4 stycznia 2013

"Bóg z nami, któż przeciw nam?"*




Autor: Paweł Szala

Rok temu po wysłaniu jednego z tekstów na duży polski portal (nie będę robił reklamy) zbierający rzekomo teksty autorów reprezentujących różne poglądy otrzymałem odpowiedź, że nie będzie on opublikowany, ponieważ jest nieprzychylny dla rządu, no a że rząd finansuje tenże portal... 
By ponownie usiąść nad kartką papieru skłonił mnie wewnętrzny imperatyw, poczucie wobec otaczającej mnie rzeczywistości, że właśnie JA muszę. Jak to pięknie ujął Karol Wojtyła: "Każdy z Was młodzi przyjaciele ma w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które należy wykonać i wypełnić, nie wolno zdezerterować.". I tak też my dzisiaj jako nowa redakcja Soczewki stawiamy sobie nowe cele, gdyż czujemy się zobowiązani do wypełniania naszego Westerplatte.

Świat się zmienia. Zawsze tak było i będzie, póki istnieje. Mogłoby się wydawać, że przemija wszystko. Jednak od ponad 2 000 lat istnieje instytucja niewiele zmieniona w swych strukturach, wciąż - mimo schizm i podziałów - trwająca przy swoim. Mam na myśli rzecz jasna Kościół. I to nie tylko rozumiany w ujęciu wyższego duchowieństwa, ale przede wszystkim jako wspólnota. Trwa, istnieje, ale czy w świecie powszechnie aprobującym śmierć setek tysięcy ludzi w Syrii, w świecie przyznającym pokojową nagrodę Nobla prezydentowi USA propagującemu aborcję, w świecie 50 Centa i Rihanny, a wreszcie w świecie w którym Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca aborcję i spuszczanie odpadów, a w tym szczątków dzieci "do kanalizacji i latryn", jest jeszcze miejsca dla tego Kościoła? No i co za tym idzie - czy jest jeszcze miejsce dla Boga?

Prześladowania chrześcijan trwają od 2 000 lat, a Kościół trwa. Już nawet nie opowiadając o państwach Bliskiego Wschodu, gdzie chrześcijanie są mordowani za wiarę (nawet w kościołach!) zwróćmy uwagę na teoretycznie neutralny grunt jakim są Stany Zjednoczone, gdzie mimo wielkich ustaw o tolerancji dochodzi do absurdalnych rozporządzeń. Parę miesięcy temu Sąd Najwyższy wydał wyrok mówiący, iż modlitwa publiczna nie jest zakazana, chyba że... jest skierowana do Pana Jezusa. Takich decyzji niestety przybywa. Jednak wszystkie "te  prześladowania" wydawały się zawsze stosunkowo dalekie od nas, a tymczasem - niestety - wkraczają i na nasz, wydawałoby się fundamentalny dla tej religii, kontynent.

Przykładów mamy wiele, ot chociażby z Europy zachodniej (Francja) czy wschodniej (Słowacja). We Francji pojawił się niedawno projekt minister szkolnictwa Cecile Duflot, by stojące we Francji kościoły przekształcić w domy dla bezdomnych, gdyż "są prawie pustymi budynkami". Z innej znowuż okazji także wśród potomków Napoleona i De Gaulla pederaści nie potrafiący pogodzić się z dezaprobatą Kościoła dla ich działań organizują marsze oraz publicznie zachęcają do "przygotowania desek i gwoździ". Troszkę bliżej nas - na Słowacji - mamy już do czynienia z innym absurdem. Nie ma mowy tylko o zdjęciu krzyży z miejsc publicznych. Zabroniono - uwaga - wybijania monet z Cyrylem i Metodym, trzymającymi krzyż w dłoni. Czyżby europejscy liderzy bali się Boga, w którego podobno sami nie wierzą?

Niestety na skutek usilnych działań neolewicy reprezentowanej głównie przez ten dziwny i nieskładny twór zwany Ruchem Poparcia Palikota, także i Polska ulega presji antykatolicyzmu i antyklerykalizmu ze strony zachodu Europy. Całe szczęście polska tradycja i kultura w dużej mierze łączy się z religią, stała się w naszym kraju niemal elementem nieodzownym. "Katolicyzm nie jest dodatkiem do Polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznym stopniu stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia katolicyzmu od Polskości, oderwania narodu od religii i Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu."**.

Według różnego rodzaju badań społecznych około 85% Polaków odnajduje siebie we wspólnocie zwanej "chrześcijanie". Prawda jest zgoła odmienna. W mszach kościelnych uczestniczy niecała połowa tychże "deklarujących się" (40%). I ten spadek wiary widać po tym co zaczyna się dziać. RPP już nie tylko pragnie usunąć krzyże z miejsc publicznych (co właśnie przez nacisk polityczny stało się w wielu miejscach, np. Uniwersytet Kazimierza Wielkiego), ale również wprowadzić prawa niegdyś obowiązujące w Austrii. Palikot chce usunąć przepis traktujący o karaniu za obrazę uczuć religijnych. Jakby tego był mało mówi o pomyśle wprowadzenia ustawy zakazującej księżom wychodzenia w sutannach na ulice. Tak, oto pomysł tej "najbardziej tolerancyjnej partii na polskiej scenie politycznej". Czyżby Polscy liderzy polityczni także bali się Boga, w którego podobno sami nie wierzą?

Niestety chrześcijaństwo nie jest dyskryminowane jedynie w ławach na ul. Wiejskiej i im podobnych. Dzisiejsza sztuka zgoła odmienna od sztuki reprezentowanej w poprzednich epokach chyba nie potrafi już na pewnym poziomie rozgłosu istnieć bez profanacji. Bluźnierstwo staje się podstawą sztuki. Włoski (pseudo)artysta Maurizio Cattelan zademonstrował w Warszawie swoje „dzieła”, wśród których można było znaleźć ukrzyżowaną na łożu kobietę oraz zdechłego konia z tabliczką z napisem INRI. Ponadto pod obrazem przedstawiającym ręce złożone do modlitwy, Cattelan postawił łóżko na którym leży dwóch mężczyzn. Całość nosi tytuł "Amen". Na wystawie z kolei w Londynie w National Gallery można było ujrzeć obraz, na którym postaci pierwotnie archanioła Gabriela i Madonny zamieniono na 2 nagie kobiety. Ot, sztuka, proszę podziwiać ten kunszt!

W międzyczasie tysiące chrześcijan mordowanych jest w krajach wschodu i w Afryce. Wiara Chrystusowa nadal jest najmocniej prześladowaną religią świata. Chrześcijaństwo nie zakłada świętej wojny, więc obrażający je ludzie czują się bezkarni, czego nie można powiedzieć o np. wrogach islamu. Najgorszą informacją jest jednak to, że obraza naszej religii nie wypływa już tylko z wewnętrznej zazdrości posiadania sensu istnienia i złości. Ona wkracza do kultury. Ale o tym nie usłyszymy w codziennym szumie informacji. Tak samo jak nie usłyszymy płaczu i krzyku dzieci ginących wśród kul, uderzeń i wybuchów za wiszący na szyi krzyżyk. Europejscy tytani wolą pompować pieniądze w organizacje zajmujące się szerzeniem tolerancji dla muzułmanów. Tych samych muzułmanów, którzy krzyczą z bronią w ręku "Jihad" i grożą terroryzmem.

Zamykając jednak całość tego tekstu klamrą i odwołując się do słów JPII, że "każdy ma swoje Westerplatte" w nadziei na lepsze cytuję jeszcze raz współtwórcę Narodowej Demokracji - Romana Dmowskiego:

"Wiel­ki naród, jak już było gdzie in­dziej po­wie­dziane, mu­si no­sić wy­soko sztan­dar swej wiary. Mu­si go no­sić tym wyżej w chwi­lach, w których władze je­go państwa nie noszą go dość wy­soko, i mu­si go dzierżyć tym moc­niej, im wy­raźniej­sze są dążności do wytrące­nia mu go z ręki."

