30 stycznia 2013

Wojsko zawsze przygotowuje się do najgorszego

Grafika: Anna Tworek

Autor: "Wyklęty"

Wojsko zawsze przygotowuje się do najgorszego, czyli do wojny.
[R. Sikorski o Rosyjsko-Białoruskich manewrach Zachód 2013]


W ostatnim czasie służby informacyjne Federacji Rosyjskiej wraz z Białorusią poinformowały świat o przygotowaniach do dużych manewrów wojskowych, które odbędą się jesienią 2013 roku. Poprzednie manewry Zachód 2009 pokazały przygotowania ofensywne w stosunku do Polski, brało w nich udział blisko 900 czołgów i 100 samolotów. Czołgi są jednym z najbardziej ofensywnych środków wojskowych, więc ciężko nazwać te manewry obronnymi. Co ciekawe, od  początku roku zaczęto wzywać obywateli RP posiadających wojskową kategorię A po odbiór nowych przydziałów mobilizacyjnych oraz na obowiązkowe ćwiczenia. Czyżby wracał przymusowy pobór zwany ładnie "służbą zasadniczą"? Przydziały mobilizacyjne nie omijają również właścicieli motocykli, quadów oraz innych pożądanych dla wojska pojazdów. Otrzymują oni decyzje administracyjne, które nakładają obowiązek przekazania sprzętu wojsku z chwilą rozpoczęcia działań zbrojnych. Dlaczego gminy, powiaty teraz przypomniały sobie o tym obowiązku? Czyżby Polska szykowała się do wojny? Jak w ogóle wygląda stan Wojska Polskiego?

Przez lata obywatele byli karmieni myślą, że nasze przystąpienie do NATO i UE zapewni nam całkowite bezpieczeństwo, ale niestety tak nie jest. Polska jest krajem graniczącym z potencjalnymi wrogami NATO, a nie można bezgranicznie ufać w siłę sojuszy, o czym przekonaliśmy się już przeszło 74 lata temu. Zgodnie z myślami pruskiego teoretyka wojny Carla von Clausewitza: "Głupcem jest ten, który bezgranicznie ufa w obronę z zewnątrz". Podstawą obrony każdego kraju są własne siły zbrojne, tylko one mogą zagwarantować bezpieczeństwo obywateli.

Przez ostatnie 20 lat Wojsko Polskie było nieustannie rozmontowywane. Pomniejszane budżety, wszechobecna korupcja, zmniejszanie liczby żołnierzy, aż w końcu jedyne na świecie błyskawiczne uzawodowienie armii. Warto zwrócić uwagę, że stan obecnej armii przypomina raczej wojska ekspedycyjne nadające się wyłącznie do operacji stabilizacyjnych i pokojowych poza granicami państwa, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że wojsko niemal 40-milionowego państwa jest w stanie zmieścić się na jednym, dużym stadionie piłkarskim? Polska nie może pozwolić sobie na posiadanie małej armii. Argumenty na temat braku budżetu na powiększenie armii są absolutnie bezzasadne. Ukrócenie korupcji w MON, likwidacja błędów decyzyjnych, rozwój własnego przemysłu zbrojeniowego pozwolą na stworzenie armii będącej realnym atutem dyplomacji. Obecnym problemem MON jest wielkość gabinetu w starych koszarach dla dowódcy jednostki.

Za czasów rządów AWS podjęto się budowy Narodowej Strategii Obrony Rzeczpospolitej, opartej na narodowym systemie wspieranym przez komponenty sojuszniczych wojsk. Strategia zakładała istnienie dwóch rodzajów wojsk: wojska operacyjnego i obrony terytorialnej. Ponadto Polskie Siły Zbrojne miały nadal być instytucją wychowującą obywateli i wspierającą społeczeństwo. Wojska operacyjne, czyli zawodowy komponent naszej armii miał liczyć docelowo około 150 tysięcy wojaków. W skład ten wchodziłyby: siły pancerne, lotnictwo, marynarka, aeromobilne etc. Drugi element to wojska obrony terytorialnej. W przypadku wojny bronić miały one stricte swoich obszarów odpowiedzialności, de facto nie byłyby one zdolne do prowadzenia działań ofensywnych. W razie niekorzystnego obrotu walk miały rozpocząć  walki partyzanckie na obszarach sobie przyporządkowanych, angażując przy tym znaczną część żołnierzy agresora. Jednostki oparte na rezerwistach miały być wyposażone w lekką broń przeciwpancerną, przeciwlotniczą, maszynową. Dodatkowo w sytuacjach klęsk żywiołowych obrona terytorialna miała realizować zadania ochrony ludności, mienia. Koszt wystawienia 1 batalionu czołgów jest o 150 razy większy niż koszt wystawienia batalionu obrony terytorialnej. Dobrze przygotowana Obrona Terytorialna jest zdecydowanie bardziej efektywna bojowo w defensywie niż nawet brygada pancerna. Analogiczne systemy obrony możemy spotkać np. USA, Danii, Norwegii,  Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, krajach nadbałtyckich i wielu innych.


