22 września 2011

Mamooo... Dostaliśmy koszulki "Tolerancja, równość, RPP" cz.3


Słowa „My do siebie nie pasujemy” nabierają nowego znaczenia w ustach geja/lesbijki. Tego znaczenia zdają się nie dostrzegać sami wyżej wymienieni bohaterowie wraz z członkiem stowarzyszenia Ruch Poparcia Palikota - Robertem Biedroniem - którego śmiało można ochrzcić mianem Pierwszego Geja RP. Człowieka,  u którego etyczna ekstremalność jest nadal przekraczana. Nasz PG nawołuje do tolerancji, wyśmiewając Kościół, tradycję i w sumie Polskość, np. ordynarna krytyka zachowania wiernych pod pałacem prezydenckim (ludzie dążący do prawdy); przy czym sam uczestniczy w przepychankach z policją podczas manifestacji przeciwko homofobii (ludzie dążący do zaniknięcia gatunku ludzkiego)...  „Promocja homoseksualizmu jest naruszaniem wolności innych obywateli”*. Przemyślmy czy chcemy, aby ludzie których liderem jest człowiek mający wibrator zamiast berła w ręku, zmieniali (jak sami głoszą) oblicze polskiej polityki.

Tolerancja. Na czym polega? Obecnie mówi się, że należy tolerować wszystko i wszystkich, bo każdy ma prawo robić, propagować i wierzyć w co zechce. Naprawdę tolerować, to znaczy być wyrozumiałym dla innych i znosić ich poglądy i zachowania. Gdy ktoś pali, nie wyrywamy mu papierosa z ręki, a jedynie możemy zwrócić  uwagę, aby nie robił tego w miejscu publicznym etc. Osoba taka, jeśli szanuje nasz pogląd (a więc większości w odniesieniu do społeczeństwa), powinna zaprzestać swojego działania. Jeżeli gros obywateli jest tego samego zdania, może powstać przepis zakazujący palenia tytoniu w miejscach publicznych. I tak właśnie jest.

Osobiście nie mam nic do gejów czy lesbijek, dopóki nie widzę ich w akcji. W domu mogą sobie robić co chcą, ich sprawa że nie widzą, że w żaden sposób nie są do siebie dopasowani przez naturę i Boga. „
Mówią [ludzie], że musimy tolerować homoseksualistów bo takich ich stworzył Bóg, bo Bóg jest tolerancyjny. Nieprawda, Bóg nie jest tolerancyjny, bo gdyby tak było nie stworzyłby Adama i Ewy, lecz dwóch Adamów”**. Ich zachowanie przypomina gaszenie świecy ogniem, chłodzenie lodu, albo otwieranie klucza... kluczem. Próbować mogą, więc szanuje ich odmienność, ale niech oni uszanują że nie jest przyjemny dla mnie widok osób tej samej płci w sytuacji domyślnej dla X’a i Y’a.

Homoseksualiści mają w zwyczaju nazywać się normalnymi i chcą, aby za takich ich odbierać, a przy każdej okazji starają się wyjaskrawić swą odmienność i „wyjątkowość”. Normalność chcą mi uświadomić w czasie swych ulicznych pokazów zwanych paradami równości. Czy normalny człowiek wraz z setkami innych wychodzi na ulice aby się obściskiwać, przebierać za przeciwną płeć, za księży, śmiać się z cudzych religii i zakłócać porządek dzienny tylko po to, by pokazać światu swą siłę i bezkarność? No może w formie żartu, dla szeroko pojętej formy zabawy, która niekoniecznie dobrze wygląda. Takie parady przypominają mi czasy przedwojenne na terenie Niemiec i tamtejsze manifestacje, podobieństwo zachowań lustrzane! Swoją drogą fenomen – homoseksualiści na każdym kroku krzyczą o tolerancję, a sami we wszystkim możliwych momentach obrażają Kościół katolicki. Czy to nie nazywa się hipokryzja?

