11 sierpnia 2011

Apolitycznie. Nudno, bo filozoficznie...


Paweł: Zapraszam do metaforycznego pojedynku z Brainlessem! Tekst dobry, ale wymagający, polecam! A teraz Ladies & Gentlemen... Brainless!

 I znowu ja, postać którą już jakiś czas temu zaintrygował tekst piosenki - nie lubię tego określenia w stosunku do rapu, a więc... – kawałka, bądź bitu do którego link tutaj, postanowiłem zmobilizować się do napisania, bo chcieć to móc, przemyśleń jednego ze znajomków, wypełniających moją głowę, rzecz jasna zamiast mózgu, których dane Ci było poznać poprzednio.


O to nad czym dumał.
Wątpliwość. Pojawia się u każdego, w końcu taka jest natura ludzka, że człowiek choć mądry i dozorcą świata został poniekąd stworzony, nie wie wszystkiego, a czasem nic – jak mój nieobecny dzisiaj kolega. Z racji braku wiedzy o mechanizmach wspomnianego świata nastawiłem się na „taktykę”, na którą pomysł podrzucił mi swą prośbą do słuchaczy Łona. Mam wątpliwość - nie jedną -  i czuje że to właściwa droga, aby czegoś się dowiedzieć. Poddaje pod nią to co widzę na stronach, w telewizji i życiu, a także na takich jak ten blogach, szukając odpowiedzi na pytania - zapewne trapiące wielu. Jako jeden z nielicznych, staram się dążyć, choć z problemami i raczej zrywami niż systematycznie, do celu. Już na samym początku drogi (prowadzi do góry jak większość powstających po to aby przedstawić trudności w pokonywaniu czegokolwiek), którą obrałem jest rozwidlenie i tablica informacyjna:

Droga A – bardzo przyjemna i łatwa, w 90% swej rozciągłości pochylenie nie przekracza 10 stopni, zakończona ostrym podejściem, przed którym znajduje piękne schronisko. Mówi się, że gdy ktoś do niego wejdzie, traci możność na zdobycie szczytu. [(Po co wchodzić do schroniska, gdy cały czas szedłbym po prawie prostym? – pomyślałem.)]
Droga B – trudna, ale każdy powinien sobie z nią poradzić. Wymaga chęci i samozaparcia. W jej połowie występuje kolejne rozwidlenie na drogę B1 (z licznymi wzniesieniami, o znacznym nachyleniu, ale także wieloma schroniskami, które dają czas na nabranie sił, bądź utratę zapału i  mobilizacji na dalszą podróż) i B2 (o stałym dość dużym 25 – 50 stopniowym nachyleniu, przy której brak schronisk wynagradza nam mały potok Satysfakcji).Pod tablicą przyczepiona jest kartka:

Wszystkie drogi, połączone są ścieżkami, które najlepiej pokonywać w towarzystwie osób z dróg kolejno (w zależności od tego na której się znajdujemy) B>B1>B2, broń Boże nie odwrotnie.Wiedząc już co, gdzie i jak zdecydowałem się na B1, drogę leżącą że tak powiem – pośrodku środka. O! Żeby nie było, że się lenie! Brać się za B2? To chyba nie na moje siły, może kiedyś, z czyjąś pomocą, obok strumienia, na szczyt zacznę zmierzać.

Ale chwila... Co Ci z wyobrażenia mojej głowy mieszkańca, gdy brak przy nim adnotacji, to jakby tłumaczyć psu, dlaczego jest zmuszony do noszenia obroży, smyczy i kagańca.
Albo jeszcze inaczej, do zwierząt Cię przecież nie powinienem porównywać. Wybierz swoją trasę -  proszę, do niczego nie zmuszam – lecz zanim to nastąpi, przeczytaj akapit jeszcze jeden, a po nim kolejny. Wyzwaniem chyba nie jest czytać co inny człowiek pisze, zawsze można go wyśmiać, jak gdyby patrzył na Słońce zapominając, że do tego wypada mieć, np.: fotograficzną klisze.


          Przykład jeden na pewno (a może chyba?) powinien się przydać.
Natknąłem się ostatnio na cytat, znany chyba wszystkim, w czyimś opisie na wspaniałym komunikatorze Gadu-Gadu, którego coraz to nowsze wersje cieszą się coraz to większą aprobatą, ze strony użytkowników, jak i samego komputera, który mając nawet dwa rdzenie, czasem ciężko sapie gdy GG słoneczko pojawia się szybko, niczym oka mgnienie. Opis brzmiał:
 Nic na świecie nie dzieje się przez przypadek - Paulo Coelho”.
Zdanie, którym kieruje się w życiu wiele ludzi. OK. Co w tym złego? Niby nic. Ale...
Z racji, że pisałem ten tekst, chcąc znaleźć dla Ciebie, czytelnika przykład (daleko nie musiałem szukać), jak to się mówi od tak z głupa (z resztą czego się spodziewać po brainless’ie), sprawdziłem sobie na wiki, czyli po prostu w internecie, kim jest taki Paulo Coelho. Czytam więc m.in.:

