15 października 2011

"Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci"



Ostatnimi czasy wiele mówi się (także na tym blogu) o tolerancji, o związkach homoseksualnych i wychowaniu dzieci w świadomości trzech równorzędnych orientacji seksualnych (hetero, homo, bi). Coraz częściej wskazywane są nam kraje zachodnie - z Holandią na czele - jako kraje wyjątkowo tolerancyjne, a w związku z tym nowoczesne. Gdy my jako naród jesteśmy przeciwni aborcji, eutanazji, legalizacji urzędowych związków homo czy adopcji dzieci przez takie pary, to słyszymy z ust naszego premiera że "Naród nie jest na to jeszcze (!) gotowy". Hm, ale czy aby na pewno kraje takie jak Holandia są godnymi wzorcami do naśladowania? 


Od czasów Starożytności dziecko stanowiło istotny element światowej kultury, rozwoju cywilizacji. W wieku lat 7-8 kończyło sielankowe dzieciństwo, a zaczynało ciężkie, robocze życie. W Średniowieczu finisz dzieciństwa męskiego potomka świętowane był huczną imprezą, na której dokonywano postrzyżyn dzieciaka i oddawano go w męskie ramiona ojca. Wychowanie w czasie obydwu epok było niezmiernie surowe, mające na celu zahartowanie rodzimej latorośli. Za przykład niech posłuży Sparta, w której syna wysyłano na parę miesięcy w górskie tereny, gdzie też musiał przetrwać bez żadnego wsparcia i pomocy. Wychowanie dziecka stanowiło ważny element budowania osobowości, siłą wprowadzane reguły w dzieciństwa dawały profity w przyszłości. Pociecha buntować się nie mogła, ale i nie chciała, wierzyła w swych rodzicieli. "Mądrością dziecka jest ufność"*. O wychowanie dziecka dbano, a każde przewinienie traktowane było niezwykle surowo, np. wymierzenie chłosty cielesnej za kradzież ziemniaka. Dzisiaj uznaje się "bezstresowe wychowanie", powtarza zdanie że szkoła powinna wychowywać etc. Dodatkowo dziecko straciło na wartości, nie jest uważane za dar. Cywilizacja stoi na takim poziomie, że potrafimy uprawiać seks bez dzieci i mieć dzieci bez seksu.

"Czego Jaś się nauczy, to Jan będzie umiał". Dzieci naśladują starszych,widząc w nich pierwsze autorytety. Tak samo telewizję, radio czy internet uważają za całkowicie prawidłowe źródło informacji, rzetelne i nieomylne. Miałem okazję przekonać się o tym pod koniec zeszłego roku, gdy moja najmłodsza, 9-letnia natenczas siostra powiedziała do dziennikarki, że słyszała o agencie w Smoleńsku. Tak od małego telewizja wychwytuje młode umysły, a te usłyszane informacje przekazywane są dalej.

Od kilku lat w Niemczech na terenie gimnazjów i liceów prowadzona jest edukacja seksualna. W ramach tego projektu w szkołach wypuszczane są ulotki, książeczki, wywieszane plakaty, odtwarzane filmy. Wszystko ażeby uświadomić młodego człowieka, co go czeka i jak powinien się zachować, cel niezwykle szczytny. W ramach operacji tej Niemiecka Instytucja Federalna rozprowadziła po szkołach niemieckich ulotki poruszające właśnie temat wychowania seksualnego. Oto cytaty z niej zaczerpnięte: "Ojcowie nie poświęcają łechtaczce i waginie córki wystarczająco uwagi. Zbyt rzadko ich pieszczoty obejmują te rejony ciała (...) Dziecko dotyka wszystkich części ciała ojca podniecając go, ojciec powinien robić tak samo". Wszystko zaprezentowane i wpajane nastolatkom w szkołach, a wyprodukowane przez Niemiecką Instytucję Federalną! Jawna zgoda na pedofilię w rodzinie, a nawet powiedziałbym zachęta do takowych czynów.

W Holandii, gdzie - jak wiadomo - wolno znacznie więcej niż gdzie indziej, emitowany jest odpowiednik polskiego "Od przedszkola do Opola". I tak oto w programie skierowanym do małych, nieświadomych, niewykształconych jeszcze emocjonalnie dzieci widzimy nastolatka śpiewającego o swoich rodzicach "tatach". Do przyjemnej dla dziecięcego ucha muzyki dodany tekst o homoseksualizmie i zaletach z tym związanymi. "Mam dwóch ojców, żyje nam się dobrze" wykrzykuje w refrenie młodzieniec, a cała publiczność złożona z 10-latków entuzjastycznie podskakuje. 

