świadczy chyba o tym, że trafiłem jednak w sedno - zastanawiam się tylko nad jednym: jaki problem ma Anonimowy?

Anonimowy pisze...

"11. Odnośnie niestosowności wzmianki o pedofilii proszę na początek zapoznać się z: http://www.sadistic.pl/jak-to-bylo-z-wykreslaniem-homoseksualizmu-z-listy-zaburzen-vt150126.htm"

Sadistic jako źródło informacji. Gratuluję. Z niecierpliwością oczekuję na kolejne odcinki:

- Jak Nelson Mandela i Marin Luther King ogłupili białych, przekonując ich, że czarni należą do tego samego gatunku co oni.

- Jak zboczone małolaty ogłupiły lekarzy, przekonując ich, że masturbacja nie powoduje ślepoty i reumatyzmu.

- Jak zdegenerowani astronomowie, po 350 latach knowań, ogłupili KK, przekonując Watykan, że Kopernik i Galileusz mieli racje i Ziemia nie jest centrum wszechświata. Na szczęście, nie wszyscy katolicy dali się ogłupić:

http://www.galileowaswrong.com/galileowaswrong/

Gabriel Hadło pisze...

Gratuluję oporu nie pozwalającemu dotrzeć do bibliografii. Gratuluję też cynizmu - gdyby nie reszta treści mógłbym nawet podejrzewać, że mam do czynienia z człowiekiem bardzo inteligentnym. Gratuluję również argumentacji, której pozwolę sobie nawet nie skomentować...

A. pisze...

Proszę, oto odpowiedzi ode mnie WRESZCIE:
1. Były prowadzone badania na ten temat. Badano bliźnięta wychowujące się w dokładnie tym samym środowisku i w tym samym towarzystwie. Jedno z nich było gejem a drugie nie. Jest wiele podobnych przypadków, które sugerują, że wychowanie czy miejsce zamieszkania nie wpływają na orientację. Przeanalizowano przyczyny głębiej i wykazano, że geje posiadają za dużo hormonów żeńskich, a lesbijki za dużo męskich. Chodzi o genetykę, czysta biologia. Mnie, jako biologa to przekonuje.
2. Nietolerancja objawia się wszędzie. Jeśli znasz może osobiście jakiegoś homoseksualistę to miałeś okazję się temu bliżej przyjrzeć. Rzecz leży przede wszystkim w przemocy psychicznej, której takie mniejszości są ofiarami. A szyderstwa, kpiny itp to najgorsza forma przemocy. Zdarzają się również przypadki znęcania się fizycznego. Pobicia są nadal powszechną "karą" za bycie gejem.
3. Homofobia rzeczywiście nie jest zbyt trafnym określeniem, bo sugeruje nam ona strach przed homoseksualistami. Jest to po prostu ostra niechęć do osób ze środowiska LGBT. Nie rozumiem o jakich zaburzeniach i schorzeniach mowa? To nie jest choroba.
4. Przykładów jest mnóstwo! Przecież Polacy są znani ze swojej gorącej miłości do Niemców, Rosjan czy Żydów tylko i wyłącznie dlatego, ze są oni tej narodowości. Nawet ten blog jest objawem swego rodzaju nietolerancji, bo już nie pierwszy raz spotkałam się tutaj z nie akceptacją jakiegokolwiek innego od Waszego punktu myślenia.
5. Chodzi przykładowo o zawarcie formalnych, zaakceptowanych przez prawo związków, a co za tym idzie prawo do szczęścia i normalnego życia, którego w takim ciemnogrodzie jak Polska nigdy nie zaznają.
6. Patrz pkt 4. Inne, czyli to, co jest sprzeczne z ich przekonaniami. Ktoś inaczej się ubiera - wyśmiejmy go. Ktoś nie chodzi do kościała/ jest ateistą - ach, szatan! Nie podam mu ręki. Ktoś jest wyznawcą innej ideologii - trzeba go ustawić do pionu!
7. Fragment o karaniu odmienności odnosił się do czasów dawnych, gdy taka forma "wyrównywania społeczeństwa" była na porządku dziennym. Średniowiecze minęło, ale w niektórych umysłach pozostanie jeszcze na długie wieki...
8. Wspomniałam, że mój komentarz nie odnosi się jedynie do tego tekstu, ale także do innych, publikowanych dawniej, Nie chce mi się jednak tego szukać.
9. Po uważnym przeczytaniu zauważysz, że pisałam o tym, że ludzie (Polacy), naśmiewają się z homoseksualistów, a nie Ty jako autor. Nie mam super umiejętności poetyckiego pisania, ale jak dla mnie to było zrozumiałe.
10. To bardzo głupie pytanie. Są prawa nadrzędne i podrzędne. Myślę, że prawem nadrzędnym z tym wypadku jest prawo do godnego życia, a nie twoje chore zachcianki. To dokładnie tak jakby przyszła mi do głowy myśl o zabiciu kogoś. Chcę to zrobić, to sprawi, że będe szczęśliwsza, a przecież mam prawo do szczęścia. Nie zrobie tego jednak, bo mam poczucie moralności. Wiem co jest dobre, a co złe. Morderstwo jest złe, tak samo jak twoja krytyka jest zła, bo obraża innych ludzi.
11. Zgodzę się tu z jednym z anonimów. Powoływanie się na źródła z Sadistic. Gratuluję! Co w następnym artykule? Kwejk? Demotywatory?

