1 października 2011

Równi i równiejsi?


Dopiero od około miesiąca w kraju zdecydowanie da się odczuć, że "Polska w Budowie" jest rzeczywiście. To najprostszy wskaźnik zbliżających się wyborów. Im bliżej 9.X., tym aktywniejsi są główni przedstawiciele lokalnych i ogólnokrajowych związków politycznych. Kaczyński uśmiecha się, opowiada o cudach, prowadzi agitację w całym kraju. Tusk jeździ po kraju, spotyka się z kibicami (którzy witają go mniej niż przyzwoicie i nie bez powodu), organizuje meetingi z przedstawicielami organizacji ekologicznych, a nawet odwiedza człowieka, który podpalił się pod jego kancelarią. Jednakże lider Platformy Obywatelskiej - jak to bywało już nieraz - przekracza swoje kompetencje przy wizytacjach. Obowiązuje w Polsce oficjalny zakaz prowadzenia działalności agitacyjnych na terenie szkół, tymczasem Tusk dokonał tego czynu, a następnie stwierdził że... był "Tuskobusem" w placówce jako premier rządu. Wszyscy nagle interesują się przedszkolami oraz oferują podwyżki na każdym stanowisku. Po prostu posłowie walczą o to, który Polaków lepiej uszczęśliwi. I tak być powinno na co dzień, bo polityk nie rządzi krajem, a jedynie świadczy mu usługi. Wskazuje na to chociażby nazwa jednej z ważniejszych funkcji, czyli "minister", co z łaciny oznacza nic innego jak... sługa.


Jednakże nie o szopce przedwyborczej chciałem pisać, a w każdym razie nie tylko o niej. Boli mnie coś innego - że pozorność demokracji wszechobecna jest nawet teraz, a media skierowane są przeciwko samemu złu, czyli - rzecz jasna - partii Jarosława Kaczyńskiego. A co gorsza miałka propaganda antypisowska może drugi raz z rzędu przynieść sukces.

Najburzliwsza chyba kwestia tegorocznych wyborów to niedoszłe debaty, które toczyć miały się pomiędzy przedstawicielami PO i PiS. Jak wiadomo opozycja zrezygnowała z propozycji, czym naraziła się na falę krytyki, według mnie niezasłużonej. Z jednej strony społeczeństwu debaty tego typu zdecydowanie się należą, ale z drugiej chwyt zastosowany przez PO okazał się skuteczny do odwróceniem uwagi. PO po 4 latach służenia nie złożyła absolutnie żadnego podsumowania minionej kadencji. "W wyborach ocenia się rząd. Koniec kropka. (...) A więc jeżeli rząd nie składa podsumowania tego, co zrobił przez cztery lata, to nie warto z nim rozmawiać."*

Na dodatek Monika Olejnik, Tomasz Lis i setki innych dziennikarzy wznowiły działania antypisowskie. Obydwa prowadzone przezeń programy są wpływowym medium naszej rzeczywistości i to one wywierają wpływ na wiele niezdecydowanych politycznie osób. Zarówno w "Siódmym dniu tygodnia" jak i programie "Tomasz Lis na żywo" nie spotkamy się z tematami rządów PO. Tam będziemy mogli posłuchać paszkwili na tematy związane z PiS-em i to przy gościach zaproszonych partyjnie w skali 2 (PO)- 1 (SLD/PSL/RPP)- 1 (PiS). 

Możemy sobie za to w ramach pluralizmu mediowego pójśc do kiosku po jakąś obiektywną gazetkę. Wśród Palikotów na krzyżu, Chrystusa i Maryi przedstawionych jako dwóch mężczyzn z dzieciątkiem, tudzież Kaczyńskiego przebranego za księdza można takową znaleźć, ot np. "Polityka". A tam ranking polityków najlepszych i najgorszych. Rzecz jasna na najniższych pozycjach znaleźli się posłowie PiS-u. Jednak spośród gremium czasopism najbardziej zaskoczył mnie tytuł na okładce Newsweek'a, a mianowicie "Prześwietlenie Tuska". Otwieram gazetę, czytam, a tam... wzorcowy życiorys premiera i brak jakichkolwiek "prześwietleń". No chyba że dziadek z Wermachtu się liczy.