Jednym z większych propagatorów tego pomysłu w Polsce był pan Romuald Szeremietiew. Pozytywnie o narodowej strategii mówił również śp. generał brygady Stanisław Petelicki i wiele, wiele innych osób. Próbę wdrożenia gotowej koncepcji obrony kraju przerwało niesłuszne oskarżenie Romualda Szeremietiewa o korupcje. Uniewinniono go, ale dopiero w 2005 roku. Tak to już jest na polskiej scenie - czasami wystarczy publicznie oskarżyć człowieka i podać do sądu, by skończył on swoją karierę polityczną. Podobnie było z dziadkiem D. Tuska, który według niemieckich akt DOBROWOLNIE wstąpił do Wehrmachtu; Jacek Kurski, który podjął głos w tej sprawie został już jednak wykreślony.

Jednym z NATOwskich obowiązków jest posiadanie sił zbrojnych do obrony obszaru państwa. Co ciekawe - osoba, która w tajemniczych i nie do końca jasnych okolicznościach zdecydowała o zakupie niegotowego prototypu KTO Rosomak pełni obecnie najwyższą funkcję w państwie. Skoro można latać na drzwiach od stodoły to czemu nie kupować prototypu.

Obecne możliwości operacyjne Wojska Polskiego pozwalają na skuteczną obronę obszaru około 250 km2. Polski sprzęt wojenny w większości jest przestarzały ciężko mówić o profesjonalizacji. Sztab Generalny WP nie posiada koncepcji obrony kraju. Wyższą kadrę dowódczą pełnią generałowie wykształceni w Moskwie, za których koncepcje i plany tworzą oficerowie niższego szczebla. Obecnie mamy do czynienia w Wojsku Polskim z dużą ilością tzw. generałów salonowych. Owszem - posiadamy kilka doskonale wyszkolonych i wyposażonych jednostek, ale jednostkami specjalnym nie wygrywa się wojny obronnej. Stare powiedzenie Armii CK mówi o tym, że wojnę wygrywa się rezerwami. Natomiast nasza armia wygląda dobrze tylko na defiladach i ćwiczeniach NATOwskich, na które ściągane są pojedyncze egzemplarze zachodniego sprzętu.

W przypadku ewentualnej wojny już na wstępie Warszawa jest oskrzydlona z dwóch stron, podobnie jak w 1939 roku. Czołgi rosyjskie mogą dotrzeć w 70 godzin do Wrocławia. Czy w chwili, gdy obszar naszego kraju będzie szybko zajęty przez nieprzyjaciela to ktokolwiek będzie chciał wysłać wojsko czy może dowiemy się, że szkoda krwi „NATOwskiego  grenadiera” za Polskę, która sama nie chce się bronić? I znowu, tak jak w 1939 roku nasi alianci rzekną na wzór Brytyjczyków:

Nie chcemy ginąć za Gdańsk

lub zapytają (jak zaskoczeni Francuzi):

Umrzeć za Gdańsk?

Warto zwrócić, również uwagę na to, że obecnie właściwie brakuje woli walki. Członkowie środowisk narodowych, patriotycznych nazywani są wprost faszystami, hitlerowcami, a de facto - to one (tak też było podczas II WŚ i szczególnie podczas Powstania Warszawskiego) będą bronić Ojcowizny, a nie geje przebrani za księży z kolorową flagą w dłoni, karierowicze, biznesmeni. Rzymska maksyma wciąż jest aktualna  „Chcesz pokoju szykuj się do wojny”. Cytując Jacka Kaczmarskiego „Jeszcze Polska wtedy żyła, gdy za nią ginęli…”. Pozostaje nam tylko wierzyć, że manewry Zachód 2013 są kolejną demonstracją siły a nie przygotowaniami do lokalnej wojny, a moje spostrzeżenia o stanie Wojska Polskiego są błędne. W końcu pracownicy administracyjni i urzędnicy bardziej znają się na WP niż pasjonaci. Oby.

