25 stycznia 2013

Historia "cieknącego kranu"

Grafika: Anna Tworek

Autor: Paweł Szala

Od paru już lat możemy zauważyć wzmożoną ilość rozmów na temat życia, prawa do życia i świadomości życia. Dyskusje te rosną wprost proporcjonalnie do zataczającej coraz szersze kręgi sekularyzacji społeczeństw europejskich. Wzmożone zainteresowanie tyczy się nie tylko eutanazji, tak ostatnio popularnej za sprawą pana Owsiaka, ale także - a może przede wszystkim? - aborcji. Liczba krajów, które zgadzają się na takie zabiegi powoli, acz regularnie wzrasta. Ostatnio dołączyły do nich m.in. Urugwaj, Luksemburg i Francja. Hm, na jakiej podstawie - spytacie - decydujemy o losie stworzenia, które ma naturalne prawo do życia? A może usłyszę, że ów kilkutygodniowe dziecko nie jest jeszcze człowiekiem? Otóż właśnie udowodnię, że jest.

Włodzimierz Fijałkowski - lekarz ginekolog-położnik, członek Papieskiej Akademii „Pro Vita”, twórca polskiego modelu Szkoły Rodzenia, urodzony 4. czerwca 1917 roku. W wieku 40 lat pracując w klinice chorób kobiecych w Gdańsku pewnego dnia podczas pracy poprosił kolegów o zastępstwo w pełnieniu swych obowiązków, bo zostawił chyba odkręcony kran w domu i musi iść to sprawdzić. Oni oczywiście się zgodzili, "Nie ma problemu, w porządku", w końcu szanowany lekarz prosi ich o pomoc. Gdy doktor wrócił do domu okazało się, że wszystko jest na m swoim miejscu, nic nie cieknie, nigdzie nie ma lejącej się wody. Za miesiąc sytuacja się powtórzyła, ale tym razem pan Włodzimierz powiedział, że cieknie mu z rur i musi czym prędzej wracać, naprawić je, bo zaleje mu cały dom. No "zdarza się najlepszym", nic się nie dzieje panie profesorze...



Na tym jednak nie koniec, wręcz przeciwnie. Motyw "cieknięcia" pojawiał się coraz częściej w jego życiu. Najpierw co miesiąc, później co tydzień, aż w końcu dr Fijałkowski każdego dnia zwalniał się z pracy, by naprawić rury, zakręcić kran, wyłączyć wodę, doglądnąć prysznica i za każdym razem okazywało się, że nic nigdzie się nie leje i wszystko jest pozakręcane.

Rodzina, znajomi, współpracownicy zaczęli się poważnie martwić i w końcu namówili doktora na wizytę u psychologa. Fijałkowski poszedł, psycholog przeprowadził rozmowę, wszystko sprawdził, no i mówi: "Przykro mi, ale ja nie jestem w stanie panu pomóc. Tutaj potrzeba psychiatry". Doktor posłuchał rady i udał się do odpowiedniego specjalisty. Tam zaczęto badania. Sprawdzano wszystko od badań psychiki poprzez badania organizmu, a kończąc na badaniach genetycznych. Nikt nie mógł dojść do sensownych konkluzji, co tak naprawdę jest przyczyną stanu chorego. Gdy wszystkie znane środki zawiodły pan Włodzimierz otrzymał jeszcze jedną propozycję - badania prenatalne (dot. stanu dziecka od poczęcia do narodzin). Było to coś, czego jeszcze wówczas nie próbowano, ale Fijałkowski nie miał wyjścia - zgodził się. Zaczęto wypytywać go o rodziców, sprawdzano dane, a z rozmów okazało się, że doktor był niechcianym dzieckiem swych rodziców, o czym doskonale wiedział.

Fot. Piotr Mrugała

Lekarze odnaleźli w aktach wypadek sprzed 40 lat, w którym to właśnie pan Włodzimierz Fijałkowski pierwszy raz popatrzył swymi zamglonymi oczami na świat. Jednak nie były to zwykłe narodziny, a właśnie WYPADEK. Okazało się, że - tak jak mówił doktor - był on dzieckiem niechcianym, ale niechcianym do tego stopnia, że matka gotowa była sama domowymi sposobami usunąć ciążę. Zdecydowała się przebić błony płodowe. Wypłynęły wody, WODY płodowe, wyciekając z niej i pozostawiając płód bez ochrony wewnętrznej. Trafiła natychmiast do szpitala, gdzie lekarzom udało się utrzymać przy życiu zarówno ją, jak i malca.