Od kilku miesięcy sejmowe ugrupowania odgrażają się wezwaniem Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunał Stanu w sprawie Barbary Blidy. Dlaczego tego nie robią? Wiedzą, że rozprawa skończy się fiaskiem, a to grożenie to tylko element gry. Tak samo jak słowa Napieralskiego o koalicji z każdą partią, byle nie z PiS i słowa premiera, który mówi, że zwycięzca w wyborach będzie mógł rządzić, a on nie zawrze koalicji antyrządowej. "Facta sunt verbis difficiliora", czyli "czyny trudniejsze są od słów", jak mawiał Cyceron. Premier musi znać to przysłowie, bo jego obietnice stały się już niemal legendarne (więcej tutaj).

Wobec tak zmasowanych ataków PiS wie, że nie wygra. Według najnowszych badań na tę właśnie partię zagłosuje więcej młodych niż na PO. Statystyka nie jest jednak nieomylna. Przykładowo gdy ulicą idzie mężczyzna z kobietą, to statystycznie każde z nich ma jedno jądro. I tak samo wydaje mi się jest tym razem, bo gdy patrzę na młodzieżowe portale wyśmiewające tylko i wyłącznie Kaczyńskiego, to aż kiwam głową w podziwie dla siły propagandy. Co gorsza wyśmiewanie zazwyczaj polega na posiadaniu kota, braku prawa jazdy i rodziny przez prezesa PiS. A jak "argumenty" te mają się do śmiechów po katastrofie w Smoleńsku (tutaj), do 500 afer Platformy (tutaj) czy do zdrady, kłamstwa i stopniowo wprowadzanego socjalizmu?

* Andrzej Urbański

14 komentarze:

Ola pisze...

Żałuję, że nie mam jeszcze w tym roku praw wyborczych. Jeden głos nic nie znaczy, taka jest prawda, ale chętnie poszłabym i zagłosowała chociażby dla własnej satysfakcji lub raczej aby prawdopodobieństwo objęcia rządów przez Jarosława Kaczyńskiego było jeszcze mniejsze. Nie mam szacunku do tego człowieka, nie jestem nawet w stanie nazwać go politykiem. Nie przytoczę tu głupich, choć jednocześnie prawdziwych przykładów, dla których z pożałowaniem patrze na jego czyny, bo zostały tu już przez Ciebie wymienione. Nie mam dla niego szacunku dlatego, że nie mogę wprost patrzeć na to, jak przynosi on wstyd Polsce na arenie międzynarodowej. Tak, dobrze wiem, że jest on obiektem kpin nie tylko Polaków. Nie wspominając już o tym, że robienie kariery na tragedii brata jest poniżej wszelkiego poziomu.
Prowadzenie "polityki" poprzez kłótnie PIS opracował do perfekcji. Nie jestem więc pewna czy jest to odpowiednia droga do rozwoju Polski. Mam nadzieje, że naród szybko oprzytomnieje i święty Jarosław Kaczyński stanie się już tylko niechlubną przeszłością polskiej polityki.
Pozdrawiam.

Paweł Szala pisze...

Według mnie wstyd na chwilę obecną jest najmniej istotną kwestią, a dodatkowo nie spotkałem się z przypadkiem, ażeby Kaczyński był wyśmiewany na świecie. Jeżeli tak było, to proszę o jakieś info konkretne.

