6 sierpnia 2011

A gdyby tak...


Od Pawła: tekst początkowo niepozorny zadaje też głębsze pytania, nie najłatwiejszy w pojęciu, ale nie powinien też stanowic większego wyzwania. Serdeczenie zapraszam do lektury i komentowania, a teraz głos niech przejmie brainless...

Nie będę się przedstawiał, bo nie o to tu chodzi. Moja osoba mogła by nastawiać jeszcze przed przeczytaniem poniższego dialogu na jego negatywny, bądź pozytywny odbiór, a nie o to tu chodzi. Wtopię się w tłum i pozostanę przy wymownym pseudonimie – brainless (eng. bezmózg)...

- Pogdybajmy, więc na tematy przeróżne, a mimo to krążące wokół jednego.
- Po co?
- Bo gdybając szukamy.
- Kogo?
- A może raczej czego.
- ?
- Prawdy, która jest jedna, a nie z osobna indywidualna dla każdego.
- A co w tym złego?
- Ha! Pogląd nad zbyt sprytny, aby każdy dostosowywał świat do siebie, wszakże człowiek jest chytry.  Pomyśl co by było gdyby, nie było jednej prawdy i każdy żyłby według zasad, które sam sobie wyznaczył?
- Szczęście i raj na ziemi. Toż przecież każdy byłby panem sam dla siebie, każdy żyłby w zgodzie z własnym prawem, własnego prawa nikt by łamał, sam siebie nikt by nie okłamał.
- Może i masz racje, ale co będzie jeśli moje zasady będą sprzeczne z twoimi. „Zgodnie z prawem, zajmuje to pole, od teraz jest moje, a ty odejdź bo skończysz w hmm... tamtym o to dole”.
- „Ależ panie, jak to możliwe skoro na tym polu moje plony zasiane?”
- Chyba zauważyłeś przyjacielu, że ten pogląd jest dość konfliktowy. Jednak my, którzy wstecz patrzeć potrafimy, wiemy - ucząc się na przodków błędach – że demokracja kluczem do zgody.
- Tak to prawda, ale co gdyby...
- Gdyby co?
- No wiesz... Gdyby zmanipulować ludzi, aby nas wybrali, albo sfałszować wyniki, dać ludziom wiarę w to że ich głoś się liczy. Sprawować władze w zgodzie z poddanymi, dać im wolność, i niezależności poczucie. Przecież nie każdy jest w stanie decydować za siebie, a co dopiero mieć głos, który może wpłynąć na to jak rozwinie się kraj.
-  Autorytaryzm mówisz, że być może lepszy? Też tak myślę, ale jeśli na „tronie” siedzimy my -  ludzie którzy choć próbują świat pojąć, nie myśląc tylko o sobie, a o tych nad którymi sprawujemy władze. Bo co gdyby, na nasze miejsce „wepchał” się nowy. Bez serca dla innych, mniej uduchowiony, bez szczytnych celów, żyjący tylko dla siebie?
- Klęska ludzi, strach i cierpienie?
- Tak właśnie. A to już przecież domena totalitaryzmu. Granica wąska pomiędzy trzema systemami, a tak wyraźnie przez naukowców i myślicieli wykreślona, aby człowiek bezmózgi taki, jak my głupi i szary, miał złudzenie życia w świecie, gdzie może wiele, a tak naprawdę wcale. Do tego jest chroniony prawem ogólnym, które obowiązuje każdego, aby nikt nikomu nie wyrządził krzywdy i szkody. Doszliśmy więc do kierunku liberalnego, liberalizmu.
- A gdyby tak on obowiązywał?
- Dziwi mnie Twoje pytanie, bo świat właśnie zgodnie z jego myślą się rozwija. Zauważ, że możesz zrobić wszystko co nie szkodzi bezpośrednio – to ważne słowo, bo po co patrzyć w przyszłość, nasze władze to na pewno lepiej zrobią – drugiej osobie. Możesz pić, palić, ćpać. Możesz iść do domu w, którym mieszka wiele kobiet wybrać jedną z nich i za opłatą mieć ją tylko dla siebie. Możesz spotkać też taką której płacić nie musisz, tylko które z was jest w tedy wspomnianą dziwką?
- To przecież obopólna korzyść, więc żadne.
- Widzę więc, że chcesz  żyć w świecie gdzie każdy ma swoją prawdę. Wróć...
- Ale...
- Nie przerywaj, teraz ja mówię, brak kultury  -  „dzisiejszy świat” -  jak ja to lubię. Wróćmy jednak do niewolnictwa?
- Czego?
- Niewolnictwa. Zaufaj mi teraz, a na końcu uwierz. Zamknij oczy.
- Po co?
- Zrób to, a otworzysz je ze zdwojoną mocą. Wyobraź sobie – to nie będzie miłe, więc pamiętaj że gdybamy...
- Dobrze.
- Wyobraź sobie, świat w którym żyjesz ten prawdziwy, możesz znaleźć się wszędzie, możesz latać jak we śnie, widzisz wszystko i wszystkich, wiesz co ci wszyscy myślą o wszystkim. Wiesz, że w tym świecie każdy na wybór. Widzisz dziwkę (tą płatną) i mężczyznę (nie mnie ani siebie). Widzisz pieniądze i całą sytuacje. Jesteś we śnie i jeszcze coś wiesz, wyrażasz to pytaniem...
- Gdzie jest jej wybór?
- Tutaj ja muszę znowu wkroczyć dodając, że w ciele dziwki widzisz też – ateistkę. Bo co gdyby była wierząca?
- Wolała by iść do zakonu niż, w swym ciele obce ciało przyjmować, niż w swym „zawodzie” pozostać.
- Jeszcze jeden aspekt nam się pojawia, czy była by to wiara praktykująca, czy ta wygodna, lecz przepełniona strachem, człowieka uciekającego przed powołaniem, nazwijmy ją Wiarą Jonasza.
- ...
- Zabieram cię teraz do Chin. Czajna – silne gospodarczo państwo. Jesteśmy w fabryce. Ludzie mają prace, ale ty wiesz że nie są szczęśliwi. Mają liberalny wybór, przecież nie muszą pracować, bo człowiek niczego nie musi. Najwyżej skończy pod mostem, pff jego wybór. Teraz najważniejsza część podróży, bo za chwile otworzysz oczy i wrócisz do rzeczywistości, świata innego niż ten który przed chwilą dość pobieżnie zwiedziłeś. Gotowy?
- Tak.
- Otwórz oczy.
- ?
- I co teraz widzisz liberalizm czy niewolnictwo?

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

No fajny, fajny tekst, zgadzam się z opinią Pawła.

Tylko taki drobiazg, milej się czyta, jak chociaż literką oznaczone są osoby w dialogu, bo można się pogubić.

Pozdrawiam!

Prześlij komentarz