Objawy momentu "spuszczenia wód" ukazały się dopiero w 40 lat po, w życiu dorosłego, niczego niespodziewającego się człowieka, a na dodatek lekarza ginekologa.


Dzisiaj, gdy Europa znajduje się w rękach lewicowych (tak, lewicowych, proszę sprawdzić!) polityków, aborcja jest promowana jako dostęp do wolności i coś, co się "należy". Nie wszędzie tłumaczenie to jednak przechodzi tak łatwo. Za przykład niech posłuży Urugwaj, gdzie znaczna część lekarzy odmówiła przeprowadzania takowych zabiegów. Jest ponadto jedno zdanie wypowiedziane przez Ronalda Reagana, prezydenta, który nie bał się emanować publicznie swą religijnością i wskazywać chrześcijański kręgosłup moralny prowadząc politykę USA. Zdanie dotyczące aborcji. Jedno, niezmienne, którego użyję w zakończeniu rozmyślań jako komentarz do naszej rzeczywistości:

"Co zastanawiające, aborcja znajduje swych zwolenników pośród ludzi, którzy zdążyli już przyjść na świat"


P.S. Wiecie, kiedy doktor przestał odczuwać potrzebę "zakręcenia kranu"?

Według wszystkich psychiatrów i niego samego stało się to w chwili, gdy zdołał wybaczyć swej matce.

"Przebaczenie jest najtrudniejszą miłością" [Albert Schweitzer]

43 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dobrze, a gdzie dowód na to, że kilkudniowy zarodek jest człowiekiem?

Anonimowy pisze...

Piękna historyjka, swojego czasu dr M. także nas nią raczył - szkoda, że nie niemożliwa do udowodnienia - może zmyślona?

Paweł Szala pisze...

Panie Anonimowy nr 1 - wszyscy ludzie proaborcyjni uważają, że człowiek staje się człowiekiem dopiero po wyjściu na świat. Jeżeli uważają inaczej, czyli że najpierw jest zarodek, a potem w magiczny sposób tworzy się dziecko, to chyba za dużo transformersów w dzieciństwie, ewentualnie odstawiłbym Harrego Pottera.

Więc jeżeli dochodzimy tym tropem do wniosku, że dziecko jest człowiekiem dopiero od momentu urodzenia, to jak wytłumaczyć fakt, że jego psychika działa jeszcze przed nim?


@ Anonimowy nr 2 - polecam zapoznać się z dziełami Pana Fijałkowskiego, znaleźć je w pobliskiej bibliotece. Są to tytuły na podstawie których kształtowano ruch "Pro vita" w Akademii Papieskiej w Polsce. W szczególności książka taka jak "Moja droga do prawdy" jego autorstwa. Później możemy rozpocząć polemikę na temat tego czy nie da się tego udowodnić.


Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Na studiach uczono mnie, że życie człowieka kończy się w momencie ustania pracy mózgu. Analogicznie - rozpoczyna się ono w momencie jego kształtowania - czyli około 5 miesiąca po zapłodnieniu. Wtedy możemy już mówić o człowieku.

I Harry Potter? Proszę Cię, jesteś na tyle inteligentnym człowiekiem, że nie potrzebujesz chyba takich komunałów.

Anonimowy I

Paweł Szala pisze...

No dobrze, w takim razie wytłumaczę na innym przykładzie, który można samemu sprawdzić w domu nawet, gdyż nie wszystko jest proste i analogiczne. :)

Proszę wziąć nasiono i zasadzić w doniczce. Za parę miesięcy pojawi się piękny bujny owoc, kwiat z tego nasiona. I teraz pytanie za 100 punktów - kiedy kwiat zaczął rosnąć?

Harrego Pottera nie poleciłem sobie, a odradziłem Panu i nie przypominam sobie, byśmy przechodzili na "Ty".

Pozdrawiam ponownie.

pawel pisze...

Super, wreszcie profesjonalne podejście do tematu

Pasterz pisze...

Problem aborcji i jednocześnie in vitro można łatwo wg mnie rozwiązać. Jedni mają dzieci ale ich nie chcą a drudzy odwrotnie. Wystarczy przesunąć kapitał z grupy A do grupy B. I ułatwić przepisy adopcyjne. Wszystko. A jak ktoś nie chce rozpychacza miednicy trzeba było się nie puszczać, a nawet jeśli to puszczać i uważać.