Tak, tak, napisałam to krótko, zwięźle i byle jak, ale tylko dlatego, że mam o wiele lepsze zajęcia niż przekonywanie do swoich racji ludzi z betonu.
Pozdrawiam redakcje.

Gabriel Hadło pisze...

1. Gdzie konkretne badania? Co ze zmiennymi wychowania, temperamentalnymi i zmienną osobowościową? Może i hormony są przekonujące dla laika - dla kogoś, kto wie że można ich wydzielanie modyfikować - już nie.
2. Kokrkety proszę. Mma kumpla geja - jakoś nie podziela Twoich opinii.
3. Zaburzenia tożsamości seksualnej między innymi. Zgadza się - to nie choroba tylko zaburzenie. Coś takiego jak homofobia jest tworzone przez aktywistów LGBT właśnie - to się nazywa "dyskomfort obserwatora" i jest naturalną reakcją na patologię.
4. Ten blog jest objawem próby obrony przed całkowitym zidioceniem i odwróceniem kota ogonem. Ja nazywam rzeczy po imieniu. Reszta jak chce może nazwyać rower helikopterem. A potem niech próbuje na nim latać. Powodzenia.
5. Chodzi o przywileje bez obowiązków. W resztę może wiżyć tylko ktoś maksymalnie ciemny.
6. To może Ty tak robisz. Ja nie mam z tym problemów.
7. Jeśli nastąpi promocja patologii a potem skutki tej promocji to naturalną konsekwencją będzie krwawa reakcja. Aktywiści LGBT sami sobie na to zapracują.
8. Widzę, że masz spore problemy z niechceniem wielu rzeczy...
9. Reaguję na to co piszesz, nie czytam w myślach.
10. Ja też mam prawo do godnego życia, poszanowania tego życia i poszanowania wartości rodziny. Mam też prawo do pisania prawdy. Mam te prawo pisać, że gloryfikowanie wynaturzeń obraża mnie i każdą inną normalną osobę.
11. Kolejny nie mogący doczytać do bibliografii? Poważniejsza, jak widać byłaby za mądra bo do tej pory nawet konkrety i fakty nie docierają - więc po co?

K. pisze...

Litości... Wydzielanie hormonów można modyfikować? Jasne, że można! Wtedy nawet z kobiety zrobisz mężczyznę i na odwrót. Ale tutaj chodzi o stan naturalny. Naturalne wydzielanie hormonów, które jest typowe dla danej jednostki - i determinuje jego orientację seksualną. Chciałby Pan leczyć homoseksualistów ingerując w ich wydzielanie dokrewne? Gratuluję.

Gabriel Hadło pisze...

Wszędzie same eksperty sie znajdujom co wszysko wiedza ale nie wiedza skond bo arguentow brak. Litości... Proponuję poczytać co nieco o neurologii, biofeedbacku itp - jeśli kobieta z jakichś powodów chce zachowywać się jak facet i robi to odpowiednio długo to w końcu i układ hormonalny zmieni swoje działanie. U faceta tak samo. Mózg jest jednostką centralną całego ciała. Orientacja nie jest determinowana bo nie ma na to dowodów (a "dowody" w postaci korelacji między członkami rodziny czy bliźniętami są niewiarygodne bo zawierają poważny błąd - brak kontroli nad zakłócającymi jak temperament, osobowość i wychowanie - badacze zbadali efekt działania tych zmiennych a nie żadne tam cechy wrodzone). Innymi słowy - poważne błędy metodologiczne - od przesłanek począwszy, poprzez metodologię badań na statystykach i wnioskach skończywszy.

Gabriel Hadło pisze...