Wszystkie najważniejsze decyzje w UE zapadają obecnie poza udziałem Polski, pomimo przewodnictwa w tejże instytucji. Ewidentnie rząd rozgrywa to zbyt lekko, a sąsiedzi to wykorzystują. Przykład? Gaz łupkowy, wydobywany we Francji od lat, a gdy teraz okazało się, że istnieją złoża w Polsce, to UE w imię ekologii pragnie tego procederu zakazać. Więcej takich sytuacji niestety jest.

Nie wydaje mi się, aby Kaczyński robił karierę na śmierci brata, bo gdy brat umierał, to Jarosław był prezesem PiS. I nadal nim jest, a śmierci brata w czasie tegorocznych nie wykorzystuje. Jedynie mówi o wydobyciu prawdy o Smoleńsku A.D. 2011.

Pozdrawiam również.

Super_SoldierPL pisze...

,,Mam nadzieje, że naród szybko oprzytomnieje i święty Jarosław Kaczyński stanie się już tylko niechlubną przeszłością polskiej polityki. "

Też mam taką nadzieję. Podobnie jak mam nadzieję że także Donald Tusk stanie się niechlubną przeszłością polskiej polityki. Tusk może i nie przynosi Polsce wstydu na arenie międzynarodowej (tak zwany wizerunek ma wszakże świetnie zaprojektowany), i nie jest obiektem kpin na tak duża skalę - ale moim zdaniem jest człowiekiem równie nieudolnym w rządzeniu co Jarosław Kaczyński.
Bo widzisz Ola, jak powiedział mi kiedyś Paweł, ten blog nie jest proPiS-owski. Jedną z koncepcji tego bloga było opisywanie nieudolności, nieuczciwości i machlojek rządów PO z prostego powodu - nieudolność rządów PiS czy SLD jest faktem powszechnie znanym, nieudolność PO - dopiero wychodzi na światło dzienne (pomimo rozpaczliwych prób tuszowania tego i owego).
Piszesz o prowadzeniu ,,polityki" PiS poprzez kłótnie. A czy ,,polityka" PO poprzez kłamstwa i przykrywania błędów i rażących zaniedbań pięknymi słowami i demagogią jest lepsza?
Za rządów PiS i obecności LPR i Samoobrony w sejmie przynajmniej było zabawnie. Teraz w sejmie tak zabawnie nie jest - ale jak piloci Lotnictwa Marynarki Wojennej wylatywali ledwie kilkadziesiąt godzin w roku, tak dalej tyle wylatują, wojska pancerne jak nie były zmodernizowane, tak wciąż nie są, zintegrowany system obrony powietrznej jak nie istniał, tak wciąż nie istnieje. Podałem kilka przykładów z dziedzin o których mam trochę pojęcia, ale równie dobrze mogłyby to być stan służby zdrowia, polskich dróg czy cokolwiek innego.

Żałujesz że nie masz jeszcze w tym roku praw wyborczych. Kiedy PO stawało do przyspieszonych wyborów, ja też żałowałem. Ale udało się, PO wygrało i bez mojego głosu, Donald Tusk dziękował polakom za niezwykły kredyt zaufania, a ja z moimi rodzicami krzyczeliśmy z radości, a potem wypiliśmy po lampce wina, szczęśliwi, że wreszcie w Polsce będzie lepiej, bo Tusk wygrał, a Kaczyński przegrał.
A teraz, siedząc przed komputerem i wspominając kłamstwa i bezczelne słowa o braku żołnierskiego szczęścia poległych pilotów z Babich Dołów, jakie padły z ust byłego już Ministra Obrony Narodowej, pozostaje mi jedynie wspomnieć słowa kolegi wypowiedziane przez niego tamtego wieczoru wyborczego, który - wówczas ku mojemu zdziwieniu - zamiast euforii ze zwycięstwa PO powiedział jedynie krótkie ,,zobaczymy"...
No i zobaczyliśmy...

Paweł Szala pisze...

No cóż mam dodać, cieszę się, że Super_Soldier wspardł mnie i wyjaśnił istotę bloga. PiS i PO nie różnią się zbytnio, różnica główna polega na tym, że PO ma medialną armię, a na PiS w mediach jest nagonka.