11 komentarze:

pasterzppp pisze...

Po co Rosjanom atakować nas? Przykręcą kurek z gazem i już trzymają nas za jaja. Z najbliższej bazy wojskowej rakieta rosyjska przylatuje do Warszawy w 11min. Zestrzelić to ją możemy z procy. Po co nam wojsko? Co nie zrobimy ruscy nas zgniotą z marszu, ruscy unieruchomią energetykę i systemy informatyczne, przyjadą tymi czołgami na gotowe. Niemcy? Rozniosą nas z marszu. Po co nam armia bronić się przed Słowacją?
Polska armia jest przyczółkiem szczęśliwej emerytury byłych współpracowników PZPR, i obecnie ich potomków. Jej utrzymanie jest nieadekwatne do jakości, dostajemy w spadku technologie które wychodzą z użycia z krajów gdzie je kupujemy. Korupcja wszechobecna.
Przykład wojny w iraku, sytuacje gdy El Polako żebrali amerykanow o kawałki blachy by zrobić prowizoryczny pancerz do pojazdów. Gdy była sytuacja że nas masakrowali a w powietrzu byli Amerykanie ale nikt z El Polako nie umiał się z nimi porozumieć i oznaczyć celów. Polska armia to fikcja. Jak na fikcje strasznie droga.

Anonimowy pisze...

Ten tekst zakłada, że Rosjanie są niespełna rozumu. Oczywiście, że rozjechaliby Polskę w kilka dni, gdyby Brytyjczycy, Francuzi, itd nie ruszyli palcem. Ale gdyby ruszyli, to byłoby odwrotnie. NATO ma kilka razy więcej czołgów niż Rosja, która jest w tym momencie potęgą bardziej regionalną niż światową. Nawet Pakistan ma więcej czołgów. Jeszcze 2-3 lata temu Wielka Brytania i Francja wydawały więcej na obronę (każda z osobna) niż Rosja, choć teraz Rosjanie próbują nadrabiać straty. Ale przy tym zmniejszają znacznie liczebność armii, bo czasy, gdy wojny się wygrywało rzucając na wroga masę piechoty z okrzykiem "za rodinu" dawno się skończyły. Teraz się liczy jakość, a nie ilość.

Podstawowe pytanie, jak zauważył pasterz, brzmi: po co mieliby to robić? By wykrwawić swoje najcenniejsze zasoby ludzkie, w sytuacji gdy największym zagrożeniem dla przyszłości Rosji jest kryzys demograficzny wśród mężczyzn w wieku produkcyjnym? W sytuacji gdy Chiny łakomie spoglądają na ropę i inne surowce Syberii? By rozłożyć swoja gospodarkę odcinając się od najważniejszych rynków zbytu? By wyalienować jedynego potencjalnego sojusznika w przyszłości przeciwko Chinom? W jakim celu? By zagarnąć źródła geotermalne pod Toruniem?

Pasterz pisze...

Źródłami geotermalnymi rozwaliłes system. Co jeszcze dodam Polska nie jest krajem ciekawym dla Rosji. Bardziej opłacalne są roponośne kraje jak Bliski Wschód, Pln Afryka. Dlatego w czasie niepokojów i ruskie i usa spoglądają na rozwój wypadków w tamtych krajach a jednocześnie sobie nad wzajem na ręce.

Klaudia pisze...

Bycie żołnierzem to najbardziej haniebny zawód, ponieważ jest to gotowość do odbierania życia innym w zamian za pieniądze.

Super_SoldierPL pisze...

