9 października 2011

Kobieto - znaj swoje miejsce! cz.1


Tak, zgadliście. Dzisiaj będzie o równouprawnieniu. Nie tak dawno „ermak” pisał o równości i tolerancji, propagowaniu homoseksualizmu etc., skoro więc wczuliśmy się już w tego typu klimaty, zahaczmy przy okazji o sprawy szeroko pojętego feminizmu i dyskryminacji płciowej. Drodzy obrońcy patriarchalnej rodziny, drogie feministki głoszące aborcję jako prawo do dysponowania własnym ciałem, jesteście gotowi?



Jakiś czas temu feministki z Ukraińskiej organizacji ,,Femen” protestowały w Warszawie przeciwko dyskryminacji kobiet w związku z organizacją przez Polskę i Ukrainę Euro 2012. Skąpo ubrane, pozujące na alternatywną i wypaczoną wersję maskotek tejże imprezy (swoją drogą niezbyty udanych), przybierając wyuzdane pozy, protestowały przeciwko – ich zdaniem – utrwaleniu przez imprezę wizerunku Ukrainy i Polski jako ośrodków tak zwanej seks turystyki. Gdy czytałem relację z owego protestu, nasunęły mi się pewne przemyślenia. Po pierwsze, moim zdaniem Ukraina – przynajmniej dla samych Polaków (męskiej ich części?) – już stała się swoistym synonimem prostytucji i seks turystyki, a stereotypowa Ukrainka to tzw. łatwa dziewczyna. Szczerze wątpię, by mistrzostwa piłki nożnej mogły ten silnie utrwalony obraz naszego wschodniego sąsiada pogłębić.


Druga myśl jaka pojawiła się w mojej głowie, dotyczyła postrzegania Ukrainy przez Polaków. Stereotyp Republiki Ukrainy to przede wszystkim kraj zacofany. Jakkolwiek źle by w Polsce nie było – zawsze można się pocieszyć, że w końcu jest u nas lepiej niż na wschodzie. Czy aby na pewno?


Nie tak dawno w WS/PS (Wozduszne Sily/Powitjani Sily – odpowiednik naszych Sił Powietrznych/Wojsk Lotniczych) Ukrainy miało miejsce interesujące wydarzenie. Ukrainka Wiktoria Mokotowa ukończyła Charkowski Uniwersytet Wojsk Lotniczych, otrzymując przydział do służby na naddźwiękowych samolotach myśliwskich MiG-29. Tym samym ma stać się pierwszą kobietą w historii Ukrainy pełniącą służbę na naddźwiękowych samolotach myśliwskich (czy się to stanie - później). W tej chwili, drogi czytelniku, myślisz zapewne z politowaniem o zacofanej Ukrainie, w której dopiero teraz kobiety dopuszczono do tej roli. Słyszałeś przecież o ,,laskach na myśliwcach” w USAF (United States Air Force). Wyczytałeś może kiedyś w prasie, że terrorystę Abu Musabe Al.-Zarqaw-iego posłała na tamten świat bomba zrzucona z F-16C kierowanego przez kobietę. No a w końcu, przecież i u nas kobiety latają w wojsku na odrzutowcach – widziałeś reportaż z kobietą latającą na Iskrze parę lat temu. A na Ukrainie dopiero teraz?!


Przygotuj się więc na brutalne zderzenie z polską rzeczywistością – ilość kobiet służących na naddźwiękowych lub odrzutowych samolotach w Siłach Powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej wynosi aktualnie... 0.


Jeśli w tej chwili czujesz się, drogi czytelniku zaskoczony, pozwól że przybliżę Ci jak wygląda droga typowej dziewczyny marzącej o F-16/MiG-29/Su-22/ lub choćby poddźwiękowej Iskrze.
Dziewczyna taka dostaje się do Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Na 3. i 4. roku przechodzi szkolenie praktyczne – najpierw na turbośmigłowych Orlikach, potem na odrzutowych Iskrach.
W przypadku co niektórych dziewczyn, zwykle w okolicach połowy szkolenia na Iskrze, na lotnisku pojawia się ekipa jakiejś telewizji, która filmuje przygotowania i loty dzielnej pilotki oraz przeprowadza wywiad z pierwszą/kolejną kobietą w Polsce latającą na wojskowych odrzutowcach. Ot, szopka na całego, powtarzana raz po raz.


Jednak naprawdę interesujące rzeczy zaczynają dziać się na kilka tygodni przed promocją kandydatki. Wówczas to, po zakończonym szkoleniu na odrzutowcach (wartym kilka milionów złotych), nie mogąc się doczekać kiedy nareszcie będzie mogła dosiąść wymarzonego F-16/MiG-29/Su-22, harda dziewoja dowiaduje się, że ,,niespodziewanie” zmieniono jej przydział – otóż, (dla jej własnego dobra/z uwagi na aktualne potrzeby kadrowe SP/wpisać jakąkolwiek bezsensowną formułę) zamiast do fruwania naddźwiękowcami, zostaje przydzielona do:
  1. (jeśli ma szczęście) 13. eskadry lotnictwa transportowego w Krakowie-Balicach, gdzie przejdzie szkolenie i będzie latać na samolotach transportowych
  2. (jeśli ma pecha) Do innej jednostki Sił Powietrznych, by latać na transportowych lub patrolowych M-28/An-28 lub – tak surrealistyczne przypadki też były – 40-letnich, poczciwych dwupłatowcach An-2 (!), by wozić skoczków spadochronowych/szkolić przyszłych pilotów transportowców.