Anonimowy pisze...

całkowicie zgadzam się z Pasterzem. Trzeba myśleć co się robi, no niestety wielu w dzisiejszych czasach ma z tym problem. Ludzie nie zdają sobie sprawy ile nieszczęśliwych małżeństw czeka na dzidzusia. A ''okienka życia'' też do czegoś służą.

Elektra pisze...

A co, jeśli dziecko jest wynikiem gwałtu, Panie Pasterz? Czy wyobraża Pan sobie koszmar, który rośnie w Panu z dnia na dzień?

Anonimowy pisze...

@Elektra




no więc takie maleństwa oddaje się do ''okienka życia''. Słyszała o czymś taki Pani?

Paweł Szala pisze...

Problem niestety jest troszkę bardziej złożona. Ogółem zamysł jest dobry na "przesunięcie kapitału", ale problem polega na tym, że większość aborcji podejmowanych jest przez nastolatki, które boją się tego dziecka, które tak naprawdę w związku z uczuciami macierzyńskimi już czują je i rosną w nich uczucia. To też jest na pewno niełatwe. Dzisiejszy konsumpcjonizm zezwala na hedonistyczne podejście do życia i dlatego część młodych ludzi, zagubionych ludzi, czuje się oszukanych. I to nie tylko w kwestii seksualności.

Co do okien życia - wspaniała inicjatywa, bardzo dobry głos w dyskusji. Niestety muszę państwa poinformować, iż już są pomysły usunięcia okien życia, gdyż są rzekomo "martwe" i nieużywane.

Pozdrawiam Państwa!

Elektra pisze...

A czy przeczytał Pan mów wcześniejszy wpis? Ja mówię o koszmarze ciąży, w którym każdy dzień dziewięciu miesięcy przypomina o tamtym przeklętym dniu. To jest ból niemal nie do wytrzymania. Panie Anonimie, czy brak Panu empatii, czy tak trudno jest choć przez chwilę popatrzeć na całą sprawę z punktu widzenia kobiety, która została poniżona, która tego dziecka nie planowała, nie chciała, nie akceptuje zmian, jakie zachodzą w jej ciele? Tego, że każdego dnia w jej łonie rośnie część potwora?

Anonimowy pisze...

W takim przypadku, jaki opisuje elektra, aborcja powinna być dozwolona.

Anonimowy pisze...

@Elektra


''Z badań, które jako jedyne opisują rzeczywiste doświadczenia i wybory ofiar gwałtu, wypływają zaskakujące wprost wnioski. 70 proc. ofiar gwałtu wybiera urodzenie dziecka zamiast aborcji (nawet gdy jest ona legalnie dostępna). Urodzenie dziecka postrzegają jako przełamanie cyklu agresji, swoiste doświadczenie uzdrowienia z traumy gwałtu. Żadna z kobiet, które zdecydowały się na urodzenie dziecka poczętego w wyniku gwałtu, nie żałowała tej decyzji. Dla porównania 78 proc. kobiet, które dokonały aborcji uważa, że było to najgorsze z możliwych rozwiązań. Wiele z nich zdecydowało się na ten krok, ponieważ były naznaczone przez otoczenie jako "noszące dziecko gwałciciela". W rzeczywistości to co nazywano "zabiegiem", tylko pogłębiło ich cierpienie; co więcej, "usunięcie ciąży" odbierały jako powtórny gwałt. '' - badania CBOSu z 2006 roku.

Elektra pisze...

Suche fakty, liczby i statystyki - jak to się ma do rzeczywistych ludzi, faktów, historii, przeżyć? Każdy odbiera świat inaczej.
Statystycznie jeśli pan idzie z psem na spacer, mają po trzy nogi i pół ogona.

Paweł Szala pisze...

Według prawa polskiego aborcja w takich właśnie sytuacjach jest dozwolona, co mimo wszystko nie do końca jest zgodne z duchem chrześcijańskim. Kwestia tego czy ktoś potrafi "wziąć swój krzyż" w życiu, który nieraz jest naprawdę ciężki.

Zaskakujące wyniki badań.

Anonimowy pisze...

@Elektra



A wyrzuty sumienia? Myśli Pani, że zapomni o tym tak po prostu po dokonaniu tego czynu? Że był(!) to tylko embrion? Że nigdy jej to nie będzie prześladować? I nie pojawią się kiedyś wątpliwości w jej życiu, że ŹLE ZROBIŁA?

Elektra pisze...

Ja jeszcze tego nie zrobiłam.

Anonimowy pisze...

@ Elektra


Mówię tutaj ogólnikowo, o kobiecie, która decyduje się na MORDERSTWO.