Wyklęty - tyle piszesz o potrzebie zwiększenia budżetu SZ RP. Zróbmy większą armię, teraz, natychmiast. A ja ci odpowiadam: Czy kiedy masz w domu bardzo nieszczelny kran z którego leci bardzo mało wody (pieniędzy) - co robisz najpierw? Puszczasz większy strumień, czy uszczelniasz kran a potem puszczasz większy strumień? Pytanie istotne, po uszczelnieniu może się bowiem okazać że zwiększanie strumienia wcale nie jest potrzebne...Polska ma budżet wojskowy zbliżony do republiki Hiszpanii. Państwo to z własnej kieszeni potrafiło sfinansować zakup nowoczesnych samolotów bojowych, czołgów, okrętów - a wszystko to utrzymuje w wysokiej jak na państwo niezagrożone wojną gotowości bojowej. W tym samym czasie polska armia z analogicznym finansowaniem praktycznie zdycha z budżetowego głodu... Pieniędzy w MON jest dość - trzeba nam nie więcej gotówki, ale mniej błędów decyzyjnych i wywalania pieniędzy w błoto (kupowania niepotrzebnego sprzętu - np. wkrótce Polska ma zakupić 3 samoloty patrolowe C-295 persuader dla marynarki wojennej, po co? Tego chyba nikt nie wie... - szkolenia na odrzutowcach pilotów, którzy otrzymują później przydziały na samoloty śmigłowe, topienia milionów w nieudolnie zarządzanych projektach typu Gawron etc.). Zwiększanie budżetu w MON przed wyleczeniem tych patologii to bezsens - im więcej gotówki do wojska w tej chwili popłynie, tym więcej pójdzie jej w błoto - A przecież tak bardzo potrzeba jej np. na leczenie chorych na stwardnienie rozsiane...
O zwiększaniu budżetu wojskowego wolno mówić dopiero po uporządkowaniu tego burdelu jakim są MON, inspektoriat uzbrojenia, DSP, DWL i DMW.

,,Co ciekawe - osoba, która w tajemniczych i nie do końca jasnych okolicznościach zdecydowała o zakupie niegotowego prototypu KTO Rosomak pełni obecnie najwyższą funkcję w państwie. Skoro można latać na drzwiach od stodoły to czemu nie kupować prototypu." - Doprawdy, wciąż mnie zadziwia skala krytyki jakim Rosomak/AMV jest poddawany w naszym kraju. Nawet dziś - po tym jak wozy te sprawdziły się w boju w Afganistanie, jak AMV został wybrany przez Słowenię na ich KTO, jak wiele dobrego powiedzieli o nim zachodni eksperci - wciąż znajdują się osoby które psioczą na niego ze wszech sił. Cóż, nie od dziś wiadomo że Polakowi nijak nie dogodzisz...
Jakby wybrano Piranię - to mówiłoby się ,,znowu kupiono amerykański (amerykańsko-szwajcarski) szajs z pustyni, skandal!"
Zaś jeśliby był to Pandur - to dopiero byłoby zabawnie, bo ten KTO spośród przetargowej trójki był naprawdę niedopracowany.

Tak nawiasem mówiąc - 2 z 3 oferowanych KTO były prototypami, ale to ot taki szczegół...

Niemniej słucham wyklęty, zaskocz mnie - co należało wybrać w rzeczonym przetargu i dlaczego właśnie to a nie AMV? Z chęcią wysłucham twojej argumentacji na ten temat.

Bo moim zdaniem przetarg na KTO był jedynym z 2 w historii naszych Sił Zbrojnych, który odbył się jak należy (m.in. z fazą prób oferowanych pojazdów - tego nie było np. przy wyborze F-16) i w którym wybrano najwłaściwszy produkt. Tym bardziej bawi mnie to, że wciąż jest jednym z najsilniej krytykowanych...

pawel pisze...

Walka o niepodległość...proszę Was.. już dawno jesteśmy podlegli.

Wojna jest raczej mało opłacalna - prędzej jak wspomniał kolega niżej zakręcą nam kurek.

Z resztą...kto logicznie myślący będzie w dzisiejszych czasach walczył? Rząd ucieknie, zwykli ludzie będą się zwyczajnie bali - a każdy kto może zwinie swoją firmę i pójdzie mieszkać i pracować tam gdzie państwo zapewni mu spokój - i będę w pierwszej setce ludzi, którzy tak właśnie zrobią.

Super_SoldierPL pisze...