Jak można wymagać od innych czegoś czego sami nie przestrzegamy? Co jest w ogóle złego w sprzeciwianiu się homoseksualizmowi i dlaczego ten sprzeciw tak bardzo drażni, np. króla lorda protektora władcę i cesarza Hiper Innowacyjnego Variactwa (HIV) Roberta IV Biedronia Wielkiego? Polska w większości jest krajem konserwatywnym i… bardzo dobrze, niech tak zostanie. Nie interesuje mnie, że Europa i świat idą w innym kierunku. Jeśli inne kraje pragną być pionierami i testerami w dziedzinie etyki i moralności - proszę bardzo, ja będę się przyglądał i uczył na cudzych błędach. Zmiany są potrzebne, ale na pewno nie w obrębie windowania regulacji prawnych parom homo, które walczą już nie tylko o prawa, ale i o wyższe przywileje. Jedyne co można w tej sprawie zrobić to skrócić smycz i założyć kaganiec. Dziękuję dobranoc.

U zdrowego mężczyzny pederasta wzbudza obrzydzenie. Ale także obrzydzenie w oczach Boga. A my mamy obowiązek wytykać ich palcami, jeżeli to im uratuje duszę wieczną przed potępieniem.” – Wojciech Cejrowski

Kazimierz Marcinkiewicz
** Wojciech Wierzejski

Marek ermak Jasiura

10 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ha ha ha. Osobiście będę głosować na RPP, pokładam w nadzieję w tę partię, pomimo pewnych kontrowersji. Ale skoro autor tekstu nazywa katoli broniących krzyża ludźmi dążącymi do poznania prawdy, to ja nie mam pytań.
Ten słynny wibrator w ręku Palikota - wiecie czemu to służyło czy powielacie opinie mediów ? Chyba to drugie....

Anonimowy pisze...

Zapomniałem dodać, nie bronię Roberta, dla mnie to pospolity pedał, albo jak mawia JKM: homuś. :)

ermak pisze...

Ci "katole" na pewno bronili słuszniejszej sprawy niż polski GejLord, nie zachowywali się zawsze na medal ale to przecież zwykli prości ludzie.

Co do wibratora, oświeć nas...

Paweł Szala pisze...

W tym momencie stanę nieco po stronie autora.

Ludzie stojący pod krzyżem stali tam niesłusznie i niezgodnie z przyjętą przez nich - rzekomo - wiarą, gdyż Kościół ideę potępił. Jednakże powstał wielki happening, a jedną z jego głównych idei było poznanie prawdy, która od 16 miesięcy nadal jest ukrywana. Więcej tutaj: http://pelo-yea.blogspot.com/2011/08/gupi-polak-po-szkodzie.html

Co do Palikota i wibratora w jego ręce, to chodziło o domniemany gwałt lubelskich policjantów i molestowanie seksualne, a konkretnie o interwencję w tej sprawie. Atoli nie widzę tutaj żadnego niemal usprawiedliwienia dla JP. Jak świadczy o wysoko postawionym urzędniku państwowym wibrator w ręce na sali konferencyjnej? Jeżeli takowy przedmiot pokazać ze sobą w szkole, na ulicy, w pracy, w teatrze i tysiącu innych miejsc, to nikt nie będzie zwracał uwagi na to, co mówimy, ale na to, co trzymamy w ręce. Bo jest to zachowanie niepoprawne dla zwykłego człowieka, a co dopiero dla członka partii rządzącej.

Ola pisze...

