5 września 2011

Operacja Specpułk

Od Pawła: Tekst nowego współpracownika Soczewki. Traktuje o stanie polskiej armii, a szczególnie lotnictwie. Autor opisuje przeróżnego rodzaju niezrozumiałe decyzje polityków, które prowadzą do dalszej destrukcji Sił Zbrojnych RP. Tekst bardzo dobry, gorąco polecam!



Specpułk. Od jakiegoś czasu w polskich mediach słowo to stało się czymś niczym inkantacja, tajemna formuła. Nieprawidłowości w specpułku, fałszowanie dokumentacji w specpułku, uprawnienia pilotów specpułku, rozwiązanie specpułku… nawet osoby nie mające większego pojęcia o lotnictwie czy wojskowości wiedzą czym był rozwiązany już 36Splt. Dla polaków stał się on słowem mitycznym – takim, które znane jest wszystkim, jak T-34, F-16, czy też Tu-154. Każdy obywatel wie, że Specpułk był jednostką zasianą pradawnym złem, w której działy się cyrki jakie się ludzkości nie śniły. Więc pewnie dobrze że go rozwiązano, w końcu nasze Siły Powietrzne (a może raczej Wojska Lotnicze – no bo przecież tak się to nazywało przez kilkadziesiąt lat, dopóki jacyś geniusze niecałe 10 lat temu postanowili to zmienić, podobnie jak święty układ szachownicy, która od 1918 roku była czerwono-biała, ale w 1995 zrobiła się biało-czerwona), nasze przewspaniałe Siły Powietrzne trzeba oczyścić z tego, co złe – np. Ze Specpułku.
I tutaj dochodzimy do sedna jednego z problemów, które pragnę poruszyć.


Mianowicie, jak obecni miłościwie panujący politycy z PO – partii, której kiedyś byłem wielbicielem – na naszych oczach dokonują niesamowitej manipulacji i mistrzowskiego mydlenia oczu całemu społeczeństwu.


Przygotuj się mój drogi czytelniku, i zapamiętam uważnie to co teraz powiem, a czego PO nie chce byś pojął: To nie w specpułku było źle. To w całych Polskich Siłach Powietrznych było źle. Było, i nadal jest.
Mówi się o problemach w specpułku i odpowiedzialności Rosjan. Ale CASA C-295M ,,019”, An-28/M-28 Bryza w której w 2009 zginęła cała załoga, Mi-24D który rozbił się w tym samym roku i Su-22UM3K który rozbił się w 2001 (kto to jeszcze pamięta) i pogrzebał 2 pilotów, nie pochodziły ze Specpułku a na lotniskach nie było Rosjan.

Pomimo tego, ciągle w mediach mówi się o ,,nieprawidłowościach w specpułku”. Nie mówi się o ,,nieprawidłowościach w całych SP”. Nie mówi się o pilotach lotnictwa marynarki wojennej, wśród których niektórzy mają nalot roczny 50h (znaczy się 50h są w powietrzu). Nie mówi się o pilotach Su-22 i MiG-29 – tych nie umiejących przymilić się dowódcom – wylatujących 70-80h rocznie (pewien węgierski pilot myśliwca ongiś zapytany przeze mnie ile wylatał w tym roku, odpowiedział ,,150h – strasznie mało, wiem, ale lepsze niż nic”). Nie mówi się o ludziach takich jak kpt X, który wylatał 150h, i odmówiono mu urlopu bo nie ma kiedy, musi latać i szkolić – pomimo że amerykanie wylatują i po 300h, i mają czas na 30 dni urlopu w roku. Zaiste, piękny przykład jak polscy dowódcy umieją organizować czas sobie i podwładnym.
Nie mówi się o dyskryminacji kobiet w lotnictwie (nie zastanawialiście się dlaczego na F-16 do tej pory nie lata żadna kobieta?) i spychaniu ich do lotnictwa transportowego. Wreszcie, o tym że ok. 80-90% kadry generalskiej w Siłach Powietrznych nie posiada elementarnej wiedzy lotniczej i gdyby zrobić jakiś wielki niezależny test w stylu matury, to trzeba by ich wszystkich odesłać na szkolenie lub po prostu wysłać na emeryturę. O tym, że wielu z nich awansowało lata wcześniej na wyższe stopnie tylko dlatego, że ich zwierzchnicy chcieli się pozbyć niekompetentnych podwładnych – a nie jest tajemnicą, że w wojsku już za komuny jeśli chciałeś się kogoś pozbyć ze swojej jednostki, łatwiej było dać awans niż wykopać z armii. Tak więc awansowano ich, zaś ludzi kompetentnych trzymano na niskich stopniach, bo ich pozbywać się nie chciano. I tym sposobem teraz mamy armadę niekompetentnych generałów w sztabie generalnym.