,,Polski sprzęt wojenny w większości jest przestarzały ciężko mówić o profesjonalizacji" - Sprzęt mamy w większości całkiem niezły. Modernizacja PT-91, T-72, MiG-29, do tego kupno jakiegoś samolotu wczesnego ostrzegania i nowych zestawów plot. bliskiego i średniego zasięgu (niech już i będą te nieszczęsne patrioty) - i będzie dobrze. Zasadniczy problem leży w koncepcji (a raczej jej braku) obrony kraju - o czym wspomniałeś w zasadzie na marginesie. A to jest największym obok marnotrastwa pieniędzy problemem naszej obronności. Sprzętu mamy dość. 48 F-16 i 32 zmodernizowane MiG-29 da radę w walce z Białorusią. Problem polega na tym, że żaden z nich nie wystartuje - bo Białoruski specnaz rozwali je jeszcze na ziemi (Odsyłam do wypowiedzi Gen. Romana Polko o stanie ochrony polskich baz wojskowych przed dywersją).
,,Wyższą kadrę dowódczą pełnią generałowie wykształceni w Moskwie, za których koncepcje i plany tworzą oficerowie niższego szczebla."

Drogi Wyklęty - zapewniam cię że gdyby kadrę dowódczą stanowili ludzie wykształceni do tego w Moskwie, armię mielibyśmy jak należy. W czasach PRL LWP chodziło jak nieźle nakręcony zegarek - nie idealny, ale brakowało mu niewiele. Ludzie ery komunizmy - przesiąknięci wiarą w to iż wojna z NATO może wybuchnąć w każdej chwili - mieli konkretne plany działań, mieli koncepcję obrony, wiedzieli co należy robić.

Kadrę dowódczą stanowia obecnie nie ludzie wykształceni w Moskwie - jak twierdzisz - ale ,,dzieci AON-u" lat 90-tych. Ludzie, którzy trafili do Akademii Obrony Narodowej bo chciano się ich pozbyć z jednostek - więc wysyłano ich na przeróżne szkolenia na tejże uczelni (łatwiej bowiem w Polsce wysłać kogoś na szkolenie, niż go zwolnić). Aż nastał dzień, gdy politycy AWS a później SLD oceniając ludzi do dowodzenia spojrzeli na cv kandydatów, i stwierdzili ,,On ma tyle kursów i szkoleń - musi strasznie dużo umieć! Na dowódcę go!". I tak się zaczęła zabawa...

Do 1997 roku włącznie, gdy latała i dowodziła pułkami stara PRL-owska gwardia było dobrze i pomimo drastycznych cięć w budżecie - spektakularnych katastrof nie było. W 1998 gwardię szlag trafił od coraz głupszych decyzji polityków i wybranych przez nich generałów - więc odeszła do cywila. Jeszcze tego samego roku z nieba niczym deszcz zaczęły spadać Iskry...

Zdaję sobie sprawę iż jako prawicowiec (zgaduję iż takie są twoje poglądy) nie potrafisz zaakceptować tej brutalnej prawdy - jednak jeśli uważnie przestudiujesz dzieje polskiej armii, w szczególności raporty komisji badania wypadków lotnictwa państwowego (a wcześniej raporty BIL-u) to może zrozumiesz, że ,,radziecka szkoła" na którą jak widzę niechętnie spoglądasz, była bardzo dobra. A na pewno lepsza niż szkoła polska A.D. 2012...

Super_SoldierPL pisze...

Ogólnie tekst bardzo mi się podoba i cieszę się że takowy się pojawił na soczewce - sam od dawna miałem napisać coś podobnego, ubiegłeś mnie. Zgadzam się z nim jak chyba z żadnym do tej pory na tym blogu - chociaż wiem że tego co napisałem powyżej można odnieść inne wrażenie. Tak już mam że odnoszę się głównie do tego z czym się nie zgadzam.

