12 marca 2011

Życie to sen?

Sen, czym on jest?  Ludzkość od tysiącleci stara się zgłębić ten temat. Już w starożytnym Egipcie, Grecji, w świecie kultury hebrajskiej i wielu innych zakątkach naszej planety, potomkowie Adama i Ewy potrafili wykreować przeróżne symboliki i znaczenia naszych snów. Obecnie temat ten jest coraz częściej poruszany, nie tylko wśród rozważań wybitnych naukowców, ale w znakomitej większości w sztuce i mass-mediach. Poczynając od niezliczonej ilości senników (których jedynym magicznym dla mnie aspektem jest fakt, iż ktoś to kupuje), a kończąc na filmie, książce, malarstwie czy rzeźbie.

Proponuję przyjrzeć się odrobinę historii snu, bym nie rzucał mych słów na wiatr. Najstarszym zachowanym zapisem ludzkich surrealistycznych nocnych przeżyć z zawartymi doń objaśnieniami jest egipski papirus pochodzący z roku 1250 przed Chrystusem. Poprzez właśnie sztukę często jesteśmy w stanie rozpoznać i zidentyfikować kulturę danego historycznego ludu. A nie tylko wśród Egipcjan sen wydawał się czymś niezwykłym! W Grecji w Delfach do wyjaśniania tego tematu wybierano specjalną kapłankę, a w czasach późniejszych powszechnie przyjętym aksjomatem było mniemanie, iż mitologiczny bóg, będący odpowiednikiem polskiego słowa „hipnoza” (Hypnos) decyduje o nocnej partii naszego życia. Nawet w Biblii dzięki kulturze Hebrajczyków możemy odnaleźć fragmenty wskazujące na symbolikę snu w starożytności, jak na przykład sen faraona [Rdz], zapowiadający siedem nieszczęść Egiptu w obrazie siedmiu tłustych i siedmiu chudych krów.

Wśród splendoru wiedzy i sprzętu naukowego panującego w XXI wieku wydawałoby się sprawą oczywistą, iż zagadka snu zostanie raz na zawsze rozwikłana i tu właśnie okazuje się, że mamy racje, lecz niepełną. Wiemy już (zapewne ku dalszemu niedowierzaniu i rozczarowaniu co poniektórych osób), iż sen nie jest żadnym „drugim życiem”. W nocy nasz umysł „przetrawia” wydarzenia z całego dnia, a my śnimy jedynie o tych, które wywołały u nas największe wewnętrzne napięcie. „Marzenie senne pojawia się tylko jako nawiązanie do tych spraw, które dostarczyły nam pokarmu myślowego w ciągu dnia”, jak określił to XIX – wieczny austriacki neurolog Zygmunt Freud. Nauka dowiodła również, że sen nie jest jednym monotematycznym pasem myśli. Dzieli się on na dwie zmiennie następujące po sobie fazy – nREM (none Rapid Eye Mode) oraz REM. Człowiek odczuwa najwyrazistsze obrazy w fazie REM, która trwa 5-10 min, w czasie gdy cały cykl około 100 min. Jedyną niewiadomą snu (z naukowego punktu widzenia) jest jego geneza. Najprawdopodobniej powstaje on w rdzeniu kręgowym, znajdującym się pomiędzy głową a kręgosłupem, choć pewności niestety nie mamy.

Jednakże sen potrafi stanowić  nie tylko regenerację i odpoczynek dla organizmu, ale i być narzędziem rozrywki. A to wszystko zawdzięczamy pojęciu „świadomy sen”. Przeciętny zjadacz chleba jest wstanie po wykonaniu kilku czynności w ciągu dnia ujarzmić „politematyczność” swoich snów, możemy robić, co nam się żywnie podoba! Przykładowo: chcemy lody – dostajemy; miały być truskawkowe – już są; albo jednak chcemy jechać na rowerze – nie widzę żadnych przeszkód. A może jednak spotkać się ze swoimi fanami? Brzmi zachęcająco, nieprawdaż? Uczucie jest równie niezwykłe. Emil Cjoran (rumuński pisarz) napisał w swych „Zeszytach” sentencję, która gdyby wprowadzić ją w życie, byłaby nietuzinkową formą rozrywki, a mianowicie – „Gdyby można tak można z fotografować nasze sny”. Ale oczywiście są też trudności związane z wykonaniem tej sztuki. Musimy się liczyć z tym, iż musimy być  bardzo zaabsorbowani tą sprawą przez cały Boży dzień i poświęcić się jej jak potrafimy najlepiej. Zależy to również od wielu osobistych nawyków, jak choćby diety.

W czasie, kiedy przychodzi nam egzystować na co dzień obcując ze snem, ten fragment naszego ziemskiego bytu jest dla nas tajemnicą. Kowalski widząc szarość dnia powszedniego chce marzyć, przeżyć przygodę, spełnić marzenia, ujrzeć świat przez „różowe okulary”, wedle własnego „widzi mi się”. Przed snem nie wiemy, o czym on będzie a wstając o siódmej rano każdego dnia ciężko nam wierzyć, że to dzisiaj przeżyjemy coś niezapomnianego. Być może ze względu na to sen kojarzy się nam w sposób tak jowialny i wydaje się być synonimem słowa marzenie, mimo iż gros nocnych marzeń to przecież koszmary obrazujące nasze personalistyczne lęki. Człowiek po prostu tęskni za nieznanym.



Fot. by Foka <3

1 komentarze:

friendsfashion pisze...

"Obudzeni mają jeden wspólny świat. We śnie każdy wraca do swego własnego." Heraklit z Efezu

Prześlij komentarz