23 kwietnia 2011

Fides et ratio*

Polska to kraj ze wspaniałą historią, wielowiekową kulturą i obyczajami. Poczynając od rozpadów dzielnicowych i wojen domowych, poprzez problemy krzyżackie, wojny polsko-szwedzkie, sto dwadzieścia trzy larta niewoli (włącznie z I Wojną Światową) oraz tą rozgrywająca się pomiędzy 1939 a 1945 rokiem, a kończąc na socjalizmie i komunizmie, obalonym przez Solidarność. Nasi przodkowie wiele doświadczyli, wiele widzieli, ale nigdy nie utracili nadziei na wolną, suwerenną i niepodległą Polskę. Jesteśmy narodem, który podniósł się z prochu będąc już pochowanym. Wielokrotnie pochowanym. Wydaje się, że obywatele żadnego innego państwa nie mogli doświadczyć równej ilości nieszczęść na przełomie zaledwie kilku wieków. A jednak - naród Żydowski.

Nie mam wcale na celu cyzelatorskiego opisywania całej historii Żydów, a skupię się głównie na procesie genezy chrześcijaństwa i obalania mitów z nim związanych. Aby jednak nie sprawiało to wrażenia bezsensownego entymematu, zainauguruję dziejami od Abrahama, a skończę na męczeńskiej śmierci Jezusa Chrystusa. Jego postać - jakby nie patrzeć -  wiele odmieniła w postrzeganiu świata. Uformowała się nowa religia, w lwiej części doktryn teologicznych uznany został on za kolejnego po Abrahamie i Mojżeszu proroka, a nawet dzielimy dzieje świata na te przed (p.n.e.) i po jego narodzinach (n.e.). W tym ostatnim popełniamy niestety błąd. Dlaczego? W roku 525  naszej obowiązującej terminologii czasowej, ówczesny papież Dionizy Mniejszy postanowił zrezygnować z pogańskiego odliczania czasu  na rzecz nowej wersji, która obowiązuje po dziś dzień. Jak wiemy współcześnie - pomylił się on o około 5 lat, gdyż syn cieśli Józefa narodził się w okolicach 5-4 roku... przed Chrystusem. 

Naród Żydowski powszechnie określa się również jako "Naród Wybrany". Jest to jednak spowodowane brakiem precyzji naszego narodowego języka. Określenie to bowiem nasuwa myśl, iż jest to lud obdarzony boskimi przymiotami i cechami, uprzywilejowany, a tak przecież nie jest! Historia ludu Izraela najprecyzyjniej opisana została w Torze (zwanej umownie pięcioksięgiem Mojżesza, choć autorzy jej są różni). W II. tysiącleciu przed naszą erą Abraham wyruszył ze swym ludem z Mezopotamii, docierając aż do Egiptu. Dla Hebrajczyków okazało się to w czasie późniejszym prawdziwie hiobową wieścią, gdyż Egipcjanie przez stulecia uciskają biedny naród Abrahama. Dzieje się tak aż do roku 1250 p.n.e., kiedy to Mojżesz ucieka ze swym ludem z Egiptu. Hebrajczycy przekraczają Morze Czerwone, które zalewa następnie cały pościg wysłany przez Faraona. Jak to w ogóle możliwe? W Biblii spotykamy zapis mówiący o silnym wietrze dnia poprzedniego, a według naukowców woda w tamtym miejscu mogła wskutek intensywnych ruchów powietrza przepłynąć wystarczająco, by dało się ją bezpiecznie przekroczyć. Następnie nastąpiło zjawisko restytucji poziomu cieczy. Po dotarciu do ziemi obiecanej, ziemi Kanaan, Hebrajczycy toczyć musieli boje z Filistynami o dominium nad tamtejszym terytorium. W walkach tych doszło m.in do biblijnego starcia Dawida z Goliatem. Dwunastoma plemionami tworzącymi tę wspólnotę rządzili kolejno Saul, Dawid właśnie i Salomon. Po ich rządach Izrael rozpadł się na dwie części - mianowicie Królestwo Izraela i Królestwo Judy. Pierwsze z nich zostało przejęte w 721 r. p.n.e. przez Asyryjczyków i zrównane z ziemią; drugie w 587 r. przed Chrystusem wpadło w ręce Nabuchodonozora i Babilonii. Gdy Babilonia została zdobyta przez Persów, król perski Cyrus Wielki, pozwolił Izraelitom powrócić do Jerozolimy, by w 198 r. p.n.e. naród Judy dostał się w niecne łapy Seleucydów. Ci właśnie sprofanowali Świątynię Jerozolimską i zakazali Żydom wykonywania praktyk religijnych. Roku 142 przed Chrystusem dochodzi do powstania Machabeuszy, zostaje ono krwawo stłumione, a Żydów czeka kolejna diaspora. Niecałe półtorej wieku później na świat przychodzi król żydowski Jezus Chrystus. 