PasterzPPP pisze...

w wyniku gwałtu jest dozwolone i chyba musi pozostać bo nic innego nie wymyslimy to nie jest przy tym obowiązkowe. Nie obmawialem tego przypadku raczej miałem na myśli że obecne prawo nie wymaga zmian, więc nie wymaga dyskusji w sejmie

polityczny pisze...

Czy sperma to życie prawie poczęte i powinno być pod ochroną? Wszakże to miliony nowych ludzi!

Paweł Szala pisze...

"Męskie nasienie" jak to pan troszkę inaczej określił nie jest w żaden sposób pod ochroną etc., ponieważ z niego samego dzieci się nie rodzą. Nie wiem więc skąd określenie "życie prawie poczęte". Dopiero w połączeniu z komórką jajową powstaje dziecko, czego mam wrażenie tłumaczyć nie ma potrzeby.

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Jak tak pomyślę, ile "ludzi" umiera w wyniku działalności prokreacyjnej na skutek poronień, to zastanawiam się, czy wszelka taka działalność nie powinna być zabroniona do czasu opracowania bezpiecznych metod in vitro.

Anonimowy pisze...

Miał być dowód, że płód to człowiek, ale rozeszło się po kościach. Może to i lepiej. Ostatnio w Arizonie szpital katolicki argumentował w sądzie, że 7-miesieczny płód to nie człowiek. Może katoliccy lekarze mają na to inny punkt widzenia niż Pan, a może chodzi po prostu o to, że musieliby zapłacić odszkodowanie za śmierć "człowieka".
Kiedy trzeba wybierać pomiędzy zasadami a dolarami, Kościół wie, co jest ważniejsze.

Anonimowy pisze...

Tak, też słyszałam o tej sprawie... Żenujące stanowisko KK.

Anonimowy pisze...

Podbijam pytanie - w którym fragmencie znajduje się dowód, jakoby płód miał być człowiekiem?

Paweł Szala pisze...

Powyżej już znajduje się odpowiedź na to pytanie, więc do niej proszę się ustosunkować. Cała opowieść poza wielością przykładów jest kolejnym na to dowodem.

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Niestety, udowodnił Pan tylko swój brak zrozumienia podstawowych terminów: badania prenatalne, lewica, dowód itd.
Historia pana Fijałkowskiego nie jest dowodem na to, że płód jest człowiekiem, co najwyżej na to, że jego stan psychiczny pozostawiał wiele do życzenia. Podobnie jak twierdzenie pacjenta zakładu psychiatrycznego, że jest Napoleonem, nie jest dowodem na reinkarnację.

Paweł Szala pisze...

W takim razie proszę udowodnić moją pomyłkę, a nie rzucać ogólnikami. Badania prenatalne - w razie czego mam pan już wytłumaczone w tekście - rdzeń słowotwórczy, czyli natal, od greckiego natalos to NARODZINY, nie stworzenie; pre to oczywiście "przed". Czekam na KONKRETNE zarzuty, co do dowodu i płodu.

Historia pana Fijałkowskiego jest kolejnym już z kolei (poza tymi, które już niegdyś tu były) dowodów na to, że człowiek rozpoczyna swoje życie jeszcze przed wyjściem z kobiecego łona. I zaburzenia doktora nie były bynajmniej zaburzeniami stworzonymi wyłącznie przez jego psychikę - jak dzieje się w wypadku takowego "Napoleona" czy innego "Cezara" - ale było to spowodowane urazem, jaki spowodował w jego życiu moment spuszczenia wód. Tak samo dziecko, które już po urodzeniu podtopi się w wannie, nieraz ma uraz do pływania na całe życie lub ciężko się mu przełamać. "Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci".

Anonimowy pisze...

Badania prenatalne z definicji mogą być przeprowadzone tylko PRZED URODZENIEM, w celu wykrycia chorób wrodzonych i genetycznych (polecam Wikipedię albo słownik). Wiec nie mogły być zaproponowane p. Fijałkowskiemu 40 lat później. Rozmowy o rodzicach i sprawdzanie danych to nie badania prenatalne. Zapis "wypadku" także nie. Badania prenatalne nie wykazują, czy dziecko jest chciane, czy nie.

Lewica rządząca Europa: http://www.guardian.co.uk/world/interactive/2011/jul/28/europe-politics-interactive-map-left-right

Można się zastanawiać, czy 8-9 miesięczny płód to człowiek, ale Pan obiecał udowodnić, że jest tak w przypadku kilkutygodniowego (i to w tym artykule a nie gdzie indziej). Historia p. Fijałkowskiego nie jest żadnym dowodem tak czy owak. Ja mogę przytoczyć "kontropowieści", co też nie byłoby żadnym dowodem. Proponuje także poczytać o zespole fałszywej pamięci i o procesach wytoczonych wielu psychiatrom w Stanach, z tym związanych.