I jeszcze jedno - homoseksualistów nie trzeba leczyć. Wystarczy usunąć przyczynę jaka powoduje problemy z akceptacją ich własnej tożsamości lub z akceptacją płci przeciwnej. Wtedy homoseksualizm sam ustępuje. Ale żeby do tego dojść trzeba się wyrwać poza ideologię odwracającą kota ogonem. Bo inaczej, jak tutaj widać, można czytać, mieć podane na talerzu - ale i tak swoje wiedzieć.

Naprawdę, proszę o przemyślaną krytykę, jestem otwarty na dyskusję ale nie znoszę cwaniaków i cyników - jeśli ktoś chce merytorycznie podyskutować niech spokojnie do tego podejdzie - kpiny i drwiny zostaną potraktowane tak jak do tej pory.

K. pisze...

"Obecnie wiadomo, że między szóstym a ósmym tygodniem od poczęcia męski płód (XY) otrzymuje potężną dawkę męskich hormonów zwanych androgenami. Hormony te odpowiedzialne są za wykształcenie się jąder. Następna, druga porcja hormonów zmienia konfigurację mózgu z żeńskiego na męski. Jeżeli mózg męski nie otrzyma we właściwym czasie odpowiedniej dawki hormonu, mogą się wydarzyć dwie rzeczy. Po pierwsze, chłopiec może się urodzić z bardziej kobiecą strukturą mózgu. Innymi słowy będzie to chłopiec, który po okresie dorastania zostanie gejem. Po drugie, dziecko, które pod względem genetycznym jest chłopcem, urodzi się z działającym mózgiem kobiecym i męskimi genitaliami. Będzie transseksualistą. " ~ Podstawy fizjologi medycznej, J. Jaworek, str. 196-197.

Na studiach wprowadzają mnie w błąd? Podręczniki kłamią?
Bardziej ufam pani Jaworek, która nota bene jest moją wykładowczynią, niż dogmatom Kościoła, według których homoseksualizm, transseksualizm są wynaturzeniem.

Oczywiście jestem otwarta na wszelkie propozycje kulturalnej dyskusji.

Ostatni chrześcijanin pisze...

FIZJOLOGIA-SROLOGIA!
BIBLIA KURWA!!!

Gabriel Hadło pisze...

Najwyraźniej nie mówią wszystkiego, a mianowicie, że również w trakcie późniejszego życia można to modyfikować. Jest to efekt uboczny mechanizmów odpowiedzialnych za naszą zdolność do szeroko rozumianego uczenia się. Mózg jest plastyczny. Ten efekt wykorzystuje się gdy np człowiek urodzi się z wadą genetyczną a płeć trzeba wybrać - rodzice wybierają a dziecko kształtuje swoją psychikę. Tak samo zdrowe dziecko może mieć zwichrowaną psychikę jeśli jest w rodzinie patologicznej.- brak tożsamości seksualnej lub jej nieprawidłowy obraz - i tak dziewczynkę można wychować na chłopca - jeśli chodzi o psychikę i odwrotnie. Organizm się do tego dostosowuje. To po pierwsze. Po drugie - nie posługuję się dogmatem Kościoła - cały czas podpierałem się naukowym wnioskowaniem. Po trzecie - wiedzę staram się ogarniać całościowo i żaden badacz nie jest dla mnie wykładnią bo nikt nie badał i nie odkrył wszystkiego. Wreszcie po czwarte - nazywanie patologii normą jest wynaturzeniem, bo naturalnym jest dążenie do stanu normalnego. Wreszcie po piąte - z racji zjawisk które odpowiadają za naszą zdolność do uczenia się (czy jak kto woli dostosowania), które zapewne znasz, a których istnienia pani Jaworek zaprzeczyć nie może, myli się ona uważając tożsamość seksualną za genetycznie determinowaną. To z czym rodzi się dziecko, jeśli chodzi o mózg, to nie są cechy determinujące a jedynie predysponujące.

Anonimowy pisze...

"Zdolność bystrej obserwacji jest nazywana cynizmem przez tych, którzy jej nie posiadają."
George Bernard Shaw

Choć podejrzewam, że panu się pomylił cynizm z sarkazmem.