 W 1973 roku Paulo i Raul zostali członkami Stowarzyszenia Alternatywnego, organizacji, która sprzeciwiała się ideologii kapitalistycznej, broniła praw jednostki oraz uprawiała czarną magię.”
 Aha, dobrze wiedzieć. I co z tego? – ktoś powinien zapytać lub dopowiedzieć. Ano to, że jako człowiek wierzący przeczytałem również z „przejęciem” następną linijkę, dla Ciebie wers przyszły, teraz będzie bieżący:
 „Niektóre wątki twórczości Coelho są krytykowane jako herezja z punktu widzenia Kościoła katolickiego. Coelho twierdzi, że odrzuca w swej twórczości złą, a promuje "dobrą magię".” – no, to bardzo ładnie...
Jednak dalej:
 Według nauk Kościoła katolickiego "Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności."  

           Poddaję pod wątpliwość, szukam i sprawdzam, najprostsze i najzwyklejsze rzeczy. I znowu słyszę głos (albo chciałbym go usłyszeć): Po co!? Żeby nie podążać ślepo za śladem, który nie wiem kto pozostawił i aby ktoś inny przeczytawszy taki tekst, albo po rozmowie ze mną takich śladów przypadkowo nie poprawił. Owszem może tak robić, wszak nikt mu nie zabrania, ale niech będzie świadom co propaguje wzmacnia i odnawia.

         Zostawmy osobę brazylijskiego pisarza i przyglądnijmy się zdaniu, które jest tak mądre samo w sobie. Nic na świecie nie dzieje się przez przypadek”. Jeśli nie przez przypadek spotykam sąsiada na ulicy, to przez co? Na czym opiera się losowanie jeśli nie na przypadku? I z czego jak nie z przypadku wynika określenie szczęścia? Z drugiej strony, ten sąsiad mógł specjalnie się na mnie „natknąć”, a losowanie było sfałszowane, losy oznaczone. Szczęście, to zaś określenie uczucia , bo tak użyte: „Ale masz fart” nie ma sensu. Po spoglądnięciu na niego po raz kolejny, synonimiczne wydaje mi się„Życie to zwinięty kłębek wełny”. Znowu pytanie, które sam muszę zadać: Której strony trzyma się ten brainless? Odpowiadam: Obydwu. I już tłumacze.
          Wierze, że mam wolną wolę i ostateczny wybór czy pójdę w prawo czy w lewo należy do mnie i nikomu nie jest on znany. Wierze, że nie ma przeznaczenia, a więc i zwiniętego kłębka wełny, bo wierze że ja swoim życiem dopiero ten kłębek zwijam. Mam jednak świadomość, że na część rzeczy nie mam wpływu (albo mieć nie chce) ja, ani nikt inny. Dzieją się one przypadkowo. Słowo „Nic”, pierwsze w naszym zdaniu, sprawia że jest ono sprzeczne z tym co widzę i dla mnie fałszywe. Jeśli tego nie dostrzegasz, cieszę się niezmiernie z rozstania mego, z mózgiem i rozumem. Nie chodzi o to żeby doszukiwać się we wszystkim na siłę kłamstwa i fałszu, ale starać się żyć z myślą, że:
„...kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą, 
Ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość.I gdy już wierzysz, że twoja perspektywa jest jedyną perspektywą,Ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość...”.
            Celem wszystkiego co przed chwilą przeczytałeś było tylko zobrazowanie, nad czym rozmyślał mej głowy mieszkaniec, pokazanie na czym polega droga „Dociekliwości i Wątpliwości”(oczywiście, są jeszcze inne trasy i szlaki, autostrady, szosy czy jak je inaczej nazwać), szczególnie jej „B” odnoga – którą jak wiesz ja wybrałem. Nie miało być to interesujące i ciekawe, ale inteligencji Ci nie ujmując, wątpię żeby na rozwidleniu tablica stawiana była dla Ciebie przedtem w ogóle, a  obecnie w pełni  zrozumiana. Prościej, a jednocześnie dalej (mam nadzieje, że przynajmniej część jest taka) przekonywująco się chyba nie dało, biorąc poprawkę na to żeby choć trochę w tym sensu zostało.




           O ile jeszcze coś napisze, będzie prawdopodobnie oparte na pokazywaniu i poznawaniu drugiej strony medalu, bo nie wszystko jest proste i czarno-białe, nawet gdy wszyscy tam mówią i nam też się tak wydaje.Wy zaś, jeśli macie uwagi i pytania? Nie pozostawiajcie ich dla siebie. Zapraszam do komentowania!


Brainless

0 komentarze:

Prześlij komentarz