Od pewnego czasu regularnie czytam wpisy ukazujące się na tym blogu. To, co muszę przyznać, to fakt, że podoba mi się styl pisania. Ogólnie dobra robota, konkretne tematy, całość przyjemna dla oka itp. Nie mogę się jednak zgodzić z treścią żadnego z zamieszczonych tekstów. Rozumiem, że każdy ma prawo do własnych poglądów, mamy wolność słowa, swobodę wyznaniową (rzekomo), możemy głosować na dowolną partię polityczną. Nie wszystko jednak jest takie czarno białe. Nie każdą rzecz i nie każde ludzkie zachowanie od razu możemy zaszufladkować jako dobre lub złe. Może rzeczywiście zbyt wprost odbieram to, co piszesz (piszecie, autorów jest kilku?) Czasami jednak odnoszę wrażenie, że tak właśnie robisz. Oceniasz ludzi według własnego kryterium dobra lub zła. Dałeś wyraźnie do zrozumienia, że homoseksualizm jest czymś złym, okropnym, wręcz nieludzkim, bo przecież Bóg nie stworzył dwóch Adamów, ani tym bardziej dwóch Ew. Według mnie jednak homoseksualista jest człowiekiem jak każdy inny. Co to w ogóle za kryterium? Jak można ocieniać człowieka na podstawie tego z kim się spotyka? Dla mnie osobiście to jak rasizm, a jest to pogląd zły, sprzeczny z moimi przekonaniami. Przytoczyłeś przykład parady równości jako zachwiania przekraczającego granice dobrego smaku. Wydaje mi się, że gdyby nie takie zjawiska, to nikt by nawet nie zwrócił uwagi na dyskryminacje, z jaką ci ludzie muszą spotykać się na co dzień, bo tylko wtedy tak naprawdę jest o nich głośno. Nic dziwnego, że chcą zwrócić na siebie uwagę.
A co do polityki, o której także często miałam przyjemność czytać, to nie uważam aby konserwatyzm był dobrą drogą do rozwoju Polski, ani jakiegokolwiek innego państwa.
To tyle ode mnie. Pozdrawiam i czekam na następne wpisy.

Paweł Szala pisze...

Dziękuję za miłe słowa. :)
Co do tego, o czym piszemy. Obydwaj (autorów jest dwóch) twórcy mają bliźniaczo podobne poglądy i wyrażają na tym oto blogu miejsce budowania opinii. Jeżeli mowa o samych homoseksualistach i ich potępianiu, to bierze się to z postawy Kościoła Katolickiego, który to uważamy za autorytet.
Konserwatyzm a liberalizm to już prywatne stanowisko i pole do polemiki jest tak ogromne, że nie ma co rozpoczynać dyskusji.

Jak widać po tym przykładzie - można konstruktywnie skrytykować i to z kulturą. Za to dziękuję.

Pozdrawiam gorąco, najbliższy wpis jutro prawdopodobnie.

Super_SoldierPL pisze...

,, niech oni uszanują że nie jest przyjemny dla mnie widok osób tej samej płci w sytuacji domyślnej dla X’a i Y’a."

Pozwól Pawle, że przewrotnie zapytam - a co z osobami, dla których nie jest przyjemny (a wręcz jest oburzający i odrażający) widok dziewczyny całującej się z chłopakiem na ławce w parku? Czy przypadkiem dla takich osób spełniająca według powyższego tekstu wszelkie kryteria normalności para też nie jest odmienna, nienormalna etc. (bo według ich kryteriów moralności to jest niedopuszczalne). Myślę że odpowiedź na pytanie ,,co powinno być akceptowalne publicznie przez ogół społeczeństwa a co nie" nie jest taka łatwa i oczywista...

,,Nic dziwnego, że chcą zwrócić na siebie uwagę. " Czy w takim razie chorzy na mukowiscydozę czy stwardnienie rozsiane powinni się porozbierać/poprzebierać żeby zwrócić uwagę na swoje problemy? Czy nie wystarczyłby zwykły przemarsz bez ekscesów? Parady równości w przypadku Polski przypominają mi trochę rozpaczliwą walkę o to, by o homoseksualistach się mówiło - nieważne jak, byleby się mówiło. Lecz czy to zmienia ich sytuację? Czy parady równości sprawiają że geje przestają być wyśmiewani/szykanowani? Moim zdaniem powodują efekt wręcz przeciwny - dostarczają skrajnym konserwatystom argumentów w dyskusji przeciwko homoseksualizmowi (,,popatrzcie jak odrażające rzeczy oni robią publicznie!")...