No ale przez chwilę poważnie:
Dyskusja o usunięciu z listy zaburzeń pozostałych parafilii trwa od dziesięcioleci. Nie tylko dlatego, że usunięto homoseksualizm, ale przede wszystkim dlatego, że psychiatrzy nie mogą się zgodzić, co to jest zaburzenie seksualne.
Jest to temat bardzo skomplikowany, otoczony wieloma teoriami i proponowanymi definicjami. Obarczanie odpowiedzialnością za to kilku działaczy gejowskich przekona czytelników sadistic czy tez PCh24.pl, bo to jest dokładnie to, co ci czytelnicy chcą usłyszeć, ale nie przybliży nikogo do prawdy (zauważył pan motto nad pańskim artykułem?).
Parafilie są dyskusyjne nie tylko ze względu na trudności o podłożu naukowym, ale także dlatego, że psychiatrzy zdają sobie sprawę z ideologicznego bagażu tej klasyfikacji. Od wieków w świecie zachodnim funkcjonuje idea, że seks służy tylko prokreacji (cieplej?) i wszystko inne jest zaburzeniem. Istnieją jednak na świecie kultury, które tego tak nie widzą.
Żeby było ciekawiej, zaczęły pojawiać się badania wskazujące na to, że parafilie nie są wcale rzadkie (Money (1984), Sue (1979), Crépault and Couture (1980), Ahlers et al., Moser (2001)). Bierne objawy (n.p. fantazje z różnymi elementami parafilii) występowały w tych badaniach powszechnie, w jednym przypadku u niemal 2/3 badanych. Wziąwszy pod uwagę, że być może nie każdy badany przyzna się do "zboczenia", to może się jeszcze okazać, że ludzi bez "zaburzeń seksualnych" równie łatwo spotkać jak krasnoludki. Niełatwo traktować jako odchył od normy coś, co jest de facto normą.

Przechodząc do pedofilii. Polska definicja określa ofiarę pedofilii jako dziecko poniżej 13-tu lat (podobnie jak w wielu innych krajach). W chrześcijańskiej Europie i Ameryce wydawano za mąż dzieci w wieku 7-12 lat (choć zazwyczaj małżeństwa nie były konsumowane przed 12 rokiem). Znane są przypadki 11-letnich rozwódek i dziewczynek wychodzących za mąż po raz drugi w wieku 14 lat. W arcy-katolickiej Irlandii, jeszcze w roku 1975 można było ożenić się z 12-letnią dziewczynką z pełnym błogosławieństwem Kościoła. Protestanci musieli otrzymać pozwolenie od rodziców, ale nie wymagano tego od katolików. Jeśli parafilie są zaburzeniami seksualnymi (i bynajmniej nie twierdzę, że nie są - podobnie jak pan, nie mam żadnych kwalifikacji by zabierać głos w tej dziedzinie), to można by powiedzieć, że Kościół był jednym z czołowych propagatorów zboczeń seksualnych (taka chrześcijańska wartość rodzinna).

Jak A. już zauważyła, pedofilia (czy zoofilia) jest wysoce nie-etyczna, z wielu względów. Jest ona też poważnym przestępstwem. I nie zmieni tego taka czy inna klasyfikacja parafilii w psychiatrii. Analogicznie do gwałtu. Nie ma natomiast tutaj analogii z homoseksualizmem.

Alan Turing, jeden z największych umysłów 20 wieku, wynalazca współczesnego konceptu komputera, popełnił samobójstwo, gdyż ludzie o poglądach nie tak bardzo różnych od pańskich, próbowali go "leczyć". Może mógłby pan pomyśleć o tym czasami, gdy używa pan jego wynalazku do propagowania 19-wiecznych idei, które przynoszą tylko ludzkie cierpienie.

Gabriel Hadło pisze...

"że psychiatrzy zdają sobie sprawę z ideologicznego bagażu tej klasyfikacji"
Jeśli psychiatrzy posługują się ideologią lub/i ulegaj ideologii to nie ma co się dziwić, że nie ma wśród niech zgody. Psychiatra jest lekarzem, czyli kimś kto powinien posługiwać się rzetelnymi i obiektywnymi kryteriami a nie kierować się poprawnością polityczną.

Pedofilia jest zaburzeniem polegającym na pociągu seksualnym do osób niedojrzałych seksualnie. Jeśli np: ktoś czuje pociąg do 14 latki która ma ciało rozwinięte jak dorosła kobieta, z punktu widzenia psychologii pedofilem nie jest. Ale stanie się, jeśli dowie się, że ma ona jednak 14 lat i jednocześnie będzie dążył do czynności seksualnych z jej udziałem. To kryterium jest obiektywne a jedną ze zmiennych jest kultura.