DoxtraduS pisze...

Nie różnią się w czym? Nieudolności? Największym problemem osób głosujących jest fakt, iż...my nie posiadamy dobrego kandydata. I choć nie przepadam za osobą pana Jarka w wyborach głosowałbym na PIS. Dlaczego? Bo PO poważnie grozi szkolnictwu,fakt posiadania matuli nauczycielki pozwala mi dowiadywać się wielu ciekawych rzeczy. Wiecie,że nowe egzaminy ( gimnazjalne) nie mają szans powodzenia? A jednak funkcjonują... Poza tym obiednica PIS-u dotycząca likwidacji gimnazjów jest dla mnie, aż zbyt kusząca...Nie różnią się w czym? Nieudolności? Największym problemem osób głosujących jest fakt, iż...my nie posiadamy dobrego kandydata. I choć nie przepadam za osobą pana Jarka w wyborach głosowałbym na PIS. Dlaczego? Bo PO poważnie grozi szkolnictwu,fakt posiadania matuli nauczycielki pozwala mi dowiadywać się wielu ciekawych rzeczy. Wiecie,że nowe egzaminy ( gimnazjalne) nie mają szans powodzenia? A jednak funkcjonują... Poza tym obiednica PIS-u dotycząca likwidacji gimnazjów jest dla mnie, aż zbyt kusząca...

Anonimowy pisze...

W czasie debat dość jasno ujawniają się różnice pomiędzy PiSem a PO. I zdecydowanie większość plusów jest po stronie PiSu.
Ostatnia debata w środę po 22 na TVP1.

Paweł Szala pisze...

Dobrze, może to źle ująłem. Program i idea wyglądu państwa według tych 2 partii jest znacznie podobniejsza od tych zaproponowanych przez lewicę, RPP czy KNP. A co do tego, którzy są lepsi, to można łatwo ocenić, wystarczy trochę samodzielnego myślenia. Niestety o to w Polsce nie jest łatwo.

Anonimowy pisze...

Co to za różnica czy to PiS czy PO? Przecież to i tak są cały czas Ci sami ludzie, od 20 kilku lat... Te same twarze, te same portfele. Prawda jest jeszcze bardziej bolesna, w najbliższych wyborach nie ma żywcem na kogo głosować. Każda z partii już kiedyś rządziła (pod tym czy innym szyldem) no i szczerze mówiąc, ideał to to nie był. Ja z ciekawości, przekory i po części dobrego programu wyborczego, głos oddam na Ruch Palikota... Nawet pomimo obecności tych wszystkich oszołomów na tych listach (co w moim odczuciu jest błędem).

Pozdrawiam,
Kamil

Anonimowy pisze...

Deprymujące jest to że autor jest jednostronny politycznie. Artykuł byłby na pewno lepszy gdyby był obiektywny, poparty faktami, a nie domniemywaniami na które nie ma żadnego dowodu a jedynym ich źródłem jest PiS... Chciałbym autorowi jedynie przypomnieć że ze statystyk głosowania sprzed czterech lat jasno i klarownie wynikało - im wyższe wykształcenie wym wyższy procent osób głosujących na PO, wśród osób z wyższym wykształceniem odsetek osób głosujących na PiS był znikomy, autor powinien to przemyśleć i nie wypowiadać się na tematy w których potrzebne jest coś więcej niż instynkt moralny. Swoją drogą ciekawe jaki wynik by osiągnął PiS gdyby na głosowanie nie wpływały poglądy religijne.

Anonimowy pisze...

Mam pytanie: o jakie debaty chodzi użytkownikowi wyżej, przecież nie było sensownej debaty pomiędzy PiS'em i PO. Jeżeli była to tylko z udziałem nie mających na nic wpływu, umiejący jedynie ładnie mówić, pionków partyjnych.

Anonimowy pisze...

