27 marca 2011

"Welcome to the Jungle" [Guns N' Roses]

Mam na imię Paweł. Witam. Witam w domu. W domu, w którym częściej włącza się telewizor niż otwiera książkę. Witam w miejscowości, gdzie 90% mieszkańców nie jest podłączona do kanalizacji, mimo iż wynalazek ten funkcjonuje już od czasów starożytnego Rzymu. Zapraszam do regionu, w którym oscypek stanowi wyższą wartość aniżeli krzyż. Witam również w kraju, na terenie którego nie rezygnuje się z budowy elektrowni atomowej; gdzie 3/4 obywateli chciałoby zarabiać średnią krajową, a prezydent rządzi ludem w "bulu i nadzieji". Pragnę ugościć Was ma planecie, na której istnieją nadal "żelazne kurtynki", gdzie udaje się niewiedzę w kwestiach nieprzerwanie trwających (od wielu lat) obozów koncentracyjnych i niewolnictwa. Witam w krainie, w której każdy dąży wyłącznie do amelioracji własnego bytu. Witam w XXI. wieku.

Linia życia każdego z nas subtelnie ukierunkowuje tok mojego myślenia na perypetie całej ludzkości. Początkowo Homo sapiens sapiens nie był w stanie egzystować na świecie w sposób tak wykwintny, pełen dostojeństwa i przyjemności, jak to się dokonuje obecnie. Po kilkudziesięciu tysiącach lat człowiek - jako istota - stał się odporny i wytrzymały (fizycznie, ale i psychicznie) na wszelkie plugastwa tego świata. Był silny jako jednostka. Lecz jak wiemy - im dalej "w las" w życiu, tym trudniej. Stajemy się niedołężni i niesprawni, a większość kończy srając w pieluchy, na wózkach inwalidzkich bądź będąc przypiętymi do kroplówek. Life is brutal and full of zasadzkas. Nasza cywilizacja, nasza nadzieja, świat w który tak bardzo staramy się wierzyć, zdaje się coraz mocniej uzależniać od maszyn. Mało kto nie zna stereotypu dotyczącego przeciętnego Amerykanina - 150 kg na wadze, pilot w dłoni, a w drugiej jakiś "beer", typowy abnegat naszych czasów. Niestety cały świat zbliża się ku temu obrazowi coraz większymi krokami.

Zmieniła się również nasza mentalność emocjonalna. Nie, nie na lepsze. We Francji przykładowo na trójkę dzieci przypada jedno startujące swoje życie z rozwiedzionymi rodzicielami. Kiedyś byłoby to niewyobrażalne. Czyi dziadkowie lub pradziadkowie żyją osobno, w separacji? Oczywiście, zdarzały się i takie (na ówczesne czasy) ekscesy, ale nigdy na taką skalę. Ba! Kiedyś potrafiliśmy podporządkować się celibatom i postom narzucanym przez wiarę. Dzisiaj nawet osoby duchowne mają z tym problem. Ciągłe afery i skandale (najczęściej dotyczące pedofilii...) z księżmi w roli głównej nie wpływają dobrze na wiernych. Mamy do czynienia z prawdziwym upadkiem autorytetów.

Biorąc pod ostrzał również współczesną modę, nietrudno zauważyć szerzący się wśród ubioru męskiego metroseksualizm, prowadzący coraz częściej w efekcie do procentowego wzrostu liczby homoseksualistów na metr kwadratowy. "Gdzie się podziali tamci mężczyźni? Prawdziwi tacy..." może coraz częściej śpiewać płeć piękniejsza, pochodząca z planety Wenus. W gros przypadków kobiety zaczynają pełnić funkcje mężczyzn. Mam tylko nadzieję, iż w najbliższej - przynajmniej - przyszłości nie wejdzie to w regułę. Przecież nawet w Biblii mężczyzna został powołany do bycia głową rodziny, a to zobowiązuje.

Zygmunt Staszewski stojąc na czele T.Love dumnie wykrzykiwał niegdyś w jednym z utworów, że "Chłopaki nie płaczą". Po kilku latach rozpoczynając karierę solową - zmienił zdanie ("Chłopaki jednak płaczą powiem Ci..."). Ludziom brakuje oparcia, doskwiera wszechobecny brak jakichkolwiek autorytetów. Sportowcy wpadają coraz częściej w nałogi ukazując całemu światu swe słabości albo zaczynają "bawić się" w politykę (jak nawet ostatnio Adam Małysz w swym przemówieniu na temat pochówku Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego). Działacze polityczni kłamią, konfabulują, nie dotrzymują obietnic. Księża gwałcą, urzędnicy biorą w "łapę", geje biorą śluby, a słońce świeci. Tak wygląda nasza cywilizacja. Tak wygląda początek XXI. wieku.

0 komentarze:

Prześlij komentarz