Po drugie, drogi Anonimowy, jeśli ktoś ma tak poważne problemy z akceptacją istnienia Kościoła Katolickiego (oprócz kilku cytatów nie korzystałem z nauki Kościoła ani w treści ani w komentarzu, za to cały czas przewija się tutaj nieudolna próba jego dyskredytowania) to są do tego odpowiedni specjaliści. Jeśli ja zostałem nazwany homofobem to czuję się uprawniony do nazwani co niektórych tutaj christofobami. O tolerancji nie wspomnę. Ja cały czas posługuję się logicznym wnioskowaniem popartym obiektywnymi przesłankami. Krytykanci - ideologią.

Po trzecie - fantazje, o ile nie powodują zaburzeń zachowania (a parafilie oraz homoseksualizm kończą się zaburzeniami zachowania). Gdyby się na przykład okazało, że fantazjujesz, że wysadzasz mnie w powietrze jako niebezpiecznego faszystę to mogę wnioskować że jesteś mordercą? Przytoczone wnioski są nieuprawnione - z przesłanki fantazjowania nie można wnioskować o istnieniu zaburzenia, w świetle już od dawna wypracowanej wiedzy z psychologii. Chyba, że ktoś myli wyobraźnię z fantazją - wtedy pomyli sobie świat realny z tym fantazjowanym. Dokładnie tak jest teraz i jest to jedna z metod ogłupiania ludzi. Jedyną faktycznie istniejącą rzeczą, mówiącą że homoseksualizm jest normą, jest krzyk aktywistów. Reszta to teorie dorobione do ideologii.

Po czwarte - jeszcze raz powtarzam - nie mam nic do osób homoseksualnych, transwestytów itp. Każdy ma prawo żyć po swojemu. Ale nie dam sobie wmówić że to jest normalne, zgodne z naturą itp dopóki nie zobaczę obiektywnych dowodów na to (narazie wszystkie obiektywne dowody mówią co innego), a mówiących tak będę aktywnie sprowadzał na ziemię.

pawel pisze...

Bardzo ciekawe spostrzeżenia ! :)
Zawsze z wielkim zainteresowaniem wchodzę na tego bloga - warto tutaj wchodzić, nawet jeżeli nie jestem zawsze z Panem w całości zgodny :)

DoxtraduS pisze...

Gabrielu, tekst daje sporo do myślenia. Od dłuższego czasu zastanawiał mnie problem, jakim jest traktowanie homoseksualistów. Artykuł + dyskusja pod nim przekonały mnie co do tego, że związki homoseksualne nie są w najmniejszym nawet stopniu pożyteczne dla społeczeństwa. Oczywiście pomijając takie rzeczy jak na przykład podatki. W każdym bądź razie cieszę się, że taki tekst na Soczewce się pojawił.

@A.

Inni już się wypowiedzieli co do konkretnych punktów, dlatego nie ustosunkuję się do wszystkich.

"Przykładów jest mnóstwo! Przecież Polacy są znani ze swojej gorącej miłości do Niemców, Rosjan czy Żydów tylko i wyłącznie dlatego, ze są oni tej narodowości. Nawet ten blog jest objawem swego rodzaju nietolerancji, bo już nie pierwszy raz spotkałam się tutaj z nie akceptacją jakiegokolwiek innego od Waszego punktu myślenia."

Takie a nie inne postrzeganie przez nas innych narodów, ludzi ma swoje uzasadnienie w historii. czy nigdy nie obiło Ci się o uszy nazywanie Polaków złodziejami? Mam wrażenie, że rasizm jest coraz mniejszym problemem w naszym kraju. Wynika to zapewne z tego, iż Polacy często znajdują zatrudnienie za granicą. Na szczęście takie np. Niemcy wyrabiają sobie o nas dobrą opinię.

Wspomniałaś, że na nasz blog jest nietolerancyjny. Tylko widzisz, brak akceptacji tego co mówisz nie oznacza jeszcze, że nie toleruję Twojego zdania. Mam prawo się z nim nie zgadzać, Ty natomiast masz prawo nie zgadzać się z moim. Nie oznacza to jednak, że nie tolerujemy siebie nawzajem, prawda? Tym bardziej, że oba stanowiska argumentują swoje poglądy. Z tego też powodu o nietolerancji mówić nie możemy. Co innego, gdybyśmy na przykład kasowali komentarze negujące teksty. Tego jednak nie robimy.

"Inne, czyli to, co jest sprzeczne z ich przekonaniami. Ktoś inaczej się ubiera - wyśmiejmy go. Ktoś nie chodzi do kościała/ jest ateistą - ach, szatan! Nie podam mu ręki. Ktoś jest wyznawcą innej ideologii - trzeba go ustawić do pionu!"