"...wystarczy trochę samodzielnego myślenia. Niestety o to w Polsce nie jest łatwo."
Autor uważa że Polacy nie mają własnego zdania tylko dlatego poglądy większości odbiegają od jego własnych - śmieszne.

Paweł Szala pisze...

"Deprymujące jest to że autor jest jednostronny politycznie. Artykuł byłby na pewno lepszy gdyby był obiektywny, poparty faktami, a nie domniemywaniami na które nie ma żadnego dowodu a jedynym ich źródłem jest PiS... "
Bardzo proszę o konkretne przykłady, a nie jedynie ogólniki.

" Chciałbym autorowi jedynie przypomnieć że ze statystyk głosowania sprzed czterech lat jasno i klarownie wynikało - im wyższe wykształcenie wym wyższy procent osób głosujących na PO, wśród osób z wyższym wykształceniem odsetek osób głosujących na PiS był znikomy, autor powinien to przemyśleć i nie wypowiadać się na tematy w których potrzebne jest coś więcej niż instynkt moralny. Swoją drogą ciekawe jaki wynik by osiągnął PiS gdyby na głosowanie nie wpływały poglądy religijne."
Kwestia całkowicie niezwiązana z poruszanym tematem, nie wiem czemu mająca dorównać. W jednym z poprzednich tekstów opisałem zjawisko ogłupiania (a nawet w niejednym). I jeżeli uważa Pan, że piszę bezpodstawnie, to proszę zmierzyć się z którymś z tekstów:
- http://pelo-yea.blogspot.com/2011/08/czy-my-wiemy.html
- http://pelo-yea.blogspot.com/2011/08/gupi-polak-po-szkodzie.html
- http://pelo-yea.blogspot.com/2011/08/30-srebrnikow-judasza.html
- http://pelo-yea.blogspot.com/2011/07/wartosc-obietnic.html

Jeżeli nadal będzie miał Pan chęć twierdzenia, że mądrzy to PO, a głupi to PiS, to zwrócę uwagę na pewien freagment z artykułu "Wartość obietnic":
"Przeciętny zjadacz chleba po otrzymaniu marnej wypłaty, jeździe zdezelowanym samochodem po niewyremontowanej drodze, zakupach drożejących z dnia na dzień produktów wraca do swego domowego zacisza i nie czuje żadnej wewnętrznej potrzeby słuchania o aferach hazardowych, łapówkarstwie, kolesiostwie, mafijnych powiązaniach polityków i innych świństwach.* Znacznie lepiej jest włączyc Tusk Vision Network (TViN)** i oglądać uśmiechniętą twarz Donalda Tuska opowiadającego o tym, jak to niedługo już pięknie będzie. I co gorsza Kowalski zaczyna wierzyć w uprawianą zeń demagogię. Sytuacja przypomina namacalnie pewien eksperyment - eksperyment Ascha. Polega on na tym, iż na obrazku widzimy 2 kije - dłuższy i krótszy. Wszyscy dookoła wmawiają testowanej personie, że krótki jest rzekomo dłuższy. Badania te prowadzone w Katowicach na grupie studentów wykazały nietuzinkowe wyniki. Aż 71% badanych uległo presji otoczenia pragnąc uniknąć publicznego wyśmiania. W ten prosty sposób kij krótki stał się długi, a Polska lepsza. Naturalnie, by żyło się lepiej."
Może nie zrozumieć Pan, o co mi chodzi, więc wytłumaczę. Badania były prowadzone na wyższej uczelni wśród osób teoretycznie wykształconych najlepiej z całego społeczeństwa.
Co do tego, że PiS bez poglądów katolickich (bo religijne to ma chyba każda partia) byłby niczym, to się nie zgadzam. PiS to partia z zasadami i ma do tego prawo. Gdyby jednak chodziło o podporządkowanie ugrupowania Kościołowi Katolickiemu, to w Polsce najwyżej usytuowaną partią byłaby partia Marka Jurka. Słyszał Pan o niej w ogóle?