Ogólnie, jeśli miałbym wybrać jedno słowo które najlepiej oddaje sytuację naszych Sił Powietrznych, byłaby to ,,fasada”. Otóż, w naszych SP, od jakiegoś czasu, tworzy się iluzję dbania o bezpieczeństwo. Pilotom latającym na pokazach lotniczych zabrania się wykonywania pewnych manewrów, uznając je za ekstremalnie niebezpieczne (co, nawiasem mówiąc, jest bzdurą, o czym wiedzą wszyscy zorientowani z producentem samolotu włącznie). Pięknie, dbamy o bezpieczeństwo. Szkoda tylko że ta troska nie przekłada się na bardziej przyziemne sprawy niż pokazy lotnicze – i że od wielu lat nie ma dla polskich lotnisk wojskowych wielu istotnych dokumentów, że na lotnisku w Mirosławcu przez 2 lata nie potrafiono uruchomić ILS-a (ten cud techniki którego zabrakło w Smoleńsku) i takie tam durne, mało ważne bzdety. Fasada jest najważniejsza.

Czasami w mediach pojawi się problem niedofinansowania Armii. I, jakkolwiek jest to problem poważny i palący, to nie zasadniczy. Bo widzicie, najpierw trzeba zmienić wojsko tak, by nie pożerało pieniędzy nie wiadomo gdzie. By trafiały w miejsce odpowiednie. By nalot był sprawiedliwie dzielony między pilotów, a nie wedle zasady ,,znajomy dowódcy – polata więcej”.
A potem trzeba armię dofinansować. Zwłaszcza Siły Powietrzne.

 Ale o tym media nie mówią, a już na pewno nie mówią o tym nasi rządzący – którzy już nieraz udowodnili, że mają mizerne pojęcie o wojskowości.
Zamiast tego ciągle tylko specpułk i specpułk. Jedna jednostka w całych nienagannych przecież SP – no, może poza eskadrą z Balic do której należała CASA – bo o Bryzie i Mi-24 opinia publiczna nie słyszała bądź już nie pamięta. Jednostka z którą Pan Premier obiecał zrobić porządek – podobnie jak obiecywał zrobienie porządku jego podwładny, Pan Bogdan Klich, z całymi SP po tym jak dochodzenie po katastrofie CASY wykazało w nich ,,dużo nonszalancji”. No i koniec końców nowy podwładny Pana Premiera, świeżo mianowany Minister Obrony, porządek zrobił – specpułk rozwiązał. Trach – i po robocie. Zaiste, świetny sposób na zlikwidowanie problemu. Wiecie co, wiem jak rozwiązać wymienione (a wymieniłem tylko garść) problemy SP – Polskie Siły Powietrzne trzeba po prostu rozwiązać! Co?! Szalony pomysł?! A to dlaczego? Że SP są nam potrzebne? Ale przecież specpułk też był potrzebny! He? Że co?! Że prezydent będzie cywilnymi samolotami latał?

I tu dochodzimy do kolejnej istotnej kwestii: Specpułk nie służył wyłącznie do wożenia szacownych miłościwie nam panujących rządzących. Za każdym razem gdy gdzieś na świecie wybuchała wojna a jacyś polscy obywatele nie zdążyli zawczasu zwiać, do ich ewakuacji wysyłano – no właśnie, nie cywilne samoloty, ale specpułk, którego piloci, po otrzymaniu rozkazu, nie mogli jak ich cywilni koledzy zasłonić się narażaniem życia cywila w strefie wojennej – bo nie byli cywilami. Lecieli zabrać polaków z lotniska w państwie X, w którym właśnie wybuchła wojna. Żeby nie było wątpliwości – nie mam tu na myśli sytuacji z Gruzji 2008 i odmowy lądowania – wtedy chodziło o życie głowy państwa. Myślę że gdyby ten sam dowódca leciał wtedy nie z prezydentem, ale by ewakuować z Tbilisi polskich obywateli, sprawa wyglądałaby inaczej.

