18 października 2011

"Lepiej" ≠ Lepiej

Miało być trochę lokalnie, czyli o prywatyzacji Zespołu Zbiorników Wodnych Niedzica, a także Polskich Kolei Linowych i bardziej ogólnokrajowo, czyli o podniesieniu płacy minimalnej. Zostało to drugie, bo już dokonane.




Rząd zarządził podwyżkę płacy minimalnej do 1500zł! Co za wspaniała nowina! Będziemy więcej zarabiać! Czyżby? Pamiętajmy, że zawsze istnieje druga strona medalu, która nie zawsze jest tak piękna i błyszcząca, co frontowa. Przyjrzyjmy się jednak najpierw tej ładniejszej. Związkowcy z Solidarności domagają się wyższej płacy minimalnej, władza tuż przed wyborami, bo 13 września spełnia ich oczekiwania. Wszyscy, są zadowoleni: ludzie ponieważ będą więcej zarabiać, działacze PO gdyż zaspokoi oczekiwania plebsu, a więc najprawdopodobniej jej poparcie wzrośnie, i sprzedawcy, bo konsumenci będą posiadali więcej pieniędzy na przeróżne dobra. Wszyscy happy, gospodarka "level up", ALE...

Ale odwracamy medal, a tam - zamiast zielonych profitów - czerwone słupki spadkowe. Dowiedziałem się o tym będąc na wykładzie z mikroekonomii, jednak wpisując w google „podniesienie płacy minimalnej” (nie będę przecież wierzył wykładowcy na słowo) już na pierwszej stronie dowiemy się, co tak naprawdę przyniesie ten sprytny manewr. Poprzednia najniższa z możliwych płac wynosiła 1300zł, wzrośnie ona od 2012r. do 1500zł (1500zł – 1300zł = 200zł). Skąd wezmą się te dwie stóweczki dla pracownika? Ano pracodawca musi takowe dołożyć. Wyhoduje, podleje, wystawi na słońce, a na wiosnę zerwie je z drzewa i dołoży do pensji pracownika. A mówiąc już całkowicie poważnie, mając własną małą firmę zatrudniając 10 osób muszę co miesiąc dołożyć 2000zł ze swoich pieniędzy. Jeśli wcześniej wypłacałem sobie pensję w wysokości 4000zł teraz musiałbym zostać  z 2tys., a że mam do utrzymania rodzinę, zwolnię 5 pracowników, a reszta będzie musiała bardziej robić dniami i nocami, bo przecież nie chcą stracić pracy w czasach wielkiego kryzysu. 3 tys. dla mnie i interes jakoś się będzie kręcił. Wnioski: w mojej firmie nastąpiła 50% redukcja etatów, tym samym w okolicy (jak i całej Polsce, bo takich firm jest znaaaaaacznie więcej) wzrosło bezrobocie.


Dlaczego ta sztuczka Tuskowców jest szczególnie sprytna i chytra? Bo w razie porażki w wyborach, skutki tego co teraz zarządzili, byłyby widoczne za rządów innej partii i dopiero wtedy odezwaliby się specjaliści w mediach, krytykując jak rząd nieudolnie walczy z bezrobociem. Jak wiemy, wybory wygrała Platforma, która znowu będzie nam mydlić oczy mówiąc, że żyjemy w trudnych czasach i w stosunku do Europy i świata u nas jest całkiem nieźle. Znaczące media wszystko potwierdzą, no bo jak już wiemy pluralizm w nich panujący jest wręcz powalający!


Żeby było jeszcze ciekawiej, Solidarność, która stara się zwykle dbać o interes ludzi pracy, upomina się o jeszcze większe wynagrodzenie minimalne. Gdyby tak rzeczywiście jeszcze bardziej podnieść to nieszczęsne minimum, doszłoby do tego, że zwolniłbym kolejnych 2 pracowników, byłoby ich wtedy tak mało, że firmę musiałbym zamknąć a więc pracę razem ze mną straciłoby nie 10 a 11 osób, co dalej powoduje że bez środków do życia pozostają ok. 22 osoby (żony/dzieci pracowników). Najstraszniejszy w tym wszystkim nie jest jednak sam ten ruch, najstraszniejsze jest to, że osoby które to zarządziły, które codziennie decydują o naszym życiu, najprawdopodobniej po prostu nie wiedzą jakie konsekwencje niesie to ze sobą...


Jeśli podczas minionych wyborów głosowaliście na którąś z partii dążącą do utopijnej kosmopolitycznej wizji zjednoczonej Europy, to wypada mi Wam pogratulować, możecie otwierać szampany. Pytanie tylko czy ta droga jest najlepszą z możliwych...

„Kosmopolityzm oferuje nam jeden wielki kraj, który jest, owszem, dobry; nacjonalizm oferuje setkę krajów, z których każdy jest najlepszy. Kosmopolityzm daje nam stopień równy, nacjonalizm stopień najwyższy.” - Gilbert Keith Chesterton


Marek "ermak" Jasiura

0 komentarze:

Prześlij komentarz