,,nie uważam aby konserwatyzm był dobrą drogą do rozwoju Polski, ani jakiegokolwiek innego państwa. "

Myślę że najlepszą drogą do rozwoju Polski jest kompromis, swoisty wektor sumy między różnymi poglądami - podróż w skrajności nie jest chyba dobra w żadnym wypadku. Tak, wiem, niesamowicie odkrywcze. Podobnie jak stwierdzenie, że Polskie społeczeństwo (jak wiele innych) zamiast szukać kompromisu akceptowalnego dla większości (bo jacyś niezadowoleni zawsze są - choćby zwolennicy palenia homoseksualistów na stosie nie będą zadowoleni brakiem kary śmierci dla nich), woli walczyć samo ze sobą i wiecznie się kłócić...
Cóż, skoro taka wola ludu...

,,Jeżeli mowa o samych homoseksualistach i ich potępianiu, to bierze się to z postawy Kościoła Katolickiego"
Nie Pawle. Kościół Katolicki (jego kierownictwo) w oficjalnym stanowisku nie potępia homoseksualistów. Kościół nie potępia też homoseksualizmu (jako skłonności - bo i jak skłonność sama w sobie miała by być grzechem) - potępia dopiero jego praktykowanie (uleganie tej skłonności, przez magisterium Kościoła i KKK uznawane za grzech). A wszystko to w myśl idei ,,potępiaj grzech, miłuj grzesznika" - która, nawiasem mówiąc wielu ,,żarliwym katolikom na krucjacie przeciwko złu" zdaje się być zupełnie obca...

Paweł Szala pisze...

Na samym początku proszę o zwrócenie uwagi na autora tekstu, bo to nie jest sygnowane moim nazwiskiem. Z drugiej strony nie oznacza to, że nie zgadzam się z postawionymi tezami.
"Pozwól Pawle, że przewrotnie zapytam - a co z osobami, dla których nie jest przyjemny (a wręcz jest oburzający i odrażający) widok dziewczyny całującej się z chłopakiem na ławce w parku? Czy przypadkiem dla takich osób spełniająca według powyższego tekstu wszelkie kryteria normalności para też nie jest odmienna, nienormalna etc. (bo według ich kryteriów moralności to jest niedopuszczalne). Myślę że odpowiedź na pytanie ,,co powinno być akceptowalne publicznie przez ogół społeczeństwa a co nie" nie jest taka łatwa i oczywista..."
Kultura narodowa budowana przez stulecia i oparta na chrzcie Polski oraz 1000 lat chrześcijaństwa pozwala stwierdzić, że zachowanie dla danych dwóch osób różnych płci jest lepiej rozumiane niż dla pary homo. Twierdzenie jest subiektywne (jak i cały blog), ale na pewno nie bezpodstawne.

"Czy w takim razie chorzy na mukowiscydozę czy stwardnienie rozsiane powinni się porozbierać/poprzebierać żeby zwrócić uwagę na swoje problemy? Czy nie wystarczyłby zwykły przemarsz bez ekscesów? Parady równości w przypadku Polski przypominają mi trochę rozpaczliwą walkę o to, by o homoseksualistach się mówiło - nieważne jak, byleby się mówiło. Lecz czy to zmienia ich sytuację? Czy parady równości sprawiają że geje przestają być wyśmiewani/szykanowani? Moim zdaniem powodują efekt wręcz przeciwny - dostarczają skrajnym konserwatystom argumentów w dyskusji przeciwko homoseksualizmowi (,,popatrzcie jak odrażające rzeczy oni robią publicznie!")..."
Sprawa dzisiaj wygląda tak, że homoseksualizm jest wręcz propagowany przez media, stał się modny. I w dzisiejszej Polsce z pewnością katolicyzm jest bardziej prześladowany niż ta niecodzienna (?) orientacja. Normalny przemarsz - można, ale po co? Nic im się nie dzieje, a na paradach gwałcą wszelkie normy moralne przebierając się za księży i "pieprząc" w sutannach publicznie, przyklejając genitalia do krzyża i wiele innych.