Ale teraz specpułku już nie ma. Zamiast niego latać będą cywilne samoloty. Gdy zaś pewnego dnia w państwie Y wybuchnie wojna i trzeba będzie ewakuować polskich obywateli – będzie problem, bo cywilni piloci mogą najzwyczajniej odmówić pakowania się w strefę wojenną i nie poniosą potem żadnych konsekwencji. Polskie Herculesy (nasze największe transportowce) są zaś w tragicznym stanie (ale czego się spodziewaliśmy po maszynach otrzymanych za darmo), z kolei CASA, delikatnie mówiąc, bierze w konfiguracji pasażerskiej trochę mało ludzi.

Być może trzeba było odebrać specpułkowi zadanie wożenia VIP-ów. Ale rozwiązanie tej jednostki i pozbycie się samolotów to kuriozum – oto bowiem nawet Czechy i Słowacja takowe samoloty i jednostki mają, o wiele liczniejsze zaś Polskie SP – już nie. O tym jednak także media nie wspominają, a Pan Premier i nowy Minister Obrony z dumą ogłaszają iż problem właśnie został rozwiązany. Kto zaś słucha ekspertów, takich jak Edmund Klich, który nie raz i nie dwa powtarzał, że ważne jest żeby zrozumieć, że problem nie dotyczy samego specpułku lecz całych SP i całego systemu szkolenia.

Zresztą już teraz opinia publiczna najprawdopodobniej jest przekonana iż problemy w SP ograniczały się do Specpułku i ew. eskadry na Balicach. A rządzący zapewniają że się z tym uporają, grzmią do mikrofonów o dymisjach, rozwiązywaniu, poprawie bezpieczeństwa. Rzekłbym że identycznie jak – z jednym wyjątkiem – ci sami rządzący grzmieli w 2008 r. po katastrofie w  Mirosławcu. I podobnie jak wtedy znów przekonują, że nieprawidłowości zlikwidowano, winnych (znaczy się głównie kozły ofiarne – można to stwierdzić po ich liczbie) zdymisjonowano i teraz już będzie lepiej…

Na koniec, żeby nie wkradły się między nas niejasności – nie gloryfikuję PiS-u czy SLD jeśli chodzi o ich okres odpowiedzialności za Armię i SP. Uważam że były równie beznadziejne pod kątem rządzenia MON-em co PO. Wszak rozkład Wojsk Lotniczych/Sił Powietrznych nie zaczął się za rządów PO, lecz gdzieś między 1998 a 2000 rokiem. SLD, PiS i PO stoją pod tym względem na tym samym poziomie. Różnica polega na tym, że nie przypominam sobie by za rządów PiS lub SLD miała miejsce tak wielka operacja rozprzestrzeniania wierutnego kłamstwa jak obecnie – wmawiania społeczeństwu, że 98% problemów Polskich Sił Powietrznych ograniczała się do 1 jednostki, którą wystarczyło rozwiązać. Że rozwiązanie tej jednostki było słuszne i nie niosło za sobą żadnych negatywnych aspektów. Że pozostałe 2% to przede wszystkim kwestia pieniędzy, a tych nie mamy, bo jest kryzys. Wreszcie, zajmowania się marginalną dla mnie (bo nie mamy na nią wpływu) kwestią odpowiedzialności Rosyjskich kontrolerów za katastrofę Smoleńską, byle by tylko nie mówić o sięgających daleko poza specpułk problemach na naszym własnym podwórku.

A co przerażające, odnoszę wrażenie, że akcja ta okazuje się być niesamowicie skuteczna.

Super_SoldierPL 

0 komentarze:

Prześlij komentarz