Głupia Blondynka pisze...

I znów wspomniany Harry Potter - przewija się gdzieś ciągle (nie chodzi mi o ten blog). Autorze, czy możesz mi wytłumaczyć niewiarygodną wręcz niechęć niektórych środowisk do tego dzieła? Oraz przede wszystkim proszę o wyjaśnienie, czym HP różni się od innych książek fantastycznych? Bo czasami czytając niektóre wypowiedzi nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Tym bardziej, że najczęściej ów wypowiedzi pochodzą od osób, które książki nawet - o zgrozo! - nie przeczytały, za to bez problemu wymieniać potrafią wszystkie problematyczne ich zdaniem fragmenty.
Mam nadzieję, że pan się z dziełem zapoznał, sugerując w komentarzu pewnemu czytelnikowi jego odstawienie.

Pozdrawiam!

Paweł Szala pisze...

@ Anonimowy

Oczywiście. To był skrót myślowy, nie badania prenatalne, a badania dot. okresu prenatalnego. A to czy dziecko było chciane nie wynikało z badań, tylko z wiedzy p. Fijałkowskiego oraz zarejestrowanego przypadku próby domowej aborcji, która te słowa potwierdziła.

Co do mapki... Problem polega na tym, że nie tylko "przynależność partyjna" i nazwa grają rolę, a raczej działania. Bo jakim cudem Holandia jest państwem prawicowym na chwilę obecną? Aborcja, eutanazja, narkotyki - oto prawica? Wielka Brytania planuje wyjść z UE, Hiszpanię zżera kryzys. Największe wpływy mają Niemcy i Francuzi. A we Francji zarówno prezydent, jak i rząd są lewicowe.

Ależ jest dowodem. Bo niech mi Pan powie kiedy dziecko się poczęło i zaczęło się rozwijać? Kiedy zaistniała jego pierwsza aktywność? Czy według Pana komórki nagle w pewnym momencie w magiczny sposób stają się dzieckiem i wtedy możemy mówić o człowieku?


@ "Blondynka" :)

Wymienienie Harrego Pottera nie jest raczej niczym osobistym. Przyznam, że miałem styczność tylko z pierwszym tomem, czyli Kamieniem Filozoficznym i odstąpiłem od dalszego czytania, ale nie jest to raczej powodem wymienienia go tutaj. Najzwyczajniej seria J.K. Rowling stała się czymś charakterystycznym, niemal symbolem fantastyki, który rozumieją i znają wszyscy. Jest to wiadomo świat odrealniony, dlatego poleciłem nie mieszać takiegoż z rzeczywistością. :)

Pozdrawiam również!

Anonimowy pisze...

Co do mapki... definicja lewicy nie jest sprecyzowana, jednak większość ludzi zgadza się co do jej głównego zarysu. Zazwyczaj nie wchodzą do tej definicji takie cechy jak "planowane wyjście z UE" czy "bycie zżeranym przez kryzys". Aborcja, eutanazja i narkotyki są popierane przez niektóre skrajne nurty prawicowe, takie jak libertarianizm, natomiast nie były popierane przez niektóre reżimy komunistyczne. Francja jest lewicowa? No i co? Równie dobrze można by powiedzieć, że w Polsce rządzi PiS, bo ma wielu posłów w Sejmie. Cóż, przyjmuję, że to też był skrót myślowy, i pisząc "lewica" miał Pan na myśli wszystkie nurty polityczne, nie kierujące się chrześcijańską, a może nawet tylko katolicką, etyką.


"Ależ jest dowodem. Bo niech mi Pan powie kiedy dziecko się poczęło i zaczęło się rozwijać? Kiedy zaistniała jego pierwsza aktywność? Czy według Pana komórki nagle w pewnym momencie w magiczny sposób stają się dzieckiem i wtedy możemy mówić o człowieku?"