BUM! Nasza dzielna pilotka przeżywa brutalne zderzenie z rzeczywistością. Oczywiście może się od decyzji odwoływać, aczkolwiek jak do tej pory nie słyszałem by takie odwołanie zostało kiedykolwiek rozpatrzone pozytywnie.


Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy? Dlaczego kobieta w Polsce naddźwiękowcem latać nie może (kwestię tego w jak bezsensowny sposób – miliony wywalone na to jedno szkolenie na Iskrze robią swoje – jest to jej uniemożliwiane na razie zostawmy)?


Zastanówmy się najpierw, czy kobieta w ogóle naddźwiękowcem latać powinna.
Ongiś, komentując pokaz ,,Thunderbirds” – zespołu reprezentacyjnego USAF - w składzie których latały wówczas 2 ,,laski” , popularny ostatnio ekspert lotniczy, Tomasz Hypki, nie omieszkał wspomnieć, że kobiety są gorzej przystosowane do pilotowania myśliwców, w szczególności znoszenia przeciążeń, zaś Mjr Nicole Malachowski i Mjr Samanta Weeks zostały do ,,T-birds” przyjęte wyłącznie z przyczyn politycznych.
Tak, prędzej czy później w tego typu dyskusji ktoś MUSI - wprost bądź nie wprost - powołać się na serię badań przeprowadzonych wieki temu w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej (WIML), które ponad wszelką wątpliwość dowiodły, że kobiety mają gorszą tolerancję przeciążeń niż mężczyźni. Koniec i kropka?


No dobrze, skoro przedstawicielki płci piękniejszej się fizycznie do latania nie nadają to wiele by to wyjaśniało. Bo przecież z całą pewnością WIML dowiódł tego słusznie i jest to fakt nie do podważenia, nieprawdaż?


Osobiście, pomimo poszukiwań, nie udało mi się dotrzeć do sławetnego opracowania polskiego WIML-u. Przeczytałem za to trochę prac amerykańskich na temat tolerancji dotyczącej lotniczych przeciążeń. I zgadnijcie co? Amerykańscy naukowcy jeden po drugim – łańcuchowo - dochodzą do konkluzji, że nie ma zauważalnych różnic w tolerancji przeciążeń pomiędzy kobietami a mężczyznami lub też badania na ten temat są na razie niewystarczające, aby takowe różnice stwierdzić. Amerykanie – posiadający jedne z najliczniejszych i z pewnością najlepiej i najnowocześniej obecnie wyposażonych Sił Powietrznych oraz dysponującym jednym z najlepszych – a z całą pewnością zdecydowanie lepszym niż Polskie – zapleczy badawczo-naukowych i technologicznych, stoją w jasnej sprzeczności ze stanowiskiem polskiego WIML-u. Zwracam tu uwagę na fakt, że w przypadku Polski mowa o jednym instytucie, zaś amerykańskie prace pochodziły z kilku uniwersytetów/instytutów/organizacji, na dodatek współczesnych, a nie z wiekowym już badaniem.


To jednak jeszcze nic. Najciekawsza jest praca wykonana pod przewodnictwem Jamesa W. Dooleya, która poświęcona jest specjalnie tolerancji przeciążeń przez kobiety. Autor stwierdza w niej, że kobiety wyposażone w specjalnie dopasowane do ich anatomii ubiory przeciw-przeciążeniowe, wykonane w ramach owych badań (aż do tego czasu i jeszcze długo po nich musiały latać w męskich, gdyż innych po prostu nie było) odznaczały się większą tolerancją przeciążeniową niż ich koledzy (_!_) w przygotowanych pod kątem męskiej anatomii ubiorach.


Skoro więc w USA udowodniono że ,,laski” nadają się tak samo lub być może nawet bardziej do śmigania w kabinach MiG-29/F-16/Su-22/TS-11, dlaczego to dla nich, a nie dla facetów, droga do wyżej wymienionych służb jest w Polsce zamknięta?

C.D.N.

Super_Soldier_PL

2 komentarze:

ermakowy pisze...

Tak z ciekawości zapytam, czy wiesz może jaki jest procent kobiet w Polsce, a jaki w USA które chcą przechodzić szkolenia i później latać na naddźwiękowcach?

Super_SoldierPL pisze...

Nie znam danych na temat kobiet chętnych przechodzić szkolenia w Polsce. Szczerze wątpię by w ogóle ktoś kiedykolwiek wykonywał ankiety/badania w tym kierunku. Znana jest mi natomiast liczba kobiet-pilotów w SP w Polsce i USA (odp. kilkanaście i 568 - dane z 2010 (PL) i 2006 roku (USA), a także przybliżona liczba kobiet które przeszły szkolenie pod kątem naddźwiękowców w Polsce (poniżej 10, niedługo przybędą zapewne kolejne 2-3) oraz liczba kobiet latających na naddźwiękowcach w USA (około 50 w 2004 roku, obecnie nie znam).
Przy czym trzeba pamiętać o jednym - oprócz tych około 50 kobiet na samolotach naddźwiękowych w USA, są także inne (nie podejmuję się szacować liczby) latające na bojowych samolotach odrzutowych poddźwiękowych. W Polsce zaś droga dla kobiet jest zamknięta nie tylko do sam. naddźwiękowych, ale także odrzutowych poddźwiękowych (TS-11 Iskra, w przyszłości nowy samolot klasy LIFT - o ile będzie poddźwiękowy).

Prześlij komentarz