11 czerwca 2011

"Nothing lasts forever"*

Podział jest jednym z czynników kulturotwórczych, sprawia iż różnimy się od siebie. Historia wprost ukazuje nam  wiele przykładów rozłamów, rozgraniczeń, których było tak wiele, że nie widzę większego sensu ich przytaczania. Dzisiaj podziały wciąż istnieją mając się jak najlepiej i widoczne są nawet w szerszym medium niż dotychczas, np. kwestia wojen "pseudokiboli", o których w ostatnim czasie słyszy się tak wiele złego. Są jednak tak samo pozytywne aspekty dążenia do statusu quo w społeczeństwie, a mianowicie działalności charytatywne i oddawane setki tysięcy na biedniejszych, tudzież chorych. Niestety nawet tutaj nie brak ostentacyjnego miłosierdzia. Bono - wokalista grupy U2, po wypadnięciu jego zespołu z tzw. "obiegu", porażce finansowej najnowszej płyty, zaczął uprawiać filantropię, czym "wkupił się" w łaski polityków i sam wzmocnił ich szeregi. Że tak zacytuję Bogusława Lindę: "Teraz pomaganie jest modne, kiedyś nie było modne, bo było oczywiste". Przyznac jednak trzeba z niekrytą słusznością, iż nie zawsze granice są bezpośrednio widoczne, a za przykład niech posłuży nasza kochana matka Europa, córka babki Pangei**.

Jeżeli mowa wyłącznie o Starym Kontynencie, to kamieniem węgielnym podziałów (nie tylko religijnych) jest wielka schizma wschodnia. Obrzucenie się wzajemne klątwami - wskutek konfliktu dotyczącego dominium kościelnego - przez patriarchę Bizancjum i papieża w 1054 r., spowodowało podział wiernych. Na Soborze Watykańskim II. w 1965 r.doszło niejako do obustronnej absolucji, choć jak widać z perspektywy czasu - nieskutecznej. Dzisiaj nurt prawosławny nie uznaje niektórych dogmatów, przyjętych przez Kościół rzymskokatolicki, jak na przykład ten o czyśćcu, niepokalanym poczęciu Maryi czy nieomylności papieża w kwestiach wiary. Także i w XVI. w. przodkowie nasi byli naocznymi świadkami reformacji, kolejno Marcina Lutra, Jana Kalwina i Henryka VIII Tudora. Europa całkowicie podzieliła się w kwestii wiary. W Niemczech doszło do chłopskiej rewolty pod dowództwem Tomasza Munzera. We Francji trwały walki chrześcijan z hugenotami, a w noc św. Bartłomieja 1572 r. odbyła się "Rzeź hugenotów" w wyniku której zginęło około 3000 wyznawców Jana Kalwina. Kościół rzymskokatolicki tracił miano normatywnego, a eklezjaści miano godnych naśladowania, w efekcie - liczba wyznawców znacznie spadła. I nadal spada.

Na ten sam okres, co reformacja przypadły czasy dualizmu ekonomicznego, zwanego też gospodarczym. Na zachód od rzeki Łaby chłopi pracowali na swych terenach, starając się o jak największe plony, cześć procentową oddając szlachcie. Na wschód od tej niewidocznej granicy chłopstwo zobowiązane było do pracy na szlacheckich folwarkach, otrzymując wypłatę niezależną od pracy. Jak nietrudno się domyślić na wschodzie chłopom nie zależało na efektach, gospodarka na tych terenach uległa stagnacji, a w czasie późniejszym zacofaniu. Na zachodzie doszło do zapoczątkowania kapitalizmu, trwającego nieprzerwanie do dzisiaj. Przez następne kilkaset lat niedorozwój ten widoczny cały czas, a punktem kulminacji okazał się okres powojenny, kiedy to doszło do wielkiej przepaści gospodarczej, dzielącej te dwie części Europy. Wschód przez stosowaną przez Rosjan taktykę "spalonej ziemi" wyglądał jak jedno wielkie pobojowisko. Od drugiej połowy lat 40. aż do końca 80. XX. w. Stary Kontynent rozgrodzony był tzw. "Żelazną Kurtyną". Określenia tego jakże precyzyjnego, a jednocześnie subtelnego po raz pierwszy nie użył (jak powszechnie się uważa) Winston Churchill  a minister propagandy i oświecenia publicznego III. Rzeszy, Josef Goebbels.

Zachód - nowoczesność, wschód - tradycja; zachód - wolność, demokracja; wschód - komunizm; zachód - wolny, szeroki rynek; wschód - rynek centralnie sterowany. Różnimy się od siebie, ale "my", czyli kto? Po której strony barykady stoimy? Polska usytuowana jest pomiędzy wschodem a zachodem, na terenach środkowej Europy. Poziomem gospodarczym i rozwoju bliżej nam ku wschodowi, polityką i wszelkimi układami garniemy ku zachodowi. I tak trwamy w niewiedzy, do którego bloku należymy, gdzie nasze, a gdzie nie. Dowiemy się pewnie przy okazji następnych wojen za kilkanaście, -dziesiąt, -set lat. Wiesław Myśliwski napisał niegdyś antypatyczną, choć niestety słuszną sentencję: "Kiedy ludzi może coś podzielić, na pewno się podzielą". Wszystko się zmienia, ulega podziałom, "wszystko płynie"***, ciężko w całym tym zawirowaniu odnaleźć prawdziwie "ja", lecz warto próbować.

* "Nothing last forever" - wers z utworu "Perfect" zespołu Simple Plan.
** Pangea - pierwszy powstały kontynent, który rozpadł się na kilka części, na których po dziś dzień żyjemy.
*** " Wszystko płynie" - Heraklit z Efezu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz