4 października 2011

Zastygła krew na transparentach



Każdy naród ma swoich bohaterów. Lubimy takim ludziom stawiać pomniki, robić o nich filmy, zarabiać na pamiątkach związanych z nimi. A co jeśli nasz idol okazuje się być pseudo-bohaterem?


14 czerwca 1928 roku w Argentynie urodził się niejaki Ernesto Guevara, zwany również ,,Che" Guevarą. Był on astmatykiem, pilnym uczniem, aczkolwiek z problematycznym zachowaniem. W 1943 roku rozpoczął naukę filozofii w mieście Cordoba. Porzucił on jednak studia w chwili śmierci swojej babci, a refleksje nad jej śmiercią skłoniły go do rozpoczęcia studiów medycyny. Najprawdopodobniej wyrósłby na zwyczajnego, szarego obywatela, gdyby w jego życiorysie nie pojawiła się wojna. Komisja wojskowa uznała go za nieodpowiedni materiał na żołnierza, to jednak nie był koniec jego marzeń o służbie. Z braku-laku chłopak wyruszył w podróż motocyklową, zaczął pisać dziennik. Trzy lata później Guevara dostał się do armii. W roku 1965 walczył w Kongo i Tanzanii. I wtedy wszystko się zaczęło...

Dzięki osobom, które spotkał na swojej drodze udało mu się utworzyć pierwszy (ale nie ostatni) obóz pracy na Kubie. "Skuteczna nienawiść, czyni z człowieka efektywną, szybko i bezwzględnie działającą maszynę do zabijania." - powiedział niegdyś bohater dzisiejszej, niedouczonej młodzieży. Che Guevara sam przyznał, iż byłby gotów doprowadzić do wojny nuklearnej, tylko po to by zniszczyć kapitalizm. Mamy 1966 rok, nasz "bohater" zakłada odziały partyzanckie w Bolonii, a niedługo później zostaje wzięty do niewoli i... tu przechodzimy do meritum postawy tego człowieka. Ernesto Guevara nie chciał  umierać za swoje pryncypia, z własnej nieprzymuszonej woli wysyłał ludzi na rzeź, samemu uciekając od walki. Płakał w momencie, gdy boliwijski sierżant  mierzył do niego z pistoletu. Cóż... tak widać giną współcześni bohaterowie.

Skąd w ogóle moje zainteresowanie tym osobnikiem? Otóż pewnego dnia nabyłem w znanym polskim sklepie koszulkę z Che Guevarą. I piszę te słowa po to, żeby wam powiedzieć, że ani ja, ani moi znajomi nie mieliśmy pojęcia, kto to jest. Od tego momentu przeczytałem wystarczająco dużo książek i obejrzałem filmów, by teraz z czystym sumieniem powiedzieć: Sklepy zbijają krocie na naszej niewiedzy! W Egipcie za sprzedaż czegokolwiek z podobizną tego człowieka zamykają w więzieniu. Czekam, aż w sklepach pojawią się czapeczki z Hitlerem, czy też długopisy z podobizną Stalina. No chyba że coś mnie ominęło i już są takowe dostępne?

Na początek opisałem wam pobieżnie życiorys Che Guevary, żebyście sami mogli się przekonać o sile propagandy, o sile ładnie wyretuszowanej buźki z wyglądem buntownika. Prawda niejednokrotnie odbiega od tego, co wskazuje nam świat. A propaganda potrafi nam wmówić, że białe jest czarne, i że morderca, psychopata, tchórz to bohater.

Maciej ,,DoxtraduS" Pawłowski

0 komentarze:

Prześlij komentarz