""...wystarczy trochę samodzielnego myślenia. Niestety o to w Polsce nie jest łatwo."
Autor uważa że Polacy nie mają własnego zdania tylko dlatego poglądy większości odbiegają od jego własnych - śmieszne."

Ta sentencja jest jak dla mnie tak dziecinna, że aż brak mi słów. Ja podaję konkretne przykłady, piszę o rzeczach o których w mediach main-streamowych nie zwykło się mówić, bo PO to sacrum i sfera profanum jest nie do zaakceptowania. Uważam, że Polacy nie mają własnego, bo mało który zwolennik PO jest w stanie wytłumaczyć w moich artykułach wymienione wyskoki PO albo te 500 afer. Słuchając telewizyjnej papki poddawani są propagandzie, której plony nietrudno zauważyć.

Super_SoldierPL pisze...

,,im wyższe wykształcenie wym wyższy procent osób głosujących na PO, wśród osób z wyższym wykształceniem odsetek osób głosujących na PiS był znikomy"
Nie da się ukryć, tak właśnie było. Ciekaw jestem natomiast, jak taka statystyka wyglądałaby obecnie?
Członkowie mojej rodziny również zaliczają się do tzw. osób z wyższym wykształceniem. Odkąd ta partia powstała, jeszcze wówczas gdy reprezentował ją nie Donald Tusk, ale Andrzej Olechowski, moja rodzina na nią głosowała i ją popierała. Widzieliśmy w niej szansę na poprawę sytuacji w Polsce. Ciekawy, sensowny program wyborczy, rzetelnie mówiący ludzie etc.
Staliśmy tu w wybitnej sprzeczności z większością sąsiadów, znajomych (głównie osób bez wyższego wykształcenia), którzy popierali PiS, ulegając ,,darciu mordy", rusofobii i wietrzeniu układu, serwowanym przez te partię.

Przez kilka lat szokowało nas niemalejące poparcie PiS-u. Było dla nas oczywiste, że jedyną słuszną partia jest PO - że popieranie tej partii jest swoistym wyznacznikiem inteligencji i wyedukowania, zdolności do myślenia, zaś popieranie PiS - czegoś wręcz odwrotnego.
Pamiętam jak dziś dyskusję na korytarzu liceum, gdy wraz z kilkoma kolegami próbowaliśmy bronić PO wobec armady krytyki kolegów będących za PiS-em. Cechą tej dyskusji było to, że my staraliśmy się używać argumentów rzeczowych, zaś koledzy będący za PiS-em reagowali czysto emocjonalnie - ot, PiS jest lepszy bo jest i koniec.

Minęły 4 lata od pamiętnych przyspieszonych wyborów. 4 lata od wspomnianego szampana, radości etc. 4 lata od zwycięstwa logiki i mądrości nad rusofobią i emocjami.
Z perspektywy tych 4 lat mogę ocenić, jak naiwni byliśmy. My, wspominani i gloryfikowani przez ciebie, Anonimie, wykształceni ludzie.
Bo jedyne co różniło nas, ,,wyznawców PO", od ,,wyznawców PiS" to fakt, że PiS-owcy dali się uwieść pustej pyskówce i żerowaniu na spisku, obietnicach wali z bezprawiem i bandytyzmem i rusofobii, zaś my, PO-wcy (jeśli o moją rodzinę chodzi - byli PO-wcy) pozwoliliśmy się uwieść sensownemu programowi wyborczemu, logicznej dyskusji, sensownym argumentom - tyle że za tymi dyskusjami i argumentami nic nie stało. Bo to była fasada, puste obietnice ukierunkowane na nas - wyedukowanych.
Tak więc w ostatecznym rozrachunku, czy tak bardzo różniliśmy się od elekoratu PiS? I oni wierzyli w kłamstwa, i my - z tym że kłamstwa w które my wierzyliśmy były piękniej przygotowane i sensowniej uargumentowane...lecz wciąż pozostają jedynie kłamstwami...