Niemniej jest jeden fragment w tym tekście, na którym nie mogę zostawić suchej nitki, i który mocno mnie zirytował:
,,Warto zwrócić, również uwagę na to, że obecnie właściwie brakuje woli walki. Członkowie środowisk narodowych, patriotycznych nazywani są wprost faszystami, hitlerowcami, a de facto - to one (tak też było podczas II WŚ i szczególnie podczas Powstania Warszawskiego) będą bronić Ojcowizny, a nie geje przebrani za księży z kolorową flagą w dłoni, karierowicze, biznesmeni." - Zaiste, niczym wychwalany przez NIEnazistowski ONR Józef Kuraś ps. ,,ogień" pójdą walczyć za Ojczyznę...by jak on zdefraudować pieniądze AK, by jak na niego przyszłe polskie podziemie wydało wyrok śmierci, by jak on mordować niewinnych jeśli nam nie pomagają lub się nie podobają?
Wybacz, ale nie potrafię odnosić się pozytywnie do środowisk, które jawnie i głośno gloryfikują i stawiają za wzór mordercę i zdrajcę (i nie opieram się tutaj na opracowaniach historycznych - te są sprzeczne na temat jego osoby - ale na podstawie relacji członków mojej rodziny, której znajomi byli świadkami rzeczy, które ogień robił), zaś na 11 listopada do spółki z pseudokomunistami urządzają zaczątek do wielkiej demolki stolicy (nie ukrywajmy - kibole poczynili największe szkody, ale to ONR z Antifą zaczęli zasadniczą część rozróby). Nie potrafię też pozytywnie odnosić się do środowisk szerzących mowę nienawiści - osobiście nie widziałem jeszcze narodowca który wyznawałby w stosunku do gejów maksymę ,,piętnuj grzech, miłuj grzesznika" (nie twierdzę że takowi nie istnieją).
M.in dlatego (szczególnie patrząc na życiorys idola podhalańskiego ONR-u, ale także patrząc na narodowców ukraińskich podczas II WŚ) bardzo ciężo mi odrzucić wizję, w której podczas hipotetycznej wojny głównym zajęciem narodowców jest mordowanie mniejszości białoruskiej/rosyjskiej/ukraińskiej w Polsce, tudzież gwałcenie co ładniejszych dziewczyn tejże narodowości...I powiem szczerze, chyba wolałbym mieć armię tchórzy, niż armię odważnych ludobójców w stylu ukraińskich nacjonalistów na wołyniu...

Super_SoldierPL pisze...

Anonim, pasterzppp, pawel - cierpliwości. W przeciągu najbliższego miesiąca mam zamiar napisać na tego bloga artykuł - a raczej serię artykułów (obiecaną Pawłowi Szali już wieki temu) omawiającą kwestię ,,po co Rosja/Białoruś/państwo X miałoby najeżdżać Polskę i w ogóle skąd ta wojna", a także polemizującą z podejściem ,,i tak się nie obronimy". Słówko o ,,dostawaniu technologii wychodzących z użycia" też będzie. Śledźcie bloga a artykuły te was nie ominą :)

Zaś co do ,,przyczółka szczęśliwej emerytury byłych współpracowników PZPR" - swoją opinie na temat oficerów i dowódców z czasów PRL wyraziłem wyżej.

Klaudia - myślałem że bycie żołnierzem to przede wszystkim gotowość do walki w obronie ojczyzny i, w przypadku polski, wypruwania sobie nerwów w nieustannej walce z tępymi przełożonymi za pieniądze (często bardzo liche). Rozumiem jednak że jesteś pacyfistką i perspektywa zabicia kogoś - jak mniemam nawet w obronie ojczyzny - cię obrzydza, i preferujesz wystawienie białej flagi i nadstawienie policzka najeźdzcy (nie przeczę, w wyjątkowych przypadkach ma to sens - patrz casus Austri 1938). Lub widzisz wojsko wyłącznie przez pryzmat np. wojny w Iraku. Nie ma sprawy, masz prawo mieć takie poglądy.

Jednakże chciałbym cię prosić o jedną rzecz - twój adres. Tak żebym powiedział trzem swoim kolegom którzy wybrali wojsko, do którego domu w której miejscowości mają nie wchodzić gdy usłyszą krzyki kobiety gwałconej przez Białoruskiego żołnierza/Ukraińskiego nacjonalistę etc. Po co mają narażać swoje życie dla osoby, która i tak ma ich za morderców?
(powyższe to oczywiście sarkazm, do niczego nie potrzebuję twojego adresu)

Przepraszam ogół osób tutaj za powyższe, ale i jako kolega paru żołnierzy i wnuk człowieka który za ten cholerny kraj oddał życie w Miednoje mam prawo do takiego poglądu na temat osób uważających żołnierza za habiebny zawód.

Super_SoliderPL

celiakia badania pisze...

Z tym wojskiem to nie do końca jest tak, że przygotowuje się w takich sytuacjach. To zależy od polityki państwa, myślisz, że tak samo zachowałoby się wojsko Szwedzkie?

dynamics 365 pricing pisze...

Polskie wojsko jest niestety nieprzygotowane kompletnie do walki, bo jest niedofinansowane :( Mam nadzieję, że nie dojdzie do żadnej wojny, bo będziemy w ciężkiej sytuacji...

Prześlij komentarz