Gdzie zaobserwowałaś takie zachowanie? Czasem lubię sobie porozmawiać z ateistami. Bywają oni bardziej świadomi od niektórych katolików. Chodzi mi o to, że na przykład lepiej orientują się w Piśmie Świętym. Tutaj, to znaczy na tym blogu, redaktorzy mają zbliżone poglądy polityczne i religijne. Każdy z nas ma pełną świadomość tego o czym pisze. Jedną z ról tego bloga jest poruszanie tematów, o których nie usłyszy się w TV. A że nie każdy się z naszym stanowiskiem zgadza...Cóż, byleby umiał swoją opozycję uargumentować, ja będę zadowolony. Wtedy chociaż będę miał świadomość tego, że ktoś się danym tematem zainteresował, skłonił go go do refleksji, przemyśleń, napisania komentarza "dlaczego nie jest tak jak mówisz".

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

"Jeśli psychiatrzy posługują się ideologią lub/i ulegaj ideologii to nie ma co się dziwić, że nie ma wśród niech zgody. Psychiatra jest lekarzem, czyli kimś kto powinien posługiwać się rzetelnymi i obiektywnymi kryteriami a nie kierować się poprawnością polityczną."

Oczywiście że psychiatrzy ulegają ideologii, jak każdy, włączając pana i mnie. Zwłaszcza, że psychiatria nie jest nauką ścisłą. Ale próbują być obiektywni, dlatego też dyskutują eliminację parafilii.


"z przesłanki fantazjowania nie można wnioskować o istnieniu zaburzenia, w świetle już od dawna wypracowanej wiedzy z psychologii"

Czyli homoseksualista się nie jest, dopóki się nie miało stosunku.
Czyli zakonnicy heteroseksualistami w większości nie są.
Czyli człowiek z arytmią serca jest zdrowy, dopóki nie miał zawalu.
Jakaś pogięta ta pana logika.

Nota bene, morderstwo jest terminem prawnym, nie medycznym. Gdybym miał mordercze myśli połączone z odczuciem przyjemności, to mógłby pan wnioskować, że jestem psychopatą. Większość psychopatów nie robi nikomu krzywdy przez cale życie (a gdybym myślał, że jest pan niebezpiecznym faszystą, to mógłby pan podejrzewać poważniejszą chorobę psychiczną).

Diagnostyczny i Statystyczny Podręcznik Zaburzeń Psychicznych (Diagnostic and Statistic Manual of Mental Disorders) do którego nawiązuje pański artykuł, definiuje na przykład masochizm jako "intensywne seksualne fantazje, popęd seksualny ALBO zachowania (sexually arousing fantasies, sexual urges, or behaviours). Fantazje wystarczą, jeśli się powtarzają przez jakiś czas. Ważniejszym kryterium jest, czy te fantazje albo zachowania są przez masochistę odczuwane jako poważny problem (clinically significant distress or impairment). Czyli masochista fantazjujący, który się z tym źle czuje, (na przykład ze względu na swoje "poszanowanie wartości rodziny") powinien być leczony. Masochista, który uczęszcza do klubów SM i nie ma z tym problemu, nie ma żadnych zaburzeń.

Generalnie, jak na człowieka, który podkreśla swoją znajomość psychiatrii (i innych nauk), wykazuje się pan zadziwiającym brakiem znajomości jej stanu na dzień dzisiejszy:

Na przykład odwracalność homoseksualizmu:
Royal College of Psychiatrists: "Nie ma przekonujących dowodów naukowych, że orientację seksualną można zmienić."
http://www.rcpsych.ac.uk/pdf/PS01_2010x.pdf
Podobne stanowisko wyraża American Psychological Association (http://www.apa.org/topics/sexuality/orientation.aspx#), WHO i niemal każda poważna organizacja naukowa. Wyjątek stanowią organizacje chrześcijańskie, takie jak NARTH w Stanach (znana miedzy innymi ze stwierdzenia, że biali wyrządzili przysługę Afrykanom, przywożąc ich jako niewolników do Ameryki). Ale pan podobno nie opiera się na religijnych argumentach.
Robert Spitzer, ostatni poważny zwolennik teorii odwracalności, w zeszłym roku publicznie przeprosił gejów którzy mu uwierzyli, za marnowanie ich czasu i wysiłku:
http://www.newscientist.com/article/dn21835-gay-cure-psychiatrist-apologises-for-flawed-study.html

Pańskie teorie na temat modyfikacji hormonów w późniejszym życiu:
Najwyraźniej nie słyszał pan o różnicach anatomicznych i funkcjonalnych, zwłaszcza w mózgu, między gejami a heterykami, począwszy od proporcji półkul mózgowych. Zwiększone prawdopodobieństwo leworęczności, większe prawdopodobieństwo posiadania wielu starszych braci. Zamierza pan to wszystko zmienić hormonalnie w późniejszym wieku?