W katolickiej do szpiku kości niegdyś Hiszpanii sytuacja także uległa drastycznej zmianie. Nie tak dawno w tamtejszych szkołach rozpowszechniono komiksy o tematyce rzekomo wychowawczej. Cała historyjka jest całkowicie zboczona i wręcz obrzydliwa, więc podam zaledwie jeden jej fragment. Na rysunku widoczny jest byk, a dokoła niego 3 mężczyzn i kobieta. Jeden z facetów trzyma zwierzę za wielkie przyrodzenie i mówi: "Paaatrz, jaki okaz!". Kobieta na to pyta się: "Myślisz, że mi wejdzie?" i dostaje odpowiedź: "Na pewno, przecież ostatnio wsadzaliśmy Ci butlę butanu". Przypominam, materiały dostępne wśród 13-19-latków.

Jednakże "edukacja" seksualna w niektórych miejscach nie czeka zwłoki i rozpoczynana jest już na poziomie przedszkolnym. Przykładowo w Niemczech do czynienia mieliśmy z opowiadaniami o tym, jak mąż odszedł od żony i związał się z innym mężczyzną, a następnie we dwójkę wychowywali jego syna. Narracja prowadzona przez to właśnie dziecko, które wymienia wyłącznie zalety takiego rozwiązania. W jednym z norweskich przedszkoli wprowadzono natomiast zakaz zakładania... ubrań. Dzieci biegają i bawią się w strojach Adama i Ewy, bez wyjątków.

Czy aby ta nowoczesność udowadniana nam na każdym kroku, to samo szczęście związków homoseksualnych, ta równość, to aby na pewno dowód dojrzałości narodu? Na świecie mamy wizerunek geja czy lesbijki jako osoby szczęśliwej, w stałym związku, takiej jak hetero, tylko czującej pociąg do płci tożsamej z własną. Prawda jest całkowicie inna! Według badań jeden na trzech schwytanych pedofili okazuje się być homoseksualistą (niektórzy woleliby, aby te 33% mieli księża) i zaledwie 1% (_!_) gejów posiada jednego, stałego partnera. Ja osobiście czuję się urażony tymi wszystkimi aktami rzekomej "obrony przed homofobami", ja mam w konstytucji zapisaną wyraźnie tolerancję wyznania, która jest łamana propagowaniem homoseksualizmu, a ten jest sprzeczny z mą religią, ja czuję się prześladowany. Czy aprobata dla działań homoseksualistów i pedofili to to, czego naprawdę potrzebujemy? Hm, chyba "Naród nie jest na to JESZCZE gotowy"**.


* Jan Twardowski
** Donald Tusk

Paweł Szala

3 komentarze:

Ola pisze...

To wszystko racja. Nasz naród nie jest JESZCZE na to gotowy i nie wydaje mi się, aby to "jeszcze" szybko zniknęło z tej wypowiedzi. Przyznam, że z jednej strony akceptuje homoseksualizm. Na prawdę nie widzę żadnych przeciwwskazań, dla których miałabym postępować inaczej, ale mimo to nie zauważyłam, aby którykolwiek homo łamał zasady konstytucyjne. Nie wiem, może tak w istocie jest, ale po prostu nie zwracam na to uwagi. Jest jednak rzecz, z którą się zgodzę. Owszem, akceptuję homoseksualizm, ale zdecydowanie nie popieram adopcji przez nich dzieci. Tutejsze społeczeństwo nie jest na to gotowe i nie sądzę, aby kiedykolwiek było.
Pozdrawiam i czekam na kolejne teksty :)

ermakowy pisze...

Zezwolenie na adopcje przez homosiów, to nie kwestia gotowości społeczeństwa. Być gotowym na coś, to stać się lepszym, dorosnąć do czegoś, wzrastać, profitować, rozwijać się. Akceptacja adopcji o której mowa to cofanie się...

Paweł Szala pisze...

Agitacja homoseksualizmu, to naruszenie wolności wyznania w państwie. Według mojej religii homoseksualizm jest niedopuszczalny, a państwo uznaje tolerancję wyznania, więc wszelka zgoda na takowe działania zaburza tę tolerancję i obraża Kościół Katolicki.

Również pozdrawiam! :)

Prześlij komentarz