31 października 2011

"Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się."


Autor: Elżbieta Stanek


"Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek. 



Jakże wiele spraw w dzisiejszym świecie jest ukazywanych w krzywym zwierciadle. Ludzie niejednokrotnie nie mają pojęcia i nie rozumieją, czym naprawdę są tematy, w kwestii których wyrażają się z sarkazmem, cynizmem, ironią. Tak przykładowo dzieje się z terminem w XXI. wieku mało modnym, wyalienowanym, wręcz mało znanym, a jest to świętość.


Kim jest święty? Dziwak zamknięty w klasztorze? A może starsza pani, powtarzająca wciąż tylko, czego nie wolno nam robić. Jeszcze ktoś by stwierdził, że to przymiot zarezerwowany dla księży i zakonnic z poważną miną, wpatrujących sie bezustannie w obraz przy ołtarzu i odklepujących kolejne "zdrowaśki". Czyż nie tak właśnie jawi nam się świętość? Pomyślmy... Jeśli to prawda, to cóż, rzeczywiście nie ma się czym fascynować, a wręcz przeciwnie - najlepiej byłoby zamknąć się w klasztorze izolatce i nie ruszać się na krok! Tak też - błędnie - świętość wyobraża sobie gros społeczeństwa.


Znów w grę wchodzi stereotyp. W gruncie rzeczy, święty to człowiek, który kocha Boga i ludzi. To ten, który mimo wszystko pozostaje wierny wierze i nie boi się jej wyznawać - nie wstydzi się Chrystusa. Wiadomo, że ma też swoje gorsze chwile i upadki, ale taka już natura ludzka! Sam Kartezjusz, chcąc ukazać lapidarnie, jak bardzo człowiek jest istotą wątłą psychicznie, powiadał: "Wątpię, więc jestem". Ważne, by nie poddawać się w codziennym trudzie i znoju, dźwigać swój krzyż, walczyć o dobro, strzec wyznawanych wartości katolickich, poznawać i wypełniać wolę Stwórcy, przestrzegać Jego przykazań, które są elementarnymi zasadami miłości i wskazówkami na prowadzenie godnego życia. A gdy upadniemy, powstawać ponownie. Przecież nawet papież się spowiada.


Wiadomo, że wierzyć łatwo nie jest, wręcz przeciwnie! Taka droga jest drogą wyrzeczeń i trudu, które nadają egzystencji odgórny, szczytny cel, a nie są kolejnym dniem spędzonym w myśli "Carpe diem babe". Dobrze też pamiętać, że ”Wielka świętość polega na wypełnianiu małych obowiązków.”* Nie potrzeba też być męczennikiem, aby dążyć do świętości, choć niejednokrotnie katolik spotyka się z prześladowaniami ze strony innych, którzy nie rozumieją istoty wiary i pragną ją stłamsić. To przykre zjawisko... Gdzie się podziała wolność osobista? W takiej sytuacji nasuwają się jednak słowa: ”Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, bo wielka jest wasza nagroda w niebie”**. Widzimy więc, że świętość kosztuje, ale jest wiele warta.


Nie mówmy, że święty to zamknięty w sobie indywidualista, bez cienia uśmiechu . Pismo Święte mówi, że „Radość serca- to życie człowieka”***, człowiek został stworzony do szczęścia, a przykładem tego jest św. Joanna Molla - wspaniała żona i matka pięciorga dzieci (za ostatnie oddała życie), która promieniowała chrześcijańskim entuzjazmem. Wyżej wymieniona kobieta ukazuje nam też, że świętym może być każdy - także i zwykły współmałżonek, jeśli dobrze wypełnia swoje powołanie, jakim jest życie w rodzinie. Osiąga wtedy spełnienie, wie, że czyni dobrze i ma pokój w sercu, którego chyba każdy z nas pragnie. Nie mylmy także świętości z obłudą, która charakteryzuje się przerysowaniem, wyrażaniem rzekomych uczuć religijnych na pokaz. Nie o to chodzi. Problem ten w karykaturalnej skali przedstawiony został w Molierowym "Świętoszku". Z wiary i życia w łasce uświęcającej sądzić będzie nas Bóg, nie sąsiedzi. Każdy "katolik" powinien mieć to na względzie.


Jesteśmy jako katolicy powołani do świętości. Jej elementami są m.in uczestnictwo w życiu Kościoła, który nas łączy z Bogiem poprzez sakramenty - Jego dary oraz szukanie u Niego pomocy, unikanie zła, które nas niszczy, a także wypełnianie planów, które dla nas ma, a On pragnie zawsze szczęścia człowieka, by miał życie w pełni, ponieważ go miłuje. „Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie(...)mówi Pan(...).”**** Czyż słowa te nie są kwintesencją miłości?


Życie jest walką. Trzeba się opowiedzieć po jednej ze stron: dobro albo zło. Nic pośredniego, bo lepiej być nawet „zimnym”, niż „letnim”- mówi Jezus. Decyzja należy do każdego, a wybierając Boga, wybiera się wolność, szczęście, świętość, czyli normalność, jaką człowiek posiadał jeszcze przed grzechem pierworodnym. Tak właśnie - NORMALNOŚĆ.

*-św.Josemaría Escrivá de Balaguer
**-Mt 5,12
***-Mdr Syr 30,22a
****-Iz 54,10

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Całkiem udany debiut, powodzenia w dalszym pisaniu.

Prześlij komentarz