Mamy do czynienia z dużą ilością liczb i cyfr, gdy przychodzi nam opowiadać o dziejach wyznawców pierwszej religii monoteistycznej, uznającej tylko Stary Testament  za źródło wiary, to jest - o judaizmie. Ile lat wędrował Mojżesz ze swym ludem, ile dni spędził na górze Synaj oczekując Bożej odpowiedzi, ile dni trwał biblijny potop czy (nawiązując do Nowego Testamentu) ile dni i nocy pościł Chrystus? Odpowiedź brzmi czterdzieści. To samo tyczy się liczb siedem i trzydzieści trzy**: siedem dni tworzenia świata, siedem dni spędzonych przez Noe w arce, po siedmiu latach według Biblii niewolnik powinien stać się wolny, siódemka to również znak Boskiej doskonałości; trzydzieści trzy - tyle razy wymienione jest imię Boga w księdze Rodzaju, tyle lat miał Józef gdy poślubił Maryję, tyle przypowieści opowiedział Jezus Chrystus, tyle lat miał, gdy go ukrzyżowano. Nie należy całej tej numerologii jednak mylić z kabałą czy infantylnym okultyzmem, a potraktować jako swego rodzaju symbolikę. 

Syn Boży (według doktryny chrześcijańskiej) pracę misjonarską rozpoczął w wieku lat trzydziestu wybierając dwunastu uczniów. Niedługo później rozpoczęły się również pierwsze prześladowania chrześcijańskie, a nowo powstały nurt uważano wówczas za odłam judaizmu. Wyznawcy utworzyli znany znak Px, dzięki któremu mogli poznać wśród zatłoczonych uliczek swych braci i siostry. Po trzech latach Jezus został schwytany i poniósł męczeńską śmierć w konsekwencji negowania zgody na własną abiurację. Istnieje jednak we współczesnej rzeźbie i malarstwie wiele błędnych archetypów dotyczących drogi krzyżowej, które pragnę obalic. Chrystus "ukoronowany"*** cierniem ze zmaltretowanym biczowaniem ciałem niesie krzyż na plecach, z którym trzykrotnie upada. Często w sztuce jest do niego również przywiązany. Fałsz, wszyscy skazańcy nosili "jedynie" poziomą częśc ważącą około 30 kg, a ręce ich były swobodne, aby mieli oni asekurację w ewentualności upadku. Kolejnym nagminnie popełnianym błędem jest obraz krzyża. W rzeczywistości przypominał on kształtem literę T, tzw. krzyż grecki. Tendencja do ukazywania go z wystającą ponad poziomą belkę partią pionową wynika z faktu, iż znajdowała się w tym miejscu tabliczka z wygrawerowanymi w trzech językach napisami: "Jezus Chrystus Król Żydowski". Dłonie chrześcijańskiego zbawiciela wbite są w krzyż, co najprawdopodobniej również jest fikcją, gdyż nie byłyby one w stanie utrzymac całego ciała w powietrzu****. Prawdą wydaje się byc fakt, iż gwoździe wbijano w nadgarstki; stopy natomiast nadziewano na krzyż osobno, a nie jedną spoczywającą na drugiej.

Chrystus umierał w nieludzkim bólu, w pogardzie i w upokorzeniu. Nagi, brudny, wyczerpany i jednocześnie czysty jak łza... Jego ciało krwawiło wskutek kilkudziesięciu szarpnięć bicza, z głowy sączyła się czerwień krwi od wbitej mocno korony cierniowej. Ciało rzucało się w konwulsjach i spazmach wskutek szoku dla organizmu i bólu zadanego przez wbicie w dłonie i stopy miedzianych szpikulców. Na samym końcu pod ciężarem własnego wiszącego ciała udusił się on. Makabra. 