Może ta znajomość psychiatrii objawiająca się w pana fantazjach, ale nie w rzeczywistości, nie powinna być przez pana klasyfikowana jako wiedza? Tak żeby być konsekwentnym?

Gabriel Hadło pisze...

Tymi personalnymi atakami już mnie kolega "tolerancyjny" podirytował, więc będę nieco mniej grzeczny. Mam dwa policzki, w które od kolegi dostałem, trzeci będzie kopniak ode mnie - tak na opamiętanie i włączenie mózgu.

Zacznijmy od tego, że nie masz, kolego, zielonego pojęcia ani o jednej rzeczy, która jest podana w powyższym komentarzu. Tłumaczył dlaczego nie będę bo masz problemy z rozumieniem - tak czyjegoś jak i własnego tekstu pisanego. Sam kolega się ideologią kieruje, która to przesłania wszystko - dosłownie. Albo kolega jest takim narcyzem, że musi mieć ostatni słowo - kolega się nie myli, kolega wie wszystko, kolega zna prawdę. Kolega jest z tych co jak ich za rękę złapią to powie że to nie jego ręka. Co miałem tłumaczyć - wytłumaczyłem. Tłumaczył bym dalej gdybym widział jakiś promyczek nadziei na zrozumienie. Takiej nadziei jednak już nie ma - zostałem pozbawiony złudzeń. No bo jeśli ktoś pisze to co nie ma żadnego sensu, to jaka jest nadzieja, że zrozumie tekst napisany przez kogoś innego? Idąc tokiem myślenia komentarza powyżej mógłbym jedynie odesłać kolegę do specjalisty z podejrzeniem schizofrenii paranoidalnej i kilku innych zaburzeń. Ale to "logika" kolegi - nie moja, więc tylko pokazuję absurd. Z resztą skoro kolega uważa psychiatrię za naukę nie ścisła to pewnie nawet by to bardzo mu nie przeszkadzało i nie dziwiło... Bo kolega widzi u mnie tylko:
- Jakiegoś nienormalnego aktywistę, sądząc po tym co zostało napisane, chyba najgroźniejszej sekty świata.
- Nie potrafi się kolega odnieść w żaden rzeczowy i sensowny sposób do jakiegokolwiek argumentu.
- Nie potrafi kolega (a może nie chce?) poprawnie interpretować wyników badań.
- Logika u kolegi leży i kwiczy. Sądząc po chwytach erystycznych stosowanych przez kolegę - na pewno jest to częściowo świadome działanie. Gratuluję więc "obiektywizmu i rzetelności". Sposób wyrażania przez kolegę własnego (?) zdania przypomina pewne programy publicystyczne, które oglądam, gdy znudzi mi się KSW. W końcu poziom agresji podobny, dodatkowo mamy jeszcze cynizm i umiejętność odpowiadania nie na temat na poziomie przynajmniej studenta przed egzaminem z zakresu wiedzy, o której nie ma pojęcia. Sztuczki manipulacyjne to ja dobrze znam.
- Kolega ma zawsze rację nawet wtedy gdy jej nie ma. Czyli, jeśli chodzi o te komentarze - dosłownie zawsze.
- Reaguje kolega agresją i cwaniactwem na rzeczowe i logiczne stwierdzenia.
- Wszędzie kolega widzi macki tego strasznego, niszczycielskiego Kościoła.
- Co bym nie napisał, będę tym złym. Byłbym dobry, gdybym napisał, że homoseksualizm to norma, że parafilie to norma (będę wredny i napisze tak - jak ktoś koledze dziecko zgwałci i nic nie będzie mógł z tym kolega zrobić bo przecież "tolerancja" to kolega zmieni swoje (?) poglądy tylko wtedy będzie trochę za późno).
- Nie potrafi kolega dyskutować w ogóle. Jak kolega chce się dowiedzieć jak dyskutować to niech kolega poczyta komentarz koleżanki K. (oczywiście tylko ten przykład mogę podać bo kolega "obiektywny" uznaje jedyną słuszną ideologię i reszta to są bzdury, głupie ludzie jak mawiał Cejrowski, a jest to jedyny sensowny komentarz o stanowisku przeciwnym do mojego) z tego tematu (kilka komentarzy wyżej). Można coś sensownego napisać na temat? Można. Ale trzeba troszeczkę dalej popatrzeć niż na to co jest modne.
- Kolega chciałby, żeby wszystko było niejasne, niedookreślone i tak dalej. Ale kolega nie jest, nie był i nie będzie Bogiem, i samo chcenie ani kolegi, ani koledze podobnych niczego zmieni - doprowadzi jedynie do katastrofy. To już było, historia lubi się powtarzać. Tak nawiasem mówiąc - kolega się boi zasad czy po prostu woli prawo silniejszego, licząc (można się przeliczyć - patrz bohaterzy rewolucji październikowej) że tym sislnijszym będzie?