1. Argument z ignorancji. Jako błąd logiczny, nie udowadnia niczego.
2. To nie ja obiecałem, że coś udowodnię, tylko Pan.
3. Ja nie wierzę w magię. Natomiast wierzę we właściwe używanie kategorii. Płód posiada DNA Homo Sapiens Sapiens, więc jest niewątpliwie "człowiekiem" w sensie taksonomicznym. Natomiast człowiekiem jako OSOBĄ raczej nie jest, przynajmniej w pierwszych miesiącach, jako że nie posiada cech powszechnie przypisywanych osobom (świadomość, zdolność odczuwania, itd). Pan udowadnia "człowieczeństwo" w sensie taksonomicznym, po czym wyciąga wniosek w sensie osobowym. To jest także błąd logiczny.
4. Kolejny błąd który Pan popełnia to błędny dylemat. Sugeruje Pan, że człowiekiem trzeba się stać w określonym momencie (albo poczęcia, albo urodzenia). Istnieją inne możliwości, na przykład, stopniowy proces.
5. Ludzie używają znacznie uproszczonych definicji, bo trzeba mieć jakiś wspólny punkt odniesienia. Pańska definicja ma jednak niewielkie szanse by zostać powszechnie zaakceptowana w rozwiniętych społeczeństwach, gdyż za bardzo odbiega od rzeczywistości. Nawet wielu ojców Kościoła zdawało sobie z tego sprawę.

Paweł Szala pisze...

No więc właśnie, mówi Pan o "niektórych" skrajnych ruchach prawicowych, których ja osobiście nie znam i jeżeli ma Pan możliwość to proszę o podanie przykładu takowego obecnie w Europie działająceo. Czysta prośba, żadna złośliwość.
Dodatkowo libertarianizm nie jest ruchem ani prawicowym, ani lewicowym, jest to inna kategoria, co podkreśla między innymi to trafne porównanie:
http://pobozny-socjalizm.blogspot.com/2011/12/tabela-porownawcza-lewica.html

Nie, muszę powiedzieć, że myli się Pan. We Francji zarówno rząd, jak i prezydent są lewicowe i decydują o sytuacji państwa oraz reprezentują je w takim, a nie innym duchu. PiS w Polsce natomiast jest jedną z partii, która nie ma tak dużego wpływu na sytuację stanu państwa. PO jest u władzy, PiS to partia opozycyjna. Nietrafione porównanie.

Primo, jeżeli argument jest trafny i prosty, a nie ma Pan kontrargumentu, to nie wypada napisać, że jest on nielogiczny lub ignorancki, gdyż uniemożliwia to konstruktywną dalszą dyskusję.

Secundo, ja udowodniłem. Jeżeli Pana to nie przekonuje, to musi Pan teraz udowodnić mi, że się mylę.

Tak, oczywiście można znowu szukać konkretnych "Ojców Kościoła", jednostek, wyjątków, nurtów skrajnych, ale oficjalna decyzja Kościoła odbiega od Pana upodobań.

Wie Pan, dlaczego jest to zabójstwo? Bo to dziecko już było, rozwijało się, przechodziło przez kolejne fazy, mogło mieć normalne organy, kończyny, twarz, tułów, bez żadnej skazy. Mogło się urodzić i przeżyć na naszej ziemi te 70 lat, mogło być kimś, mogło być takie jak Pan albo takie jak ja. Tymczasem aborcja SZTUCZNIE to usuwa, usuwa życie tego dziecka, bo jego już nie będzie.

Anonimowy pisze...

Nie zrozumiał Pan mojego porównania Francji w Europie do PiSu w Polsce. Moja wina, więc napiszę prościej: Francja, jedyny wśród sześciu największych krajów UE rządzony przez lewicę (a sytuacja nie jest dużo lepsza wśród pozostałych krajów) nie upoważnia do twierdzenia, ze lewica rządzi Europą.

Przykłady prawicy popierającej nie lubiane przez Pana idee to chociażby brytyjscy konserwatyści, planujący wprowadzić małżeństwa homoseksualne. Należą oni w Parlamencie Europejskim do tego samego ugrupowania co PiS i belgijska LDD (gdzie L oznacza Libertarianizm, i która to partia jest powszechnie klasyfikowana jako prawicowa). Może Pan nazywać konserwatystów "lewicą" ze względu na powyższą propozycję, ale podejrzewam, że wywołałoby to tylko rozbawienie wśród Brytyjczyków.

W Kanadzie w zeszłym roku odbyło się głosowanie nad nadaniem praw płodowi. Propozycja padła stosunkiem głosów 2:1, w parlamencie z większością konserwatywną. Polowa konserwatystów glosowała przeciwko, włączając premiera.