"Myślę że najlepszą drogą do rozwoju Polski jest kompromis, swoisty wektor sumy między różnymi poglądami - podróż w skrajności nie jest chyba dobra w żadnym wypadku. Tak, wiem, niesamowicie odkrywcze. Podobnie jak stwierdzenie, że Polskie społeczeństwo (jak wiele innych) zamiast szukać kompromisu akceptowalnego dla większości (bo jacyś niezadowoleni zawsze są - choćby zwolennicy palenia homoseksualistów na stosie nie będą zadowoleni brakiem kary śmierci dla nich), woli walczyć samo ze sobą i wiecznie się kłócić...
Cóż, skoro taka wola ludu..."
Żadna skrajność nie jest dobra, ale ja uważam, że lepiej stawiać na konserwatyzm niż na liberalizm. Nie we wszystkim kwestiach i nie zawsze, ale głównie.

"Nie Pawle. Kościół Katolicki (jego kierownictwo) w oficjalnym stanowisku nie potępia homoseksualistów. Kościół nie potępia też homoseksualizmu (jako skłonności - bo i jak skłonność sama w sobie miała by być grzechem) - potępia dopiero jego praktykowanie (uleganie tej skłonności, przez magisterium Kościoła i KKK uznawane za grzech). A wszystko to w myśl idei ,,potępiaj grzech, miłuj grzesznika" - która, nawiasem mówiąc wielu ,,żarliwym katolikom na krucjacie przeciwko złu" zdaje się być zupełnie obca..."
Toczę na ten temat niemal krucjatę na innym forum. Całkowicie zgadzam się z Twoją opinią, bo o taką samą się biję. To był skrót myślowy. My homoseksualistów nie potępiamy, ale zgodnie z doktryną Kościoła staramy się ich przekonać, że to co robią to nienormalność. Sam homoseksualizm u człowieka nie jest grzechem, ale grzechem jest go praktykowanie.

Super_SoldierPL pisze...

1. Przepraszam, miałem odpowiedzieć na twój komentarz, potem do tego postanowiłem dodać odpowiedź do fragmentu tekstu i jakoś tak się probiło :P. Wiem że nie jesteś autorem tego tekstu.
2. Fragment odnośnie parad równości był skierowany do tezy Oli o konieczności zwracania na siebie uwagi.
3.,,Całkowicie zgadzam się z Twoją opinią, bo o taką samą się biję.". Nie jest to opinia, lecz fakt. Przytaczałem oficjalne stanowisko zatwierdzone przez władze Kościoła, a nie własne zdanie (w odpowiedzi na twój skrót myślowy odnośnie tego stanowiska).
Jeśli zaś chodzi o moją opinię na temat homoseksualistów, to jestem w 100% pewien że się z nią nie zgadzasz:) Bo ja nie uważam praktykowania homoseksualizmu za nienormalność (Stojąc w sprzeczności ze stanowiskiem władz Kościoła).
Ogólnie czytając tego bloga stwierdzam że pomimo iż w wielu poglądach się zgadzamy, w równie wielu mam zdanie zupełnie sprzeczne z nurtem tego bloga (którego to zmieniać nie próbuję. Od początku zamierzałem tu pisać - oczywiście mówię o artykułach, nie komentarzach :)) - wyłącznie o wojskowości i obronności i zamiarów nie zmieniłem.

Pozdrawiam

Paweł Szala pisze...

Mea culpa. Zgadza się - to jest fakt, a nie opinia.

Co do homoseksualistów nie zgadzamy się niestety, ale nie widzę, aby to miało stanowić problem większy. Nigdy nie ma tak, aby się wszyscy ze wszystkim zgadzali, a z dyskusji mogą wyjść pozytywne konkluzje.

Pozdr.

Prześlij komentarz