Za jego śmierć odpowiedzialny był rozjuszony tłum oraz starszyzna żydowska, która przymusiła Piłata do wydania zgody na ukrzyżowanie pod groźbą skargi do cesarza. Błędnie jednak odpowiedzialnośc za ten straszny czyn kierunkuje się na - znów na nich - tak, na całą społeczność Żydowską. Ci, którzy szerzyli naukę Chrystusa, wylewali za niego hektolitry łez, masowo oddawali życie, zostali całościowo posądzeni o morderstwo. Benedykt XVI w drugiej części książki "Jezus z Nazaretu" tłumaczy to wydarzenie, w miarę obiektywnie określając rolę Żydowską w ukrzyżowaniu. Dobrze, cieszymy się (czy aby wszyscy?). Co to zmienia? Określenie "Żyd" przeobraziło się w peryfrazę wyrazu "ch*j" albo i gorzej. Naród Izraela stał się wygodnym chłopcem do bicia, a teraz to nawet zaistniał pretekst. Ha! Zabili Chrystusa, no to wiesz świecie, co z nimi zrobić. Stłamsić, przydusić, ustawić przy murze i wymordować jak kaczki. Pozostaje mi na końcu zadać jedno, drobne, nic nie znaczące pytanie - dlaczego ateista gardzi Żydem?

* Fides et ratio (łac.) - wiara i umysł, nazwa jednej z encyklik Jana Pawła II.
** Czy za zbieg okoliczności można uznać fakt, iż dodane dają właśnie czterdzieści?
*** "ukoronowany" - piszę ten wyraz w cudzysłowie, gdyż uważam iż kojarzy się on w sposób nazbyt jowialny, a w połączeniu z cierniem tworzy swego rodzaju oksymoron.
**** Amerykański naukowiec Frederick Zugibe dokonał eksperymentu według którego jest to możliwe, o ile wbije się dokładnie pod odpowiednim kątem. Wątpliwą natomiast tezą staje się wtedy to, iż każdy Rzymianin był świetnym matematykiem.

4 komentarze:

Skryba pisze...

Właściwie nie wiem, o czym do końca jest ten artykuł. Brakuje mu myśli przewodniej. Takie streszczenie pary wybranych fragmentów z pisma.
Obok Polaków znajdzie się jeszcze parę narodów np. Irlandczycy, czy Szkoci

Paweł pisze...

Nie mam wcale na celu cyzelatorskiego opisywania całej historii Żydów, a skupię się głównie na procesie genezy chrześcijaństwa i obalania mitów z nim związanych. Aby jednak nie sprawiało to wrażenia bezsensownego entymematu, zainauguruję dziejami od Abrahama, a skończę na męczeńskiej śmierci Jezusa Chrystusa.

Oczywiście, jest wiele innych narodów, aczkolwiek wolałem poruszyć nam najbliższy, tj. Polski i z niego przejść do głównego tematu.

Anonimowy pisze...

Publikuj swoje teksty w wirtualnym Czasopiśmie tworzonym przez wszystkich czytelników.

Promuj swój blog lub pisz anonimowo.

www.Wirtulandia.pl - czytamy, publikujemy, komentujemy.

Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w nowym projekcie.

Paweł pisze...

Chciałem dodać 2 komentarze do tego tekstu:
1) Jeden ze znajomych podał mi tezę, iż Chrystus był przybity gwoźdźmi w dłonie, a jego ciało podtrzymywała belka wbita pod stopami, aby mógł się on utrzymać. Uroczyście obalam to twierdzenie.
Chrystus został przybity około godzin 15, a o 18 był już martwy, tymczasem taka deska przedłużała męczarnie o co najmniej kilkanaście godzin.

2)Chyba źle zrozumiane zostało końcowe pytanie. Nie mówię JEDYNIE (choć też) o ateistach obrażających Żydów. To był skrót myślowy. Pragnąłem przekazać, iż naród ten jest wyszydzany bez konkretnych powodów, jakich np. w danym kontekście nie ma ateista.

Prześlij komentarz