Ma Pan racje, że libertarianizm nie wpada łatwo w uproszczone klasyfikacje (to samo zresztą można powiedzieć o Komunistycznej Partii Chin). Tym nie mniej, istnieje kilka nurtów, zarówno lewicowych jak i prawicowych. Anarchio-kapitalizm n.p. jest także nazywany prawicowym libertarianizmem (right-libertarianism). Jeśli przeczyta Pan Atlas Zbuntowany Ayn Rand, to może zrozumie Pan dlaczego. W USA kiedyś istniało ugrupowanie polityczne zwane Starą Prawicą, w skład którego wchodzili libertarianie. O LDD już wspomniałem.

To wszystko to jednak tylko rozdzielanie włosa na czworo. Dla każdego, kto rozumie powszechnie przyjęte w Europie (i nie tylko) definicje lewicy i prawicy, Pana stwierdzenie, że lewica rządzi Europą może się wydać w najlepszym wypadku humorystyczne. To, że współczesna prawica stoi na lewo od średniowiecznej myśli polityczno-społecznej, to nie powód by zmieniać współczesną terminologię. Taka już jest cena postępu.

Resztę (zważywszy, że nie rozumie Pan definicji argumentum ad ignorantiam do tego stopnia, że powtarza Pan ten sam błąd w swojej odpowiedzi), pozostawię bez komentarza.

Paweł Szala pisze...

No właśnie cała Pana w tym momencie ideologia jak i moja są niezbyt proste do pogodzenia. W tym miejscu tkwi clue sprawy. Według mnie nie należy ulegać sile postępu na tyle, by zgadzać się na rzeczy, na które wcześniej dana doktryna/ideologia/partia nie miała zamiaru się godzić i robić to tylko pod pretekstem postępu, który tym postępem (według mnie) nie do końca jest. Raczej cofnięciem się, ale to jak wspominam moje zdanie. Stąd niekoniecznie partia musi mieć w nazwie, że jest lewicowa, by działać według schematów właśnie tej lewej strony i ja uważam, że takie działania jak m.in. aborcja (której proceder rozpoczął się w ZSRR właśnie, co również może o czymś świadczyć) jest doskonałym tego przykładem. Pan poszedł z duchem czasu i przyjął obecne warunki, w których w gruncie rzeczy większość partii politycznych ląduje gdzieś w centrum, pomiędzy prawicą a lewicą i różni je tak naprawdę niewiele. Ja tego nie zrobiłem. Czas pokaże, jak wyglądać będzie świat za kilkanaście lat.

Pozdrawiam Pana :)

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z Pana głównym punktem, że różnice światopoglądowe są trudne do pogodzenia, czy nawet argumentowania. Różni ludzie maja różne punkty widzenia - i tak jest ciekawiej.

Dodam jedna uwagę: nie ma potrzeby obarczać ZSRR odpowiedzialnością za aborcje. Była ona powszechnie praktykowana i często legalna począwszy od starożytności (Chiny, Grecja, Rzym). Lista realnych "osiągnięć" ZSRR jest długa, nie ma potrzeby dodawać do niej wyimaginowanych.

Pozdrawiam

Gabriel Hadło pisze...

"3. Ja nie wierzę w magię. Natomiast wierzę we właściwe używanie kategorii. Płód posiada DNA Homo Sapiens Sapiens, więc jest niewątpliwie "człowiekiem" w sensie taksonomicznym. Natomiast człowiekiem jako OSOBĄ raczej nie jest, przynajmniej w pierwszych miesiącach, jako że nie posiada cech powszechnie przypisywanych osobom (świadomość, zdolność odczuwania, itd). Pan udowadnia "człowieczeństwo" w sensie taksonomicznym, po czym wyciąga wniosek w sensie osobowym. To jest także błąd logiczny."
Z praktycznego punktu widzenia - jeśli świadomość ma być determinantem - to można kogoś jej pozbawić (jak np: znokautownie na ringu) a potem przestać traktować jako osobę. Skomentowałbym to tak - chcecie aborcji - miejcie - ale nie oszukujcie się że to nie jest zabijanie człowieka.

Można się zastanawiać komu przypisujemy godność ludzką - ale jeśli nie każdemu to kto ma prawo ją nadawać i odbierać? Pamiętajcie, że wolność jednego kończy się na wolności drugiego. Chyba że chcecie prawo silniejszego - wtedy będzie dżungla, która sama się wyeliminuje bo siłą człowieka nie jest siła mięśni a inteligencja. Gdy zapanuje siła mięśni patologia wyeliminuje się sama - jako forma niedostosowania, cofnięcia się w rozwoju. A może chcecie eugeniki - będącej faktycznie hodowlą ludzi, co z wolnością nie ma nic wspólnego? Bo na pewno nie można dyskutować czy tam kilku miesięczny płód jest człowiekiem, jak to ktoś napisał. To znaczy wolno, tylko że to jest głupota i ignorowanie nauk ścisłych, na które to tak - paradoksalnie - chcą powoływać się osoby o "nowoczesnym", "tolerancyjnym", "otwartym" i "elastycznym" światopoglądzie.