I z tym wyzwaniem występujemy dzisiaj, stąd, do Was.

* św. Paweł
** Roman Dmowski

8 komentarze:

DoxtraduS pisze...

"Choć droga jest bez końca
Pozornie beż znaczenia
Mniemam, że mam powody
By drogi swej nie zmieniać"

Te słowa z piosenki zespołu Akurat jakoś pasują mi do tego tekstu. Mam wrażenie, że momentami Ciebie trochę poniosło. Przykład 50 Centa czy Rihanny uważam za niepotrzebny.

Sama treść i przesłanie jest jak dla mnie w porządku. Po raz kolejny Twój tekst dostarczył mi informacji, które przeoczyłem. Momentami artykuł jest niezwykle przygnębiający. Nie postrzegam tego jako wadę, wręcz przeciwnie. Musimy być świadomi przeszkód, które nieustannie są stawiane na naszej drodze.

Swego czasu powiedziałem, że chciałbym, aby katolicy mieli zaangażowanie wyznawców islamu. Nie, nie chodzi mi o bronienie swej religii poprzez przemoc. Po prostu uważam, że katolicy zbyt niechętnie stają w obronie swej wiary. Na zbyt wiele sobie pozwalają. W tekście podałeś mój ulubiony cytat Dmowskiego. To od nas zależy przyszłość. I co ważniejsze - tę przyszłość kreujemy już dziś.

Paweł Szala pisze...

Ustosunkuję się tylko do początku, w którym uważasz, że przesadziłem z 50 Centem i Rihanną. Niedługo na Soczewce pojawi się tekst (nie mojego autorstwa), w którym udowodnię, że nie myliłem się ani o głoskę. :)

Pozdrawiam.

ermak pisze...

mówią, że ruhanna pro masońska^^

Super_SoldierPL pisze...

,, Jednak wszystkie "te prześladowania" wydawały się zawsze stosunkowo dalekie od nas, a tymczasem - niestety - wkraczają i na nasz, wydawałoby się fundamentalny dla tej religii, kontynent."
Pozwolę sobie zauważyć że te prześladowania miały już na naszym kontynencie miejsce podczas rewolucji francuskiej ponad 300 lat temu, czy w ZSRR za rządów stalina - i śmiem twierdzić że w tym ostatnim przypadku jedynie nieznacznie ustępowały obecnym z azji czy afryki. Jak dla mnie - ,,nihil novi", ot powtórka z rozgrywki, nie pierwsza i zapewne nie ostatnia.
,,We Francji pojawił się niedawno projekt minister szkolnictwa Cecile Duflot, by stojące we Francji kościoły przekształcić w domy dla bezdomnych, gdyż "są prawie pustymi budynkami"
I być może ma to jakiś sens, dlatego że to rzeczywiście są ,,prawie puste budynki" (pomijając te będące atrakcjami turystycznymi). Kościół we francji od dawna wymiera, nie bez powodu misjonarze jeżdżą na misje do francji (bo nad sekwaną wyświęca się tak mało księży, że nie starcza ich do pełnienia obowiązków w parafiach). Ludzie tam do kościołów prawie już nie chodzą - więc może rzeczywiście lepiej budynki kościelne wykorzystać do czegoś bardziej użytecznego? (bo ewangelizacja francuzów wydaje się nie przynosić wybitnych efektów).
Zresztą współczesna francja nie jest najlepszym przykładem utrudniania życia (represjami tego jednak - jeszcze - nie nazwę) chrześcijanom, bo tam władze ,,koszą" wszystkich po równo - i chrześcijan, i muzułmanów (zakazy modlitw na ulicach, zakaz noszenia hidżabów w szkołach etc.). Jest to efektem m.in nie tak dawnych wydarzeń Paryskich, gdy ,,muzułmanie" rozpętali zamieszki skutkujące pożarami na przedmieściach miasta. Lepszym przykładem podwójnych standardów w tym temacie jest już Szwajcaria - tam rzeczywiście chrześcijan się ustawia do pionu a muzułmanom pozwala się na więcej.