Takie proste pytanie:
Co kolega wie o plastyczności mózgu?
Co kolega wie na temat lateralizacji (wspomniał kolega o tym ale ciekawe, czy będzie wiedział w którym miejscu - pewnie trzeba będzie w googlach poszukać)? Proponuję nie odpowiadać.

cdn...

Gabriel Hadło pisze...

...cd:

Może jednak rzeczywiście tak jest z tą psychiatrią, sądząc po bezsensowych badaniach i wyciąganiu idiotycznych wniosków z tych badań, które może i miały by jakiś sens, ale go tracą, po czym trafiają one do "myślących inaczej". Swoją drogą, są jak biblijne chwasty, które trafiły na żyzną ziemię - skoro już kolega mnie posądza o nadmierny związek z Kościołem, to zachowam się zgodnie z zasadą stygmatyzacji społecznej i użyję argumentów biblijnych (myślałem, że w ramach wolności i tolerancji nie może to być przedmiotem kpin i drwin - to taka "tolerancja inaczej"?) - plonu z tego nie będzie dobrego. No cóż, mamy więc "psychiatrię inaczej". Bo jak inaczej powiedzieć o "lekarzu", który kieruje się poprawnością polityczną (sam kolega napisał, że kierują się ideologią - życzę z całego serca, żeby kolega leczył u takiego - może będzie kolega nieekonomiczny do leczenia albo niepotrzebny i zaaplikują małą eutanazję? szok? so what? kto mi powie czym się różni akcja T4 od postulatów naszej lewicy?)? Bo dzisiaj mamy w ogóle wielu "specjalistów inaczej". Teraz się nie dziwię, że tacy promują "kochających inaczej". W końcu robią to przecież dla naszego "dobra inaczej", "wolności inaczej" itp.

W zasadzie zamiast tego całego wywodu mogłem użyć jednego słowa - hipokryzja. Ale sam mnie kolega uczy że prostota i zdrowy rozsądek w kontaktach z "tolerancyjnymi" zawodzą, więc muszę się naprodukować. Poza tym, wątpię że coś kolega z tego wyniesie ale wchodzą tutaj także inni którzy to czytają i zachowali jeszcze zdolność własnego myślenia. I jeśli kolega uzna ten komentarz za arogancki i agresywny to niech sobie wpoi, przed napisaniem następnego, podobnego do poprzednich gniota, następujący apel:
Grzeczniej proszę!

Anonimowy pisze...

1. "Organizacjami" typu WHO nie ma się co zajmować. Homoseksualizm został bowiem usunięty z listy zaburzeń psychicznych pod wielkim naciskiem środowisk gejowskich, a Ci sami ludzie, którzy to wywalczyli, dziś próbują wywalczyć usunięcie, chociażby zoofilii z tej listy.
2. Z związku mężczyzny z mężczyzną, lub kobiety z kobietą nigdy nie powstanie nowe życie. Dlatego takie związki są z biologicznego punktu widzenia, hmmm... nienormalne. Gdybym zaobserwował, za przeproszeniem, jak na ulicy kot posuwa psa, też uznałbym to zjawisko za nienormalne gdyż nie może z tego powstać potomstwo.
3. Homosiom nie zależy na zalegalizowaniu małżeństw homoseksualnych. Jak powiedziała pani Skrzecząca [czyt. Senyszyn] - gdyby pojawiła się taka możliwość to i tak by prawie nikt z tego nie skorzystał przez tzw. "Otwarte Związki". Homoseksualistom zależy po prostu na tym żeby to orientacja hetero stała się nienormalna.

Także, w 100% zgadzam się z autorem artykułu oraz ciesze się, że istnieje taka strona, która ma o tyle ważniejsze znaczenie, że większość obecnych mediów jest w rękach lewackich i zakłamuje rzeczywistość.

Prześlij komentarz