DANIEL pisze...

Co do artykułu to nie mam zastrzeżeń, natomiast zauważyłem dramat dziewczyny, która waha się co do najważniejszej decyzji w swoim życiu. Elektra na tym blogu (wydaje mi się) szuka pomocy i odpowiedzi co powinna zrobić. W chwili kiedy to piszę bawię się z trójką swoich dzieci i wiem, że jest to największy skarb, Elektra jeśli chcesz pogadać to tu jest mój mail: gacekd@o2.pl.

Anonimowy pisze...

Witam,
Informuję, że z dniem 31.09.2013 zakończyłem prowadzenie katalogu katari.pl, w którym promowaliście Państwo swoją stronę.
Obecnie katalog od zera prowadzi inna osoba i nie ma już w nim Państwa strony.
W związku z tym proszę o usunięcie linka do katalogu - katari.pl ze swojej strony www
Pozdrawiam.

Etylina pisze...

Moja przyjaciółka mimo pełnej antykoncepcji wpadła tuż przed maturą. Usunęła w Niemczech, legalnie. To był niecały 3 tydzień ciąży. Nie żałuje, wręcz przeciwnie, bo chłopak z którym wpadła okazał się być draniem i już nie są razem. Teraz studiuje, jest niezależna i wolna. Nie mam nic do osób, które aborcji nie popierają. Nawet nie próbuję negować ich poglądów, bo każdy wierzy w to, co chce wierzyć. Jesteśmy wolnymi ludźmi, ale nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka, więc: NAUCZCIE SIĘ JEDNEGO: nie potępiajcie, nie nawracajcie! Po co te kłótnie? Kto będzie chciał to usunie - bo istnieją osoby które seks uwielbiają, ale nie cierpią dzieci. Kto chce to urodzi, nawet wpadkę - bo takie ma poglądy a nie inne. Aborcje wcale nie wpłyną na liczbę urodzeń - bo kobiet, które pragną dzieci jest od groma i nic tego nie zmieni. Wg mnie aborcja powinna być legalna. I każdy by z niej korzystał, albo i nie - to już wg uznania własnego. I żadnych dyskusji. Nie decydujmy o czyimś życiu, o czyjejś (brzydko powiem) pochwie. Zajmijmy się sobą. Ja powtórzę jeszcze raz: popieram aborcję. I ok - zacznijcie mnie teraz wyzywać i mnie obwiniać - nie robi to na mnie wrażenia, bo mam SWOJE poglądy i nie jesteście w stanie ich zmienić. Dla mnie początkowe stadium ciąży to nie dziecko, a zlepek komórek, które może się rozwinąć w dziecko, albo i nie. Ja na siłę nie zmieniam zagorzałych przeciwniczek - bo SZANUJĘ ich zdanie! S.Z.A.N.U.J.Ę! Szacunek do drugiego człowieka - gdyby każdy to potrafił, świat byłby piękny. To naprawdę ważna umiejętność. Denerwuje mnie tylko, że władze chcą decydować za nas. Niech każdy robi to, co uważa (poza paroma wyjątkami). Nie mówię tu oczywiście o wszystkim - np. narkotyki powinny dalej być nielegalne, ponieważ osoba, pod wpływem może bezpośrednio zagrażać innym. Można tak pisać i pisać... ale po co? :) Ja nie lubię się kłócić, a wiem, że pod moim wpisem może być wiele niegatywnych odpowiedzi. Jeśli to będą odpowiedzi, które nie naciskają na mnie i mi nie wmawiają, że to w co wierzę to błąd - to się ucieszę. Jeśli będzie na odwrót - nie obchodzi mnie to. Ja lubię ludzi, którzy szanują odmienne poglądy (nawet jeśli dla drugiej story są bardzo kontrowersyjne). Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Na początku dyskusji "Anonimowy" pyta o dowód na to że kilkudniowy zarodek jest człowiekiem. Inny anonimowy odpowiada - jest prosty sposób, należy zrobić badania genetyczne zarodka i można dowiedzieć się że jest człowiekiem, przy okazji genetyka udzieli nam kilku innych informacji.

Bazarek pisze...

Ciekawy blog szkoda, że już nie aktualizowany.

Prześlij komentarz