A, jeszcze jedno - tak, jestem katolikiem, chodzę co niedzielę do kościoła etc. A jednak w owym czasie popierałem PO, a nie PiS.

Super_SoldierPL pisze...

,,Ja z ciekawości, przekory i po części dobrego programu wyborczego, głos oddam na Ruch Palikota... "
Po części dobrego, a po części wręcz kuriozalnego.
Cieszę się że spotykam komentarz osoby, która tak jak ja zapoznaje się z programem wyborczym partii, a nie buduje całość swojej opinii na debatach i hasłach wyborczych (chociaż, jak pokazuje przykład PO, program programem, a działania partii gdy już wygra wybory działaniami)

Jednak nie podzielam zainteresowania programem RPP - z jednej prostej przyczyny.
Otóż, Janusz Palikot, na progu XXI wieku, gdy Republika Białoruś zbliża się do destabilizacji, Federacja Rosyjska dokonuje największej od upadku ZSRR modernizacji armii i uruchamia (mozolnie, ale jednak) nowy wyścig zbrojeń (będący efektem kubła zimnej wody jaki Rosjanie dostali w Osetii Płd i Gruzji), zaś najważniejsze państwa NATO dokonują redukcji swoich Sił Zbrojnych i ograniczają swój potencjał (Holandia pozbywa się wszystkich (!) czołgów, Wlk. Brytania redukuje RAF do 120 samolotów bojowych, Francja ogranicza wojska siły pancerne do 220 czołgów, USA zmniejszają czasowo - do 2015 roku - liczbę lotniskowców z minimalnych 11 - kiedyś byłoby to nie do pomyślenia - i tak dalej), podobnie jak państwa mało istotne dla sojuszu, ale będące potencjalnymi bliskimi sojusznikami Polski (Węgry i Słowacja posiadają po 1 eskadrze samolotów bojowych i znikome siły pancerne czy aeromobilne, w Czechach jest niewiele lepiej), w chwili gdy cały zachód się rozbraja, a spora część wschodu postępuje wręcz przeciwnie, postuluje ograniczenie o połowę, i tak już krytycznie niskich, wydatków na armię.

Jestem katolikiem. Ale nie, nie pomysł legalizacji aborcji oburza mnie w programie RPP najbardziej. Nie zmniejszenie finansowania kościoła (ten punkt wręcz popieram), nie legalizacja związków partnerskich (też popieram). Może pomimo punktu o aborcji głosowałbym na RPP bo i tak raczej nie przepchną tego przez sejm, a znaczna część programu wydaje się w miarę sensowna. Ale pomysł dalszej degeneracji naszej armii jest dla mnie nie do przyjęcia.

Na jakim świecie żyje Janusz Palikot? Jak ślepym i nierozsądnym trzeba być, żeby nie umieć wyciągnąć żadnych wniosków z przeszłości, nie dostrzegać wzrostu wydatków Federacji Rosyjskiej na zbrojenia, nie wiedzieć że Republika Białoruś i Federacja Rosyjska jeszcze 2 lata temu ćwiczyły uderzenie połączonych wojsk na Polskę (w tej sytuacji trzeba chyba stwierdzić iż raczej dobrze, że stosunku Rosja-Białoruś znacznie się ostatnio ochłodziły)?
P.S. Nie, nie jestem rusofilem. Uczę się rosyjskiego, lubię rosjan, fascynują mnie socjalizm, komunizm, tzw. kultura radziecka etc.
Po prostu lubię niepodległą Polskę - jakakolwiek by ona nie była - i pamiętam lekcje historii na tyle dobrze by wiedzieć, że wystarczyło 6 lat (1933-1939) by sytuacja w naszym regionie z w pełni stabilnej przemieniła się w wojnę.

Prześlij komentarz