Zaś co do Ruchu Palikota - jak to ktoś kiedyś powiedział ,,kościół sam sobie Palikota wychodował" - nie zapominajmy że ta powszechna niechęć do katolików ma swoje korzenie także po ,,naszej" stronie (np. pomysły księży i niektórych polityków by zdelegalizować pornografię - bo oczywiście mój kolega ateista ma nie móc obejrzeć sobie ,,pornola" dlatego że wedle religii której nie wyznaje jest to niewłaściwe). Walczyć o swoje - to jedno (i tego nam, jak pisał DoxtraduS, niestety często brakuje). Drugie - to umieć odróżnić ,,swoje" od cudzego, albowiem ,,wolność moja kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka" - maksyma o której Mr. Palikot nie pamięta, ale którą często zapominamy także my, chrześcijanie.

Damian Matyniak pisze...

Ciężko skomentować. Jako chrześcijanin i w zgodzie z własnym sumieniem jak najbardziej stoję za Kościołem Katolickim. Popieram wszystkie jego idee, założenia są bezbłędne. Ano właśnie. Jak wypada teoria kościoła w praktyce? Kościół jako instytucja otwarta pozwala na wstęp każdemu...jednak nie tyko dobrzy ludzie wstępują na wysokie stanowiska sakralne. Komu łatwiej objąć urząd np. biskupa? prawdziwemu, pobożnemu kapłanowi z powołania, czy perfidnemu, wyrachowanemu draniowi z nastawieniem na korzystanie z wszelkich dogodności tegoż urzędu? Myślę, że to w dużej mierze wpływa na wizerunek naszego Kościoła. Co z tym zrobić, kiedy nawet najbliższy współpracownik papieża może okazać się zdrajcą? Jak przekonać ludzi, że Kościół naprawdę trwa przy swojej moralności? Dobrymi uczynkami. Odpowiedź niedobra? Powszechnie wiadomym jest iż błędy kładą się cieniem na długo, dobro jest niewidoczne, gdyż założone. Czy ludzie w dzisiejszych czasach chcą być dobrzy?

Paweł Szala pisze...

"Zło dobrem zwyciężaj" [św. Paweł]

DoxtraduS pisze...

Ja myślę, że ludzie chcą być dobrzy. Nie mówię o wszystkich, ale tak ogólnie. Wiara w tym pomaga. Inna sprawa, że błądzić jest rzeczą ludzką, pewnie nie raz postąpimy wbrew swoim zasadom moralnym. Podoba mi się zdanie "dobro jest niewidoczne, gdyż założone." - moim zdaniem jest dobro i dobro. Naszym zadaniem jest dawanie świadectwa innym. Nie należy zakładać, że nikt nie zauważy naszych starań. Po prostu żyjmy dla siebie, ale nie zapominajmy przy tym o Bogu. Podobno gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu. Takie coś kiedyś Św. Augustyn powiedział. No i jest to chyba nadal aktualne. ;)

Damian Matyniak pisze...

"Popieram wszystkie jego idee, założenia są bezbłędne." Przepraszam za tę gafę. Wyraziłem się niejasno, chciałbym sprostować by nie zaprzeczać samemu sobie w przyszłych wypowiedziach. Kiedy pisałem to zdanie miałem na myśli Dekalog. Niestety, kolejne rozporządzenia Kościoła nie były w pełni stosowne. Mówiąc bardzo delikatnie.

Prześlij komentarz